Akunin
Kompozytor: Joe Hisaishi
Rok produkcji: 2010
Wytwórnia: Sony Music Records
Czas trwania: 40:17 min.

Ocena redakcji:

Joe Hisaishi to jeden z tych kompozytorów, którzy posiadają swój własny, niepowtarzalny styl. Jego melodie, orkiestracje i pomysły aranżacyjne można bez problemu rozpoznać i zapamiętać. Długie, barwne tematy i potężne brzmienie orkiestry w filmach anime Hayao Miyazakiego, a z drugiej strony elektroniczny minimalizm kina Takeshiego Kitano – to dwa dominujące kierunki w twórczości Joe Hisaishiego, które zjednały mu ogromne rzesze fanów na całym świecie. Mimo że klasa i wartość jego muzyki jest niepodważalna, to jednak nie trudno zauważyć, że z czasem do jego dzieł wkradła się pewna przewidywalność i brak oryginalności. Na szczęście o tym, że w głowie Japończyka nadal pojawiają się świeże pomysły, można było przekonać się słuchając niedawnych "Pożegnań". Jednak jeszcze większe zaskoczenie wśród jego fanów wywołał "Akunin"…

 

Film ten opowiada dramatyczną historię mężczyzny, który na pierwszej randce zabija dziewczynę poznaną przez internet. Splot okoliczności sprawia, że podejrzany o to morderstwo zostaje ktoś zupełnie inny, jednak sumienie głównego bohatera nie daje mu spokoju. Przez długi czas żyje w napięciu i niepewności, walcząc z lękiem i poczuciem winy. W końcu jednak sprawiedliwość dopada go i to w momencie, gdy poznaje miłość swojego życia… Film jest zatem niepokojącą historią dramatycznej miłości postawionej w obliczu zbrodni, za którą główny bohater ponosi cielesną i emocjonalną karę.

 

hisaishi-1137695-1590000939To wyjątkowy film w dorobku Joe Hisaishiego, niezwykle intensywny pod względem dominujących w nim emocji – niepewności, osaczenia, strachu, nadziei, smutku… Japoński kompozytor stara się ukazywać najróżniejsze odcienie szarości, w całej tej palecie negatywnych emocji, którymi stoi film. Dla kompozytora znanego ze skocznych melodii i ilustracji muzycznych animacji studia Ghibli jest to coś zdecydowanie nowego. Nawet w filmach Takeshiego Kitano Hisaishi nie musiał kreować tylu mrocznych i niepokojących brzmień. To sprawia, że "Akunin" brzmi zupełnie nieprzewidywalnie na miłośników twórczości Japończyka. Można wręcz powiedzieć, że to muzyka, która zupełnie nie pasuje do dotychczasowego Hisaishiego…

 

Tylko jeden element tej ścieżki dźwiękowej naprowadza na jej autora – minimalizm. U podstaw twórczości Hisaishiego stoją dzieła czerpiące z twórczości Philipa Glassa i Steve’a Reicha. Kompozytor często wraca do tego etapu swojej kariery, tworząc dzieła pozafilmowe jednoznacznie posługujące się minimalizmem (niedawne "MinimaLRhythm"). Jego fascynacja tym językiem muzycznym ostatnio wkracza również do dzieł filmowych, takich jak "Pożegnania" czy "I Want To Be A Shellfish". W "Akuninie" stanowi on podstawę do kreowania klimatu przesiąkniętego niepewnością – nieustannie słychać smyczki i fortepian grające prosty motyw rytmiczny, który wwierca się w świadomość widza.

 

Uzupełnieniem tego szkieletu, jest europejska wrażliwość, która również co jakiś czas manifestuje się w dziełach Hisaishiego. "Akunin" miejscami przywołuje skojarzenia z twórczością Alexandre’a Desplat, Alberto Iglesiasa, Pascala Gaigne, a nawet Zbigniewa Preisnera. Szczególnie istotne w tym kontekście jest wykorzystanie ciszy, jako elementu budującego dramatyzm muzyki… Hisaishi nie zalewa słuchacza wysublimowanym brzmieniami, stawiając na kameralny zespół smyczków i fortepian. Niezwykle istotnym głosem jest tutaj też gitara, będąca pewnym novum w dorobku tego kompozytora. Powolne kompozycje, wypełnione przestrzenią, napięciem i dramatyzmem pojedynczych dźwięków, zawsze były domeną europejskich twórców i kina artystycznego – a tak właśnie brzmi "Akunin".

 

Ta ścieżka dźwiękowa to zupełnie nowy i świeży Hisaishi. Ma prawo się nie spodobać miłośnikom jego dotychczasowej twórczości, ale nie można tej muzyce odmówić klasy i głębi. W przeciwieństwie do wcześniejszych dzieł tego kompozytora, "Akunin" nie zachwyca zaraz przy pierwszym przesłuchaniu. Dopiero po dłuższym obcowaniu z tą muzyką można odkryć jej subtelne piękno i zręczne operowanie szerokim wachlarzem niepokojących emocji, które niekiedy rozjaśniane są bardziej lirycznymi fragmentami (śliczna wokaliza "Your Story" i jeszcze piękniejsza piosenka kończąca płytę). To fascynująca muzyka, być może zbyt monotonna i jednostajna, ale jednocześnie pełna głębi. Przestrzegam zatem przed skreślaniem jej już po pierwszym przesłuchaniu… To prawdziwy smaczek w dorobku Hisaishiego, który wysłuchany z uwagą potrafi przynieść naprawdę sporo satysfakcji.

Autor recenzji: Łukasz Waligórski
  • 1. Shinkou
  • 2. Shousou
  • 3. Aisetsu
  • 4. Reimei
  • 5. Mugen
  • 6. Houkou
  • 7. Akken
  • 8. Konchin
  • 9. Bubetsu
  • 10. Naze
  • 11. Kanata
  • 12. Tsuioku
  • 13. Your Story (vocalize) - Fukuhara Miho
  • 14. Saisei
  • 15. Tasogare
  • 16. Your Story - Fukuhara Miho
4
Sending
Ocena czytelników:
4 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...