Chronicles of Narnia, The: The Lion, The Witch and The Wardrobe – Music inspired by
Kompozytor: różni wykonawcy
Rok produkcji: 2005
Wytwórnia: EMI
Czas trwania: 42:03 min.

Ocena redakcji:

Już niedługo na ekrany kin wejdzie film, na który czeka wiele osób – "Opowieści z Narnii". Jednocześnie na sklepowych półkach pojawi się ścieżka dźwiękowa, na którą czeka równie wielu miłośników muzyki filmowej. Po dość sporym sukcesie muzyki, jaką Harry Gregson-Williams napisał do filmu "Królestwo Niebieskie" jego kolejne dzieło, jakim będzie score właśnie do "Opowieści z Narnii" jest wyczekiwane z niecierpliwością. Młody kompozytor zdaje się być wschodzącą gwiazdą muzyki filmowej, przed którą otwierają się drzwi do najciekawszych projektów filmowych w Hollywood i tym samym wielkiej kariery. Póki, co jednak producenci filmu "Opowieści z Narnii" postanowili przygotować wszystkich na swój film, wydając płytę dość niezwykłą. Na kilka miesięcy przed premierą filmu na sklepowe półki trafił album z piosenkami inspirowanymi ich filmem. Płyta to bardzo dziwna, szczególnie pod względem socjologicznym – tym samym uznałem, że warta jest ona opisania.

 

Jak to zazwyczaj bywa w przypadku albumów z piosenkami wydawanymi pod szyldem tytułów filmowych, także i tutaj można znaleźć pewne, dość szerokie i wątpliwe powiązania treści piosenek z treścią filmu. Warto pokrótce wyjaśnić, że "Kroniki Narnii" opowiadają generalnie o losie czwórki dzieci, które przez przypadek dostały się do tajemniczej i magicznej krainy, jaką jest właśnie tytułowa Narnia. Spotykają one tam na swojej drodze różne magiczne stwory, wiedźmy i mówiące ludzkim głosem zwierzęta. Film ten jest kolejną ekranizacją serii książek C.S. Lewisa, który idąc śladem J.R.R. Tolkiena stworzył kilkutomową opowieść o fantastycznej krainie i jej mieszkańcach. Jak można się domyśleć w takim filmie dość trudno jest zamieścić jakąkolwiek piosenkę. Tym samym album, wydany kilka miesięcy temu, nosi miano "music inspired by". Tak, więc oczywistym jest, że żadna z zamieszczonych tu piosenek nie pojawia się w filmie. Mówienie, zatem o tej płycie jako o soundtracku jest sporym nadużyciem. Oczywiście można znaleźć różne metafory i nawiązania w tekstach piosenek, które mogłyby mieć odniesienie do treści filmu, jednak są one bardzo umowne. I tak mamy piosenkę pod tytułem "Hero", bo w końcu w każdej fantastycznej baśni znajdzie się jakiś bohater. Jest tutaj także utwór "New World", który można skojarzyć z tytułową "Narnią", która jest takim nowym, nieznanym światem. No i chyba najbardziej oczywistym nawiązaniem jest piosenka pod tytułem "Lion", która na upartego mogłaby opowiadać o mówiącym lwie – Aslanie – będącym jedną z głównych postaci filmu. Zresztą to właśnie lwia głowa zdobi okładkę płyty i większość plakatów promujących film dlatego lew stał się znakiem rozpoznawczym wszystkiego co jest związane z "Opowieściami z Narnii".

 

