Boy in the Striped Pyjamas, The
Kompozytor: James Horner
Rok produkcji: 2009
Wytwórnia: Hollywood Records
Czas trwania: 52:32 min.

Ocena redakcji:

Nazwisko Jamesa Hornera od paru ładnych lat wśród miłośników muzyki filmowej wiąże się z grymasem zawodu na twarzy. Amerykanin nie dość, że w tworzeniu popadł w uzależnienie od kombinacji klawiszy "ctrl c + ctrl v", to jeszcze udało mu się uniknąć kary, na którą w gruncie rzeczy sobie zasługuje – odesłania go przez producentów hollywoodu do lamusa. Może tam miałby okazję gruntownie przemyśleć swoje działania i po czasie powróciłby w chwale zostawiwszy za sobą zapach stęchlizny? Tak się jednak nie stało i wszystko wskazuje na to, że nie stanie. Kompozytora poza lenistwem cechuje bowiem jeszcze spryt. Przejawia się on w umiejętnym maskowaniu nieświeżego zapachu tworzonych dzieł, jakby poprzez spryskanie ich sporą dawką dezodorantu.

Jest jednak jedna niedawna kompozycja Jamesa Hornera, przy której w moim odczuciu sięgnął on nieco wyżej niż do półki z dezodorantami, bo aż (a z drugiej strony tylko) do tanich perfum. Mam na myśli muzykę do filmu "Chłopiec w pasiastej piżamie" z 2008 roku w reżyserii Marka Hermana. Dzieło to powstałe na podstawie opowieści dla dzieci autorstwa Johna Boyna przedstawia historię przyjaźni dwóch ośmioletnich chłopców. Jednym jest Bruno – syn niemieckiego oficera, zarządcy obozu koncentracyjnego; drugim żydowski chłopiec przesiadujący po tej gorszej stronie ogrodzenia – Szmul. Fakt, że historia przedstawiona w filmie widziana jest oczami dziecka, wpłynął także na jego warstwę muzyczną.

I tutaj bezsprzecznie Horner dowiódł swojego bogatego doświadczenia i intuicji w komponowaniu. Podzieliwszy swoją partyturę na dwie części, pierwszą z nich oparł na prostych tematach, które mają na celu oddać naiwne widzenie świata przez głównego bohatera, by w drugiej, wraz z nadejściem w filmie dramatycznych wydarzeń, zaburzyć ten dziecięcy spokój mrocznymi dźwiękami.

 

horner-6924533-1590000933

Najważniejszy z tematów prezentuje otwierający płytę "Boys Playing Airplanes". Wyłania się on delikatnie z początkowo stonowanych uderzeń w klawisze fortepianu by później wspomagany smyczkami, i drugoplanowymi dęciakami zaprezentować się w pełnej krasie. Słucha się tej melodii z niekłamaną przyjemnością, a do tego posiada ona w sobie odpowiednią dozę emocji, które przypisać możemy małoletniemu Brunonowi – niewinność, radość, pogodę ducha. Szkoda tylko, że nie jest to w pełni powiew świeżości, gdyż motyw ten jest zapożyczony z wcześniejszej kompozycji Hornera do filmu "Dzieci Swinga".

Wybaczamy mu jednak ten grzeszek, bo w końcu jest to kawałek na naprawdę dobrym poziomie, i wędrujemy dalej. "Exploring The Forrest" po ciekawym brzmieniowo początku zamienia się niestety w końcówce w strasznie miałki underscore. Sytuacja ta nie zmienia się znacząco aż do drugiej minuty kolejnego na płycie "The Train Ride To A New Home", gdzie znowu słychać temat główny. Niestety powtarza się tu wcześniejsza sytuacja i utwór znów kończy się po prostu nieciekawie. Nieco ożywienia – paradoksalnie – wprowadza oniryczny w klimacie "The Winds Gently Blow Through The Garden". Przede wszystkim przykuwa on moją uwagę przemieszaniem delikatnego, magicznego fortepianu z wprowadzającymi pewną dozę napięcia przeciągłymi smyczkami. Nie ma jednak co ukrywać, że utwór mógłby spokojnie być krótszy. To samo tyczy się "Dolls Are Not For Big Girls, Propaganda Is" które zwyczajnie nie prezentuje sobą nic nowego po poprzedzającym go "An Odd Discovery Beyond the Trees". Obydwa utwory prowadzone są przez ładny, zwiewny wokal, co podoba się w pierwszym z nich, ale w kolejnym już przynudza.

