Brother Bear
Kompozytor: Phil Collins, Mark Mancina
Rok produkcji: 2003
Wytwórnia: Walt Disney Records
Czas trwania: 48:48 min.

Ocena redakcji:

 

Dopóki światła dziennego nie ujrzała „Księżniczka i żaba”, „Mój brat niedźwiedź” uchodził za ostatni klasyczny film Studia Walta Disneya – krzepiący, magiczny musical ze szlachetnym przesłaniem, który w epoce post-shrekowej zdawał się epigonem nieistniejącego już świata animacji. Okazało się jednak, że „familijny postmodernizm”, którego tryumfalny pochód otworzyły przygody zielonego ogra, szybko stracił oddech i wkrótce widownia zatęskniła za prostszym światem bajek, którego fundament stanowiły niegdyś disnejowskie filmy. Takie obrazy jak „Tarzan”, czy właśnie „Mój brat niedźwiedź” odzyskały wtedy należne sobie miejsce, chociaż w chwili premiery traktowane były z pewnym lekceważeniem.

 

Do obydwu z nich piosenki napisał Phil Collins. Trudno powiedzieć czy producentom z Disneya znudziła się współpraca z Alanem Menkenem, czy postanowili unowocześnić trochę formułę animowanego musicalu, angażując nie specjalistę od gatunku, a jednego z gigantów światowej muzyki rozrywkowej. Na pewno uzyskali efekt promocyjny. Piosenki Collinsa stały się również popularne w świecie pozafilmowym, zwłaszcza nagrodzone Oscarem „You’ll Be In My Heart” z „Tarzana”.

 

Odpowiednikiem tego przeboju w „Moim bracie niedźwiedziu” jest otwierające płytę ze ścieżką dźwiękową „Look Through My Eyes” – naładowana pozytywną energią pochwała przyjaźni. Jej beztroski, rozrywkowy charakter jak w soczewce skupia atmosferę całej ścieżki. Króluje tu wesoły nastrój budowany przez popowy sznyt wszystkich piosenek, chwytliwe refreny w sam raz do nucenia samemu oraz przyjemne dla ucha instrumenty: gitary, miękka perkusja, fortepian, a także dodające gdzieniegdzie klasycznego posmaku skrzypce. Collins, wykonawca większości utworów, chętnie wspomaga się również łagodnymi chórkami.

 

Te proste środki stanowią niezawodny klucz do sukcesu. Niezależnie czy Collins uderza w bardziej emocjonalne, przejmujące nuty – jak w nawiązującym do muzyki gospel „No Way Out” – czy po prostu dobrze się bawi, jak w rytmicznym, podszytym miarowym bitem i wykorzystującym beztroskie gwizdanie „On My Way”, efekt jest znakomity. Nie ma tu ani jednej nieudanej piosenki. Najgorzej wypada chyba „Welcome”, trochę mniej chwytliwe od reszty, chociaż z równie przebojowym refrenem.

 

mancina_mark-2482981-1590001312Płyta dość jednostajnie niesiona głosem Collinsa nabiera dodatkowych kolorów, gdy odzywają się głosy innych wykonawców. Fantastycznie wypada Tina Turner, której mocny wokal dodaje masę życia do finezyjnie zorkiestrowanego „Great Spirits”, ale prawdziwie wyjątkowo brzmi „Transformation” w wykonaniu Bułgarskiego Chóru Kobiecego. Dodaje on do tego sympatycznego, muzycznego świata masę rozmachu, czego nie byłby w stanie oddać pojedyńczy wykonawca. Można się tego zresztą szybko przekonać, słuchając tej samej piosenki w interpretacji solowej Collinsa. Wypada bardzo dobrze, ale nie robi już takiego, niemal mistycznego wrażenia. Warto dodać, że kilka innych piosenek również pojawiło się na płycie w dwóch różnych aranżacjach. Niespecjalnie to przeszkadza, chociaż można uznać za zbędny zabieg, zwłaszcza że przeprowadzony niekonsekwentnie. Brakuje na przykład zaczerpniętej bezpośrednio z filmu wersji „On My Way”, natomiast zupełnie niepotrzebnie pojawia się po raz drugi „No Way Out”.

