25th Hour
Kompozytor: Terence Blanchard
Rok produkcji: 2003
Wytwórnia: Hollywood Records
Czas trwania: 57:00 min.

Ocena redakcji:

Wraz z nadejściem tytułowej 25 godziny bohater filmu Spike’a Lee – dealer narkotykowy Monty Brogan (rewelacyjny, jak zawsze zresztą Edward Norton) trafi na 7 lat za kratki. Ostatni dzień poza więziennym murem jest okazją do rozliczenia się ze swoim życiem i spędzenia tych chwil z najbliższymi. Wielkie, ale nie krzykliwe dzieło Spike’a Lee przepełnione jest smutkiem i goryczą. Był to pierwszy większy film kręcony w Stanach po zamachu z 11 września. Reżyser sam mówi, że nie chciał pokazywać Nowego Yorku tak, jakby te zdarzenia nie miały w ogóle miejsca. Na całym jego dziele jest więc odciśnięte piętno tej tragedii. Widać je na twarzach bohaterów i ludzi na ulicach, widać w znakomitych zdjęciach Rodrigo Prieto…

Słychać je w muzyce, której autorem jest współpracujący już nie raz z reżyserem trębacz jazzowy Terence Blanchard. Siłą rzeczy jest to w głównej mierze muzyka przygnębiająca, chociaż przy tym odprężająca… Wrażenie podobne jak w przypadku "The Thin Red Line". Posiada nieco monotonny, ale w żadnym wypadku nie nudny, klimat. Jest on chyba głównym magnesem tej kompozycji. Podszyta jazzem partytura z pewnością nie spodoba się wszystkim, a wielu zapewne nie od razu (sam jestem tego doskonałym przykładem), ale kiedy już muzyka Blancharda przedrze się do Was przez codzienny zgiełk, to gwarantuję, że zostanie w głowie na zawsze. Jej siła oddziaływania jest tym bardziej niezwykła, że opiera się na jednym temacie. Świadczy to chyba tylko o jego wybitności. Blanchardowi udało się stworzyć temat na tyle prosty, że bez problemu można go gwizdać, a przy tym na tyle głęboki, że gwizdać go nie wypada.

Począwszy od "Open Title", które przedstawia go w pełnej krasie, przewija się on przez cały album w różnych aranżacjach i formach. Wracając do "Open Title" – temat odgrywa tutaj przede wszystkim przeciągła sekcja smyczkowa ubogacona żałobnymi wokalizami Cheba Mami oraz instrumentami dętymi. Całość przepięknie narasta aż do prawdziwego katharsis – wielkie emocje gwarantowane, to jeden z najmocniejszych kawałków płyty, a to dopiero początek.

blanchard-6907521-1590001037Temat powraca bez większych zmian, ale w spokojniejszym wykonaniu już w drugim na płycie "Doyle's Walk". Następnie w "The Apartment" #1 i #2, w których poprzez fortepian (#1) i kontrabas (#2) na razie skromnie zaznacza swoją obecność jazzowa dusza partytury. Śmiałości nabiera ona w "Fu Montage" i "Playground", gdzie dzięki jazzowemu instrumentarium główny motyw brzmi znacznie pogodniej. Do takich lżejszych momentów płyty zaliczyć należy jeszcze "Bridge"; romantyczne, fortepianowe "Sleeping is Naturelle" i przede wszystkim zaskakująco optymistyczny "Jake's Classroom"- jeden z moich ulubionych kawałków na płycie. Pomijam tutaj zamykające całość "Double Happiness", bo jest to raczej swoisty "bonus track" niż spójna część ścieżki dźwiękowej (ten utwór nie znalazł się w filmie). Jest to już czysto jazzowa, fenomenalna wersja głównego tematu, w której Blanchard ze swoją trąbką wyciska z niego ostatnie soki.

Dwoma najjaśniejszymi punktami kompozycji są utwory "Ground Zero" i "25th Hour Finale". "Ground Zero" to hołd oddany przez Blancharda ofiarom ataków na WTC. Utwór długo trzyma w ogromnym napięciu a pod koniec wybucha z niesamowitą ekspresją. Z jednej strony jest tu lamentacja i żal ukazany przez wokalizy Mamiego, z drugiej przebijająca się jakby przez gruzy nutka patriotyzmu, którą wyrażają werble i dudy, oddając przy tym cześć członkom służb cywilnych biorącym udział w akcji ratunkowej po zamachu, także tym, którzy sami zginęli ratując życie innych.

"25th Hour Finale" to trwające ponad 10 minut podsumowanie wszystkiego, co do tej pory na albumie słyszeliśmy, które towarzyszy scenie zamykającej film. Towarzyszy to mało powiedziane, gdyż w ostatnich minutach filmu mamy do czynienia z prawdziwie magicznym uzupełnianiem treści obrazu przez muzykę właśnie.

Aż do tych ostatnich minut muzyka Blancharda nigdy nie narzuca się w trakcie seansu. Bardzo subtelnie zaznacza swoją obecność, nie stara się przegadać bohaterów. W finale za to zdaje się przemawiać wraz z ojcem Monty’ego wygłaszając niejako swój odrębny monolog. Jeżeli o to chodzi, to trzeba Blanchardowi przyznać wielkie wyczucie.

Czuć, że "25th Hour" to muzyka doskonale przemyślana, która zachwyca elegancją w korzystaniu z orkiestry i elektroniki oraz swobodą w przypadku jazzowych aranżacji. Zadziwia mnie ile Blanchard zdołał osiągnąć przy pomocy jednego prostego tematu, który okazał się workiem mieszczącym w sobie wiele zupełnie odmiennych emocji. Polecam zakochać się w tej muzyce, chociaż jak już wspominałem nie wszystkim przyjdzie to z łatwością.
 

Autor recenzji: Damian Słowioczek
  • 1. Open Title
  • 2. Doyle's Walk
  • 3. Jake's Classroom
  • 4. The Apartment 1
  • 5. The Apartment 2
  • 6. Fu Montage
  • 7. Brogan's Bar
  • 8. Ground Zero
  • 9. DEA
  • 10. Playground
  • 11. Bridge
  • 12. Sleeping is Naturelle
  • 13. One Last Walk
  • 14. 25th Hour Finale
  • 15. Double Happiness
5
Sending
Ocena czytelników:
5 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...