City of Angels
Kompozytor: Gabriel Yared, różni wykonawcy
Rok produkcji: 1998
Wytwórnia: Warner Sunset / Reprise
Czas trwania: 72:12 min.

Ocena redakcji:

 

Rzadko kiedy amerykańskie remaki europejskich ‘hitów’ stanowią coś więcej, niż tylko miałką kalkę pierwowzoru. Jeszcze rzadziej zdarza się, aby taki remake dorównywał oryginałowi (że o przewyższaniu nie wspominam), jednocześnie dodając coś od siebie i stanowiąc przy tym inne spojrzenie na dany temat. Takie jest właśnie „Miasto Aniołów” Brada Silberlinga. Choć reżyser sporo zachował z oryginalnej wizji Wima Wendersa, a w dodatku nawet ją lekko spłycił i posypał lukrem, to jednak z czystym sercem można powiedzieć, iż jego wersja broni się dzielnie i pod wieloma względami jest nawet atrakcyjniejsza, niż jej niemiecki odpowiednik. Tym samym powstał film typowo hollywoodzki, ale jednak posiadający własne serce i duszę. Film niesamowicie klimatyczny, szczery i po prostu, tak zwyczajnie piękny.

 

Piękny film, piękna i muzyka w nim użyta. Choć soundtrack wydany został w równie amerykański sposób, czyli ogrom piosenek i trochę score'u na deser, to jednak on także zawiera w sobie magiczny pierwiastek. Zanim więc zaczniecie wyrywać sobie włosy na widok oceny końcowej, pozwólcie, że wyjaśnię. Przede wszystkim – mimo, iż pełny tytuł albumu to „Music from and inspired by” – wszystkie piosenki obecne na płycie pojawiają w filmie (nawet jeśli tylko na napisach końcowych), łącząc się w z nim i ze sobą nawzajem w konkretny sposób. Niektóre napisane zostały specjalnie na potrzeby tej produkcji, pozostałe sprytnie doń zaadoptowano. Jedne mają już swoje lata, inne są zupełnie nowe. Wszystkie jednak tworzą wyjątkową i zaskakująco spójną atmosferę, która nawet bez znajomości filmu udziela się słuchaczowi.

 

yared-3828512-1590000960Krążek otwiera U2 i "If God Will Send His Angels" – przyjemna ballada, która przeciwników zespołu raczej do siebie nie przekona, ale w końcu cuda się zdarzają 🙂 Zresztą trudno jej odmówić uroku i klasy. Jeszcze lepsze i bardziej nastrojowe jest "Uninvited" Alanis Morissette – przepiękna miłosna piosenka, która dzięki charakterystycznemu głosowi wokalistki stanowi z pewnością jedną z głównych atrakcji tego soundtracku. Była ona zresztą nominowana do Złotego Globu i zgarnęła dwie statuetki Grammy. Nieco inny kierunek obierają zarówno Jimi Hendrix, Paula Cole, jak i John Lee Hooker – ich piosenki nadają krążkowi trochę ostrzejszego, rockowego tempa, nie tracąc jednakże wiele z romantycznego nastroju. Otrzymujemy tym samym odpowiednie zróżnicowanie materiału, które wbrew pozorom nie razi aż tak bardzo swą nagłą zmianą. Wraz z "Angel" szybko powracamy zresztą do bardziej stonowanych nut. To jeden z bardziej spokojnych, mistycznych wręcz fragmentów płyty, ale spokojnie, nie zaśniemy – wyjątkowy głos Sarah McLachlan może co najwyżej wprawić nas w zachwyt. Zresztą w chwilę potem robi się znowu nieco ‘ostrzej’, a to za sprawą chyba największego przeboju tego filmu, czyli "Iris" grupy Goo Goo Dolls. To,  podobnie jak wszystkie piosenki na płycie, miłosna ballada, znowuż bardziej rockowa, a przy okazji w piękny sposób kumulująca w sobie cały klimat i emocje filmu/płyty. Nic więc dziwnego, iż swego czasu zdominowała ona listy przebojów, uzyskując tytuł Najczęściej Granego Utworu 1998 roku oraz Najczęściej Wykonywanej Piosenki Z Filmu, a także potrójną nominację do Grammy i jedną do nagrody MTV. Zresztą Goo Goo Dolls mają nosa do filmowych hitów, że wspomnieć chociażby niedawne „Transformers”.