Dużo ciekawszym zagadnieniem niż muzyczna zawartość tej płyty, jest z pewnością dość szczególny dobór artystów na niej występujących. Otóż okazuje się, że są to tylko i wyłącznie zespoły i artyści zajmujący się tak zwaną "muzyką religijną". W USA ten obszar muzyczny znacząco rożni się od naszego pojęcia muzyki chrześcijańskiej. Otóż tam piosenki mówiące o Bogu i bezgranicznej miłości do każdego, wykorzystują najnowsze trendy muzyki pop. Tym samym zespoły wykonujące muzykę chrześcijańską niczym nie różnią się od tych, które zajmują najwyższe miejsca na listach przebojów. Także ich twórczość, bardzo przypomina dokonania wielu znanych zespołów popowych i rockowych. Takie właśnie przebojowe piosenki, o nieco popowym czy rockowym klimacie, znajdziemy na płycie z piosenkami inspirowanymi filmem "Opowieści z Narnii". Wszystkie one są bardzo melodyjne, miłe dla ucha i słucha się ich po prostu świetnie. Tylko, że po poznaniu faktu, że są to piosenki wykonawców chrześcijańskich na usta ciśnie się pytanie – skąd taka muzyka do takiego filmu? W końcu "Opowieści z Narnii" opowiadają o wyimaginowanej krainie zamieszkałej przez wieźmy, potwory i inne magiczne stworzenia. Z pewnością kręgi kościelne mogłyby znaleźć tutaj więcej powodów do bojkotu filmu niż w przypadku "Harrego Pottera". A tym czasem producent wydaje płytę do takiego filmu, wyłącznie z wykonawcami chrześcijańskimi. Czyżby to była prowokacja? Okazuje się, że faktycznie jest to prowokacja tyle, że w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Producent filmu zdaje się prowokować słuchacza do zgłębienia tego problemu i ujrzenia faktycznego sensu "Opowieści z Narnii". Otóż okazuje się, że twórca serii książek – C.S. Lewis – przez sporą część swojego życia był ateistą. Jednak ostatecznie nawrócił się i stał się żarliwym Chrześcijaninem. Twórcy biografii pisarza doszukują się w tym fakcie dużego udziału przyjaciela Lewisa, którym był, także bardzo wierzący, J.R.R. Tolkien. Najistotniejsze jest jednak to, że kiedy C.S. Lewis pisał "Opowieści z Narnii", był już Chrześcijaninem i swoją głęboką i świadomą wiarę zamanifestował właśnie w serii swoich książek. Tym samym liczni fani pisarza, w postaci lwa Aslana, postrzegają samego Jezusa, który poświęca swoje życie dla innych (w książce Aslan oddaje swoje życie, aby uratować Edmunda przed karą, jaka miała go spotkać z ręki Białej Czarownicy). Tym samym znajomość tych faktów usprawiedliwia specyfikę tej płyty.

 

Ostatecznie to niezwykłe wydanie, jakim jest "The Chronicles Of Narnia: Music Inspired By" nabiera innego, typowo marketingowego charakteru. Producenci filmu jeszcze na kilka miesięcy przed premierą postanowili przygotować widzów na swój obraz. Wydali tym samym płytę ze świetnymi piosenkami, których słucha się naprawdę wyśmienicie i które zachęcają do obejrzenia filmu. Jednocześnie postanowili oni upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu i zaprosić do nagrania tylko zespoły znane ze tego, że swoje inspiracje czerpią z religii chrześcijańskiej. Tym samym już na samym początku odparli oni zarzuty o propagowanie wymyślonych mitologii i wiary, których nie ustrzegły się "Władca Pierścieni" i "Harry Potter". Ostatecznie trzeba jednak uznać tą płytę, jako wytwór agresywnego marketingu, który zdaje się, że odniesie spory sukces i nie ma tu już nawet znaczenia, że album ten niewiele ma wspólnego z samym filmem. Na pewno nie jest to wydanie dla miłośników muzyki filmowej, ponieważ osobiście nie nazwałbym tej płyty nawet soundtrackiem. Mimo to myślę, że zarówno w kręgach amerykańskich Chrześcijan jak i fanów "Opowieści a Narnii" znajdzie ona swoich nabywców. Miłośnikom prawdziwej muzyki filmowej pozostaje już tylko czekać na płyty z muzyką, którą skomponuje do filmu Harry Gregson-Williams. Warto czekać tym bardziej, że planowane są dwa wydania tej ścieżki dźwiękowej. Jedno tradycyjne i drugie specjalne z płytą DVD z filmem pokazującym proces tworzenia ścieżki dźwiękowej. Planowane jest także wydanie płyty z piosenkami dla dzieci, inspirowanymi właśnie "Opowieściami z Narnii". Jak zatem widać producenci filmu postanowili ostro zabrać się za muzyczną promocję swojego obrazu – i bardzo dobrze…

Autor recenzji: Łukasz Waligórski
  • 1. Waiting for the World to Fall - Jars of Clay
  • 2. Remembering You - Steven Curtis Chapman
  • 3. Open Up Your Eyes - Jeremy Camp
  • 4. Hero - Bethany
  • 5. Stronger - Delirious?
  • 6. Lion - Rebecca St. James
  • 7. New World - tobyMac
  • 8. I Will Believe - Nichole Nordeman
  • 9. Turkish Delight - David Crowder Band
  • 10. More Than it Seems - Kutless
  • 11. You're the One - Chris Tomlin
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...