"Black Smoke" wyznacza nam środek płyty. To tutaj po raz pierwszy główny temat przysłonięty zostaje przez mroczniejsze tony. W drugiej połowie "Evening Supper – A Family Slowly Crubles" nie ma on już w sobie nic z beztroski i przygody. Notabene utwór ten spokojnie mógłby zaczynać się właśnie od piątej minuty, kiedy to wchodzi wspomniany motyw. Te osiem minut na płycie to zdecydowanie za dużo.

Horner nie byłby oczywiście sobą, gdyby nie wykorzystał "swoich" ulubionych czterech nutek, które to doprowadzają mnie do stanu wyrywania sobie włosów z głowy. Dlatego też utwór "The Funreal" zazwyczaj pomijam przy słuchaniu płyty, gdyż nie uśmiecha mi się przedwcześnie wyłysieć.:) W gruncie rzeczy nic nie tracę, bo jest to do bólu nieciekawa kompozycja, zdecydowanie najsłabszy punkt płyty.

W dużej mierze to za sprawą końcowych utworów album pozostawia słuchacza z uczuciem satysfakcji z poświęcenia mu pięćdziesięciu minut uwagi. "The Boy's Plans, From Night To Day" daje nam jeszcze chwilkę wytchnienia i promyk nadziei przed finałem.

Ten następuje w najlepszym na płycie "Strange New Clothes". Horner nie wysila się tutaj w poszukiwaniu szczególnie oryginalnych rozwiązań, stawiając jeszcze raz na doświadczenie i intuicję, które ponownie nie zawodzą. Z elegancją używając smyczków najpierw długo buduje napięcie, a od połowy utworu konstruuje prosty, ale bardzo poruszający, narastający temat towarzyszący tragicznemu rozwiązaniu historii.

I tutaj uwaga odnośnie działania muzyki w filmie. O ile w końcówce wszystko współgra ze sobą wyśmienicie, o tyle przez cały wcześniejszy czas trwania filmu muzyka wydawała mi się być gdzieś obok. Nie tyle ukryta, bo jest ona w filmie doskonale zauważalna, ale właśnie jakoby na odrębnym poziomie percepcji. Aż do finałowej sceny nie odniosłem wrażenia spójności tych dwóch dzieł w jedno, przemawiające wspólnym językiem. Oczywiście jest to subiektywne odczucie, ale moim zdaniem "Chłopiec w pasiastej piżamie" jest kompozycją, która swoje walory w pełni prezentuje na płycie (vide ostatni na playliście, prezentujący wszystkie tematy "Remembrance, Remembrance"). Album zyskałby nieco na skróceniu co poniektórych utworów, ale w ostatecznych rozrachunku, a już na pewno na tle ostatnich dokonań kompozytora, jest to pozycja potrafiąca dostarczyć sporej satysfakcji. Szkoda tylko, że ambicje Hornera skończyły się na tanich perfumach. Za dużo tu jeszcze zapożyczeń i pójścia na łatwiznę, żeby mówić o renesansie jego twórczości, ale wystarczająco świeżości, żeby ilustrację filmu Hermana wskazać jako zarodek "lepszych czasów" Amerykanina.

Jak słychać w udanym "Avatarze" zarodek ten powolutku się rozwija. Tymczasem ode mnie dla "Chłopca…" mocne trzy nutki – warto posłuchać, mimo kilku wad.

Autor recenzji: Damian Słowioczek
  • 1. Boys Playing Airplanes
  • 2. Exploring The Forest
  • 3. The Train Ride to a New Home
  • 4. The Winds Gently Blows Through the Garden
  • 5. An Odd Discovery Beyond the Trees
  • 6. Dolls Are Not for Big Girls, Propaganda Is...
  • 7. Black Smoke
  • 8. Evening Supper - A Family Slowly Crumbles
  • 9. The Funeral
  • 10. The Boy's Plans, From Night to Day
  • 11. Strange New Clothes
  • 12. Remembrance, Remembrance
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...