 

Bardzo ciekawie prezentuje się relacja „Iris” z następnym w kolejności "I Grieve". Choć obie reprezentują ten sam gatunek, a i od obu bije smutna, żeby nie powiedzieć fatalistyczna nuta, to jednak „Iris” jest bardziej pozytywne, przyjemniejsze – podczas, gdy Gabriel ‘rozpacza’, a więc, poza pewnymi fragmentami, potrafi zdołować. Tym samym, słuchając obu piosenek ciągiem, trudno oprzeć się wrażeniu, iż ma się do czynienia z dwoma stronami tego samego medalu. W podobnej do przeboju Gabriela poetyce, pozostaje "I Know", choć tu już wokaliza nie pozostawia żadnych wątpliwości co do tego, że ma być po prostu mocno romantycznie i ckliwie. Część śpiewaną kończy Eric Clapton i jego "Further Up On The Road" – czyli znowu jest rockowo. I nawet tu, przy największym zdaje się skoku nastroju na płycie, trudno odczuć jakiś miażdżący dysonans, który wprawiłby nas w irytację. Wciąż pozostajemy w tym samym, przyjemnym klimacie filmu. A o to przecież głównie chodzi.

 

Na sam koniec producenci zostawili próbkę muzyki, autorstwa Gabriela Yareda. Ponieważ już od dawna wisi na stronie osobna recenzja (do której lektury zapraszam) rozszerzonego wydania z samą muzyką ilustracyjną, to ja napiszę jedynie, iż jest to równie cudna robota, która idealnie łączy się w zgrabną całość z sekcją piosenek. Te cztery utwory są zresztą zaskakująco szczodrą reprezentacją partytury i zawierają w sobie większość jej najważniejszych tematów. A ponieważ Yared napisał iście anielską, pełną emocji ilustrację z prawdziwie boską liryką, toteż otrzymujemy fantastyczne 20 minut przepięknej muzyki, w której można zatonąć po uszy (szczególną uwagę warto zwrócić na „An Angel Falls”, odnoszący się do najważniejszego momentu filmu – w tej wersji pozbawiony jednakoż fragmentu „Angelus” Wojciecha Kilara, który tak piorunuje w danej scenie, a który znajdziemy właśnie na expanded score).

 

I taka jest właśnie ta płyta – piękna, nastrojowa, nieco melancholijna, ale w końcu to opowieść o miłości, więc nie ma się czemu dziwić. To świetny soundtrack – nie ukrywam, iż jeden z moich ulubionych. Album, pod którego wrażeniem wciąż pozostaję, choć od premiery minęło już tyle lat. Zaskakujące, jak na płytę, po której nie oczekiwałem zbyt wiele, a która zaoferowała mi znacznie więcej, niż mógłbym prosić. Polecam nie tylko zakochanym.

 

  

 

P.S. Wyżej okładki promocyjnych singli z filmowymi hitami. Ten z „Iris” zawiera także piosenki do "Batman & Robin" i "Legacy: A Tribute To Fleetwood Mac's Rumours". (odpowiednio "Lazy Eye" i "I Don't Want To Know"). Ten z „Uninvited” istnieje natomiast w dwóch wersjach – na pierwszej znajdziemy piosenkę w niezmienionej formie, a na drugiej umieszczono jej trzy remiksy. Tekst ten jest natomiast poprawioną i uzupełnioną wersją recenzji napisanej dla portalu film.org.pl

Autor recenzji: Łukasz Waligórski
  • 1. If God Will Send His Angels – U2
  • 2. Uninvited – Alanis Morissette
  • 3. Red House – Jimi Hendrix
  • 4. Feelin' Love – Paula Cole
  • 5. Mama, You Got a Daughter – John Lee Hooker
  • 6. Angel – Sarah McLachlan
  • 7. Iris – Goo Goo Dolls
  • 8. I Grieve – Peter Gabriel
  • 9. I Know – Jude
  • 10. Further On Up The Road – Eric Clapton
  • 11. An Angel Falls – Gabriel Yared
  • 12. The Unfeeling Kiss – Gabriel Yared
  • 13. Spreading Wings – Gabriel Yared
  • 14. City Of Angels – Gabriel Yared
5
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. PrzeMek Marciniak

    Zgadzam się, album perełka. Gratuluje świetnej recenzji.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...