007: World is Not Enough, The
Kompozytor: David Arnold
Rok produkcji: 1999
Wytwórnia: Radioactive / MCA Music
Czas trwania: 68:02 min.

Ocena redakcji:

 

Po blisko 40. latach obecności na dużym ekranie, przyszło Broccolim wprowadzić Bonda w końcu także i w nowe milenium. I udało im się to całkiem nieźle, bo choć „Świat to za mało” bywa głupawy i przesadzony, to mimo wszystko udanie łączy typowe dla agenta Jej Królewskiej Mości tricki z bardziej poważnymi motywami. Jak zwykle nie brakuje efektownej i mogącej się podobać akcji (znakomity prolog) oraz wielu pięknych kobiet (tym razem aż czterech!), a Robert Carlyle gra jednego z ciekawszych i bardziej bezwzględnych czarnych charakterów w historii 007. Słowem: solidna odsłona serii.

 

W kwestii muzycznej producenci ponownie sięgnęli po Davida Arnolda, który tak dobrze wszedł w buty Barry’ego w „Tomorrow Never Dies”, że do dziś uważa się to za jedną z jego najlepszych prac. „The World Is Not Enough” jedynie potwierdza słuszność tego wyboru, choć, niestety, nie jest już tak dobre.

 

arnold-5531494-1590001144Raz jeszcze – wzorem swego mistrza – Arnold stworzył także podkład do piosenki przewodniej. Do napisania słów udało się nakłonić legendę branży – Dona Blacka, czyli autora kilku ważnych szpiegowskich hitów z czasów Barry'ego. Arnold bardzo chciał, aby utwór zaśpiewała grupa Garbage. Wspólnie nagrał z nimi demo i przedstawił producentom, którym przypadło ono do gustu (w przeciwieństwie do innego, jakie w międzyczasie wylądowało na ich biurku, a które formacja o nazwie Straw przysłała sama z siebie). Finalna wersja utworu – otwierająca album – została dobrze przyjęta również przez krytyków i poradziła sobie też na listach przebojów.

 

Dziś jest uważana za jedną z lepszych bondowskich piosenek (jeden z coverów wykonała nawet Diana Krall), czemu trudno się dziwić. Specyficzny, głęboki wokal liderki grupy, Shirley Manson, idealnie sprawdza się z chwytliwą, acz niezwykle liryczną linią melodyczną, a całość sprawnie łączy klimat klasycznych bondowskich szlagierów z nowoczesnymi beatami i odrobiną pazura, jaki daje o sobie znać w drapieżnym refrenie na pełną orkiestrę. Jak stwierdzili później sami muzycy, zadowoleni z końcowego dzieła: „Dla fanów grupy brzmi to, jak typowa piosenka Garbage. A dla fanów Bonda, jak piosenka z Bonda.”.

 

Oprócz piosenki, Garbage dodało także swoje trzy grosze do jednego z utworów akcji – muskularnego „Ice Bandits”, jaki po części wykorzystuje tą samą melodię. Reszta to już jednak Arnold pełną gębą, któremu znowu nie brakuje pomysłów i energii na 007. Maestro najlepiej czuje się właśnie w dynamicznym action score, co pokazują dobitnie również takie znakomite kawałki, jak potężne „Come In 007, Your Time Is Up” i „Going Down – The Bunker”, czy polane odrobiną rosyjskiej swojskości „Caviar Factory”. Na szczęście to nie jedyne atuty tej płyty.

 

Ucho cieszy również strona liryczna. Stylowe „Casino”, egzotyczne „Welcome To Baku” z przejmującą wokalizą i romantyczny, fortepianowy temat Elektry, to być może nie ta sama półka, co „Paris and Bond” z poprzedniego filmu lub „Night at the Opera” z późniejszego „Quantum of Solace”, ale nie można odmówić im ani uroku, ani klasy, ani tym bardziej melodyjności. Lekkość i swoboda w operowaniu rytmem robi wrażenie także w momentach typowego budowania napięcia/atmosfery („Body Double” i początek „Pipeline”). Acz pozornie nic się w nich nie dzieje, to dosłownie płyną z głośników, zanurzając nas w charakterystycznych dźwiękach spod znaku dwóch zer i siódemki.

 

 

Rzecz jasna wszystkie te kompozycje bezbłędnie odnajdują się na ekranie. Słychać, że Arnold czuje bluesa, co odbija się także na dużej przyswajalności krążka. Ten słabuje dopiero w samej końcówce, serwując nam kilka minut nic nie wnoszącego underscore’u oraz męczącego uszy kolosa, jakim jest 10-minutowe „Submarine” – jedynie w domyśle efektowny finał. Wrażenie psuje także wieńcząca płytę, mdła piosenka Scotta Walkera, jaką najlepiej podsumować brakiem komentarza. Nie ma ona zresztą żadnego powiązania z filmem.

 

world_not_enough-2215457-1590001581Wszystkie te minusy świadczą głównie o przesadzonej długości soundtracku, jaki w autonomicznej formie spokojnie można było przyciąć o dobry kwadrans, oszczędzając odbiorcom straty czasu na bezsensowne programowanie tracklisty. Poza tym nie rzutuje specjalnie na jakości oraz atrakcyjności ilustracji Arnolda, który raz jeszcze pokazał, że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Jego „Świat to za mało” wytrzymuje próbę czasu i powinien zaspokoić głód nut każdego bondomaniaka, nawet jeśli brak mu świeżości poprzednika. Przy czym do obu tych pozycji lubię wracać równie często. 3,5 to moja finalna ocena.

 

 

 

P.S. Na wersji high definition albumu znaleźć można dodatkową piosenkę – „Sweet Coma Again” w wyk. Luny Sea i DJ Krusha. Wydanie podstawowe posiada natomiast jeszcze dodatek elektroniczny w postaci trailera.

 

James Bond powróci w naszych recenzjach…

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. The World Is Not Enough – Garbage
  • 2. Show Me The Money
  • 3. Come In 007, Your Time Is Up
  • 4. Access Denied
  • 5. M's Confession
  • 6. Welcome to Baku
  • 7. Casino
  • 8. Ice Bandits
  • 9. Elektra's Theme
  • 10. Body Double
  • 11. Going Down - The Bunker
  • 12. Pipeline
  • 13. Remember Pleasure
  • 14. Caviar Factory
  • 15. Torture Queen
  • 16. I Never Miss
  • 17. Submarine
  • 18. Christmas in Turkey
  • 19. Only Myself to Blame – Scott Walker
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...