 

Przebojom Collinsa można oczywiście łatwo zarzucić nadmierną gładkość, a także aranżacyjne oderwanie od filmu. Nie ma tu elementów etnicznych nawiązujących do muzyki indiańskiej, którą silnie możnaby utożsamiać z głównym bohaterem, ale także innych stanowiących rodzaj brzmieniowego wyróżnika. Piosenki z „Mojego brata niedźwiedzia” są więc brzmieniowo anonimowe. Mogłyby z łatwością zostać wykorzystane w innym filmie, albo zasilić solowe dokonania Phila Collinsa. Czy to wada? Na pewno słuchacz miał prawo się spodziewać czegoś bardziej unikalnego, a otrzymuje to właściwie jedynie w piosence „Great Spirits”.

 

brotherbearpol1-5659286-1590001312Po piosenkach producenci krążka proponują również zapoznanie się z fragmentami muzyki ilustracyjnej. Taki wyraźny podział jest rozsądny, gdyż nie jest to materiał dla wszystkich interesujący, a jego forma może się wydać zniechęcająca, gdyż muzykę podzielono na trzy potężne suity. Pierwsza z nich, niemal siedmiominutowe „Three Brothers”, stanowi prawdziwą ucztę dla miłośnika muzyki filmowej – to muzyka bogata, ze smakiem zinstrumentalizowana, chociaż może nieco zbyt mało wyrazista. Jej fragmenty pełne dynamizmu łatwo wciągają, ale znajdują się tu także momenty akcji i liryzmu. Natomiast „Awakes As a Bear” swój czar opiera przede wszystkim na szerokim wykorzystaniu tematów z piosenek. Najsłabsze „Wilderness of Danger and Beauty” ma najbardziej ilustracyjny charakter, a jego najlepszy kawałek jest żywcem zaczerpnięty z „Transformation”.

 

„Mój brat niedźwiedź” w warstwie muzycznej niewiele ustępuje najznamienitszym disnejowskim klasykom. Piosenki, chociaż nie wyróżniają się oryginalnością i barwnością, są po prostu przebojowe. Słucha się z ich przyjemnością, nawet mając z tyłu głowy fakt, że Collins stylistycznie powtarza to wszystko, co pokazał już w „Tarzanie” i innych swoich dziełach. Względnie krótka porcja muzyki ilustracyjnej wydaje się w tym wypadku zadowalająca. Po obejrzeniu filmu łatwo można zauważyć, iż przy szerszej prezentacji cierpiałaby z powodu zbyt dużego przywiązania do obrazu. W rezultacie powstała wyważona i bardzo przyjemna w odsłuchu płyta, ale warto pamiętać, że to żadne dzieło – po prostu świetna zabawa.

Autor recenzji: Jan Bliźniak
  • 1. Look Through My Eyes – Phil Collins
  • 2. Great Spirits – Tina Turner
  • 3. Welcome – Phil Collins
  • 4. No Way Out (Theme from Brother Bear) – Phil Collins (single version)
  • 5. Transformation – The Bulgarian Women's Choir
  • 6. On My Way – Phil Collins
  • 7. Welcome – The Blind Boys of Alabama, Phil Collins
  • 8. No Way Out (Theme from Brother Bear) – Phil Collins
  • 9. Transformation – Phil Collins
  • 10. Three Brothers
  • 11. Awakes as a Bear
  • 12. Wilderness of Danger and Beauty
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

3 komentarze

  1. Kaonashi

    Transformation w wykonaniu Collinsa nie mogę strawić, za to w wersji chóru to jeden z moich ulubionych utworów napisanych do animacji.

    Odpowiedz
  2. mike

    To ja mam tak samo z „Flying Dreams” z Tajemnicy IZBY. Wersja Sally Stevens jest świetne, a tej Paula Williamsa nie mogę strawić.

    Odpowiedz
  3. Mefisto

    Może i dobry, ale ten tytuł akurat zawsze po mnie spływał, tak w porównaniu z innymi dokonaniami Manciny, Collinsa, jak i pozostałymi partyturami Disneya. Wolę Tarzana pod każdym względem.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...