Creed
Kompozytor: Ludwig Göransson, różni wykonawcy
Rok produkcji: 2015
Wytwórnia: Atlantic
Czas trwania: 69:06 min.

Ocena redakcji:

 

Rocky Balboa jest zmęczony, stary – już dawno odłożył bokserskie rękawice. Rocky się… skończył. Wszak od jego ostatniego pojedynku minęła prawie dekada (!!). Trudno jednak zabić tak lotną markę, prawdziwy symbol Ameryki. Sponsorzy na to nie pozwolą, zwłaszcza, że boks w kinie wciąż ma się dobrze. Tak właśnie na duży ekran trafił Creed – nie Apollo jednak, a syn tegoż, Adonis.

 

Odmłodzenie bohatera nie pozostało bez wpływu i na muzykę. Abstrahując jednak od gęsto wypełnionej hip-hopem sfery dźwiękowej, osoba kompozytora nie jest tu jakąś dziwaczną decyzją producentów, którzy wypięli się nagle na Billa Conti (ostatnimi czasy również nie udzielającego się już specjalnie w branży). Angaż szerzej nieznanego Ludwiga Göranssona, znanego również pod pseudonimem Ludovin, to efekt wcześniejszej współpracy z reżyserem „Creeda”.

 

Szczęśliwie młody Szwed okazuje się miłą niespodzianką i odpowiednim powiewem świeżości. Wywiązał się ze swojego zadania więcej niż satysfakcjonująco – niezwykle zgrabnie połączył nutami oba pokolenia pięściarzy oraz kilka pokoleń widzów. Jego muzyka to zręczny mariaż dawnego stylu z nowym rytmem, symfoniki z elektroniką, liryki z energicznymi bitami. Wbrew pozorom całkiem doświadczony już maestro unika przy tym sztampy, daleki jest od podręcznikowych schematów i generalnie nie wywołuje wstydu na dzielni.

 

ludwig_goransson-2307193-1590001633Owszem, w starciu z klasycznymi tematami Contiego, Göransson wydaje się bez szans. Ponieważ jest to jednak to samo uniwersum, a Rocky pojawia się na drugim planie, by służyć synowi dawnego rywala radą i doświadczeniem, to i kompozytor nie musi z nimi specjalnie rywalizować. Wystarczy, że zaimportuje kultowe melodie, zaaranżuje na nowo, delikatnie wplecie je w swoją pracę. I już choćby pod tym względem muzyka się broni. Być może dlatego, że wykorzystano je głównie w sferze lirycznej, która ma okazję wykazać się bez kolidowania z efektami dźwiękowymi. Zapodane są w dodatku z prawdziwą klasą. Słuchając takich fragmentów, jak choćby „First Date”, „Moving in with Rocky” czy minimalistycznych „Rocky is Sick” i „Caught in the Shadow" łezka przyjemnie kręci się w oku, jednocześnie nie wylatując z obciachem poza jego obręb.

 

Do podobnej nostalgii, acz w nieco mniejszym stopniu, odwołuje się także action score (fanfary robią wrażenie zwłaszcza w epickim „You're a Creed”) oraz niektóre piosenki. Te ostatnie, wydane przez inną wytwórnię na oddzielnym krążku, stanowią typowy zbiór agresywnych rymów o Bogu, forsie, cipkach, ziomalach i ogólnie ciężkim życiu w gettcie. Wyjątkiem są miłosne ballady od Tessy Thompson, czyli sercowego wyboru Adonisa – napisane i współtworzone zresztą przez Göranssona, który przeciągnął je do swej instrumentalnej pracy na zasadzie ujmujących wstawek, zatem ładnie wpisują się w historię (przypominając niekiedy stylistycznie twórczość Nine Inch Nails). Z kolei kilka innych fajnie korzysta z cytatów z klasyki – nie tylko Rocky’ego, również pozafilmowej. Dwie z nich, „Waiting For My Moment” i „Lord Knows / Fighting Stronger”, swą linią melodyczną i zrywami całej orkiestry bazują na oryginalnej ilustracji, stanowiąc tym samym główne highlighty tej, generalnie dość przeciętnej, czy też raczej mocno standardowej składanki czarnej muzyki.

