Deadpool Reloaded
Kompozytor: Junkie XL, różni wykonawcy
Rok produkcji: 2016
Wytwórnia: Milan
Czas trwania: 39:31 min.

Ocena redakcji:

 

Sława Deadpoola nie słabnie i marketing się kręci. Po zawojowaniu kin przyszedł czas na rynek domowy, na którym płyty wszelakiego formatu sprzedają się jak ciepłe… bułeczki 🙂 Producenci zadbali też o odpowiedni szum na rynku muzycznym. Co prawda wypuszczony przy okazji premiery soundtrack zebrał raczej marne recenzje, ale wedle zasady „nie ważne jak mówią, ważne, żeby mówili” interes na pewno na tym zyskał. Tak więc parę miesięcy później otrzymujemy doładowanie w postaci kompletnie zbędnego krążka, którego pełna nazwa to zwyczajowe „więcej muzyki z filmu”. Tyle w teorii.

 

junkie_xl-6090518-1590001565W praktyce jest to oczywiście czysty skok na kasę, co widać już po rzucie okiem na tracklistę – blisko połowa z niespełna 40-minutowego materiału to po prostu remiksy znanych nam już utworów. Remiksy w dodatku o mocno dyskusyjnej wartości, z których wybija się tylko ten ostatni, wieńczący album „Deapool Rap”, który zaaranżowany został na żeński wokal i gitarę akustyczną. Wykonywane w ten sposób, dość osobliwe przecież słowa piosenki zyskują autentycznie nowy wymiar komizmu. Ale to by było na tyle. Wszelkie pozostałe przeróbki niektórym melomanom włączą przypuszczalnie tryb nerwowego tupania nóżką do taktu, ale generalnie ani nie różnią się specjalnie od oryginałów, ani też nie są od nich lepsze/ciekawsze/bardziej czadowe (niepotrzebne odstrzelić).

 

Poza tym mamy jeszcze kilka piosenek, które przewijają się przez ekran, lecz z jakichś względów nie mogliśmy usłyszeć ich na podstawowym wydaniu. One także nie zrywają kapci z nóg, bo też i czemu miałyby. „Mr. Sandman”, acz na pewno uroczo kontrastuje z czerwonym trykociarzem o białych oczkach, jest klasyką już takiego sortu, że odhaczanie go na spisie utworów to zwyczajna strata czasu. Reszta pozycji śpiewanych to natomiast solidne, ale raczej nie zagrzewające na dłużej miejsca w sercu, bardziej współczesne, drapieżne nuty, które spodobają się głównie fanom hip-hopowo/raperskich/ulicznych klimatów.

 

Płytę dopełniają odrzuty ilustracji Junkiego XL w liczbie trzech. I, jak to z odrzutami bywa, trudno napisać o nich coś pozytywnego. Ot, są sobie i tyle. Nikt ich nie wypatrywał wcześniej z utęsknieniem, nikt raczej nie będzie do nich wracał i teraz. To najzwyklejsze zapchajdziury, które dowodzą jedynie słabości score’u jako takiego. Znamienny jest zresztą tytuł najgorszej z tych kompozycji – „Same Mistakes” („Te same błędy”). O słodka ironio!

 

Całościowo mamy zatem do czynienia z pozycją dla naprawdę maniakalnych zbieraczy wszystkiego, co z martwym departamentem Konga związane. Nie wątpię, że takowych nie brakuje. Osoby postronne mogą sobie natomiast spokojnie podarować to wątpliwej jakości uzupełnienie muzycznego świata Ryana Reynoldsa aka Wade’a Wilsona aka słodziutkiego misiaczka w ciasnym spandeksie. I owszem, czas spędzony na odsłuchu mija błyskawicznie, ale wynika to raczej z natury wydawnictwa – ulotnej niczym pierd na wietrze. I równie pociągającej… not!

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Merc with a Mouth – Teamheadkick
  • 2. Fear the T-Rex
  • 3. Because I Want To
  • 4. Mr. Sandman – The Chordettes
  • 5. Same Mistakes
  • 6. The Boys Are Back – CampFire
  • 7. Maximum Effort (Night Club Remix)
  • 8. Twelve Bullets (El Huervo Remix)
  • 9. You’re the Inspiration – Chicago
  • 10. Deadpool Rap (Brown Pants EDM Mix) – Teamheadkick
  • 11. Twelve Bullets (Kreng Remix)
  • 12. Deadpool Rap (Acoustic Version) – Brentwood Duo
2
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

3 komentarze

  1. Adam Krysiński

    No more Remote Control shit composers !!!

    Odpowiedz
  2. Tomasz Goska

    Zbędny produkt robion dla piniąchów. Materiał ilustracyjny + remixy to kupa, choć piosenki robią dobrą robotę. Niech będzie dwa.

    Odpowiedz
  3. Mystery

    Jep, wątpliwej jakości zbędny produkt, w sumie podobnie jak podstawowe wydanie 😉

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...