Argo
Kompozytor: Alexandre Desplat
Rok produkcji: 2012
Wytwórnia: WaterTower Music
Czas trwania: 58:38 min.

Ocena redakcji:

 

Najnowszy film Bena Afflecka „Operacja Argo” szybko znalazł się na pierwszej linii walki o Oscary. Zaskakujący sukces finansowy, bardzo hollywoodzka w konstrukcji i duchu, a zarazem pod tym względem autoironiczna historia oraz niewątpliwa umiejętność reżysera trzymania widza w napięciu i techniczna bezbłędność reszty ekipy – to wszystko sprawi pewnie, iż Amerykańska Akademia Filmowa przychylnym okiem spojrzy na dzieło średniego aktora, który staje się coraz ciekawszym reżyserem.

 

Wśród oscarowych oczekiwań względem „Operacji Argo” nikt chyba nie łudzi się nominacją za muzykę. Teoretycznie powinna się ona pojawić, Alexandre Desplat po ostatnim odpoczynku od najważniejszych nagród, wciąż pozostaje jednym z najmodniejszych nazwisk Hollywoodu, które domagają się statuetki Złotego Rycerza. Nawet jeśli jego praca byłaby zaledwie średnia, mógł mu pomóc sukces samego filmu. Jednak Affleck wykazał się niedbałością, gdy chodzi o ekspozycję ścieżki dźwiękowej. W trakcie seansu z reguły jej nie słychać, a jak już to niestety nie najciekawsze fragmenty.

 

desplat-8233215-1590000999Kompozycja Desplata ma ewidentny potencjał i przy właściwym zaprezentowaniu mogła wypaść w obrazie bardzo dobrze. Francuz poszedł wytartą ścieżką, lecz uniknął powtórki z „Syriany”. Jak większość kompozytorów muzyki filmowej, którym przychodzi ilustrowanie produkcji dziejących się na Bliskim Wschodzie, bez umiaru sięgnął po tamtejszą stylistykę, wykorzystując liczne, specyficzne dla regionu instrumenty. Nie brzmi to jednak tak banalnie, jak można było się spodziewać. Zasługa w tym jednego kapitalnego pomysłu: twórczego podejścia do ludzkiego głosu. Z jednej strony pojawiają się oczywiście charakterystyczne przeciągłe kobiece wokalizy, ale dominuje wykorzystanie głosu jako instrumentu perkusyjnego. Wystarczy posłuchać pełnego napięcia i niepokoju „Scent of Death”,  którego kręgosłup stanowi powtarzany jakby w zadyszce jeden dźwięk, albo „Hotel Messages” z nerwowym, szeptanym tykaniem. W filmie tego rodzaju, gdzie oczywistym jest szerokie korzystanie z perkusji, tego rodzaju twórcze jej ożywienie jest na wagę złota.

 

Desplat przy tym nie unika pewnych wtórności, szczególnie w stosunku do Thomasa Newmana, którego „Jarhead” już chyba zawsze będzie stanowił istotny punkt odniesienia dla „bliskowschodnich” ścieżek dźwiękowych. Oprócz twórczego wykorzystanie oryginalnych perkusjonaliów, Francuz w nietypowy dla siebie, a typowy dla Newmana sposób fetyszyzuje instrumenty dęte drewniane. Zanadto to jednak nie przeszkadza, zważywszy, że taki newmanyzujący Desplat brzmi lepiej niż ostatnio sam Newman.

 

W „Operacji Argo” pojawia się też jedno istotne świadome nawiązanie. Część akcji dzieje się w Hollywood, tylko pechowo dla kompozytora Affleck w tych momentach albo zupełnie rezygnuje z muzyki, albo nie widzi powodu, by odchodzić od przyjętego stylu (mimo wyraźnie komediowego wydźwięku wątku). Francuz sprytnie obszedł to utrudnienie i pozwolił sobie na własną, subtelną zgrywę z hollywoodzkiego kina. Skomponował epicki, pełen przestrzeni, łagodny temat będący swoistą mieszanką Johna Williamsa i Johna Barry’ego („The Mission”). Z jednej strony idealnie wpasowuje się on w patetyczne fragmenty filmu, a z drugiej osadza je w ironicznym nawiasie.

 

Szkoda tylko, że pomysłowe rozwiązania Desplata giną w filmie, co również odbija się na odsłuchu ścieżki dźwiękowej. Po pierwszych pięciu świetnych utworach, w których przed słuchaczem rozpościerają się wszystkie zalety tej ścieżki dźwiękowej, zaczyna dominować muzyka ściśle ilustracyjna. Wszystkie pozytywne elementy kompozycji w niej powracają, ale w ograniczonej i siłą rzeczy przyciętej, nie tak dynamicznej, znacznie mniej atrakcyjnej formie. Nienaruszona pozostaje jedynie kreowana przez nie, pełna niepokoju, duszna atmosfera wrzących ulic Teheranu. Chociażby z tego względu te utwory mogły zostać przez Afflecka wyeksponowane w lepszy sposób, a że tak się nie stało, mam do niego pewien żal.

 

Jeżeli nawet komuś zabraknie cierpliwości do zapoznania się z całością, dość długiej w końcu, ścieżki dźwiękowej, zachęcam do przesłuchania przynajmniej pierwszych pięciu utworów, które prezentują najlepsze elementy ścieżki: są przebojowe, ciekawe, znakomite w odsłuchu. Cała kompozycja, mimo z czasem coraz mniejszej autonomiczności, pozostaje również jedną z najlepszych w tym roku, jeśli chodzi o tak muzycznie trudny gatunek, jak thriller. Zwiastuje też pewne odświeżenie stylu Alexandre'a Desplata, co z pewnością ucieszy jego fanów i pozwala z życzliwością spojrzeć na jego oscarowe szanse przy innych, tegorocznych tytułach.

Autor recenzji: Jan Bliźniak
  • 1. Argo
  • 2. A Spy In Tehran
  • 3. Scent Of Death
  • 4. The Mission
  • 5. Hotel Messages
  • 6. Held Up By Guards
  • 7. The Business Card
  • 8. Breaking Through The Gates
  • 9. Tony Grills The Six
  • 10. The Six Are Missing
  • 11. Sweatshop
  • 12. Drive To The Airport
  • 13. Missing Home
  • 14. Istanbul - The Blue Mosque
  • 15. Bazaar
  • 16. Cleared Iranian Airspace
  • 17. Hace Tuto Guagua – Familion
3
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

2 komentarze

  1. Mefisto

    Hmm, faktycznie muzyka nieco ginie w filmie, ale generalnie całkiem nieźle i tak go „dobarwia”. Z kolei sam album podobał mi się – świetny Desplat, myślę, że warto polecić.

    Odpowiedz
  2. karez

    Całkiem przyzwoity soundtrack. Nie wiem jak prezentuje sie na ekranie, ale zamówiłem ją z amazona po wysłuchaniu próbek i jestem pozytywnie zaskoczony. Tematy brzmiące orientalnie w filmach z akcja osadzana na bliskim wshodzie czesto bywają wtórne. Tutaj Desplat po raz kolejny mnie zaskoczył oferując wystarczająco duzo oryginalności od siebie.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...