 

Nie samymi cytatami jednak ścieżka dźwiękowa żyje. I to żyje dosłownie, bowiem narzucone przez kompozytora tempo nie pozwala nam się nudzić. Album co prawda wolno się rozkręca, lecz gdy już się rozwinie, to bez problemu potrafi wciągnąć – i to mimo przewagi modnych, elektronicznych bitów i wielu eksperymentów na materiale, które nie zawsze i nie każdemu mogą wydać się zjadliwe. W żadnym momencie nie wynosimy się co prawda ponad sprawne rzemiosło, niemniej jest ono odpowiednio angażujące i chwytliwe, by przez trwający godzinę krążek przejść nie tylko bez większych problemów, ale i z prawdziwą przyjemnością. Göransson nie popada zresztą w banał – słychać, że chłop czuje bluesa, a jego nuty mają większe ambicje, niż początkowo może się wydawać.

 

Szkoda zatem, iż zabrakło mu ciut więcej odwagi, by bardziej pobawić się brzmieniem, mocniej zróżnicować jego fakturę i barwę, wyjść poza bezpieczną stylizację. Imitacja legendy poprzez ciągłe narzucanie chóru i muskularnej sekcji dętej robi wrażenie – zwłaszcza na ekranie, podczas sekwencji treningowych i chwil tryumfu – lecz szybko powszednieje. Artysta raz po raz karmi nas kolejnymi wariacjami tego samego tematu, jaki nie przechodzi specjalnie dużej przemiany. Jest on efektowny i prosty zarazem, więc bez problemu wbija się w pamięć. Bije też odeń odpowiednio duża siła, która potrafi naładować testosteronem mięśnie i poderwać do walki. Ale też monotematyczność i swoista jednostajność dają się we znaki, są piętą achillesową całej kompozycji.

 

 

Innym, choć zdecydowanie mniejszym problemem, mogą okazać się dla słuchacza jeszcze wplecione w całość dialogi. Nie ma ich dużo, niegłupio wmontowano je w poszczególne utwory – niestety często pojawiają się w samym ich środku, co z pewnością nie pomaga takiemu zabiegowi, który zawsze wywołuje u melomanów duże kontrowersje.

 

Takowych na pewno nie uniknie także cała praca Göranssona, zwłaszcza u osób ceniących sobie bardziej klasyczne podejście do ilustracji. Łatwo bowiem kręcić nosem na wiele z zaoferowanych tutaj rozwiązań i pomysłów. Ostatecznie jednak „Creed” prezentuje odpowiednio wysoką jakość i z całą pewnością w żaden sposób nie profanuje dotychczasowego dorobku pięściarskiego spod znaku Rocky’ego Balboa. Wynosi go raczej na inny, nowy poziom. Nie wątpię, że w przyszłości również dołączy do tego kanonu. Tymczasem moja finalna ocena składanki to 2,5 nutki, a score za swój znakomity klimat, świetne wyeksponowanie w ruchomym obrazie i niesamowitego powera otrzymuje ich aż cztery.

 

P.S. TUTAJ pełna lista wykorzystanych w filmie fragmentów źródłowych.

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Last Breath – Future
  • 2. Check – Meek Mill
  • 3. Intolerant – White Dave
  • 4. The Fire – The Roots feat. John Legend
  • 5. Grip – Tessa Thompson
  • 6. Lord Knows – Meek Mill feat. Tory Lanez
  • 7. Don’t Waste My Time – Krept & Konan
  • 8. Let You Know – White Dave feat. Clif Soulo & Legendvry
  • 9. Breathe – Tessa Thompson
  • 10. Wake Up Everybody – Harold Melvin & The Blue Notes
  • 11. Bridging The Gap – Nas feat. Olu Dara
  • 12. Waiting For My Moment – Donald Glover, Jhené Aiko, Vince Staples & Ludwig Göransson
  • 13. Hail Mary – 2Pac
  • 14. In The Kitchen – White Dave feat. Young T & K.E.L.L.S.
  • 15. Shed You – Tessa Thompson & Moses Sumney
  • 16. Curry Chicken – Joey Bada$$
  • 17. Work Ya Muscle – Eearz
  • 18. Lord Knows / Fighting Stronger – Meek Mill, Jhené Aiko & Ludwig Göransson
2
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

4 komentarze

  1. Tomasz Goska

    Filmu nie oglądałem, ale ścieżka dźwiękowa zrobiła na mnie dobre wrażenie. Tak dojrzałej, polichromatycznej pracy w filmie bokserskim się nie spodziewałem. Daję naciąganą 4. A co!

    Odpowiedz
  2. J.B.

    Bardzo fajne połączenie „starego” z „nowym”. Ode mnie też naciągana czwóreczka.

    Odpowiedz
  3. Mefisto

    Recka uzupełniona o kilka uwag 🙂

    Odpowiedz
  4. Tomasz Gil

    Bardzo pozytywne zaskoczenie, świetny miks stylistyczny. 4

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...