Casualties of War
Kompozytor: Ennio Morricone
Rok produkcji: 1989
Wytwórnia: CBS Records / Columbia / Pendulum
Czas trwania: 47:00 min.

Ocena redakcji:

 

Brian De Palma i Ennio Morricone współpracowali ze sobą jedynie trzykrotnie. Dlaczego? Trudno powiedzieć, zwłaszcza, że włoski mistrz wypowiada się o reżyserze zawsze w dużych superlatywach i z szacunkiem. Nie dziwota, wszak dwa wspólne filmy okazały się dla kompozytora highlightami kariery. Pierwszy przyniósł mu nominację do Oscara, a drugi do Złotego Globu. „Nietykalnych” opisaliśmy już dawno temu w internecie. Teraz pora nadrobić „Ofiary wojny”.

 

Jak większość filmów wojennych lat 80., tak i ten prawi o konflikcie wietnamskim, który do dziś odbija się czkawką Amerykanom. De Palma skupił się jednak na małym wycinku całej wojny, opierając się na artykule opisującym prawdziwą zbrodnię – porwanie, zbiorowy gwałt i morderstwo lokalnej dziewczyny przez pozostawionych samym sobie, jankeskich żołnierzy. Nie była to pierwsza ekranizacja tych wydarzeń (dwukrotnie adaptowano je na potrzeby dużego ekranu jeszcze w latach 70.), ale to właśnie produkcja De Palmy przyniosła rozgłos sprawie, jeszcze bardziej uwydatniając bezsens amerykańskich działań w południowo-wschodniej Azji.

 

morricone-6745982-1590001057Reżyser od początku myślał o zatrudnieniu Morricone, nie tylko przez wzgląd na sukces ich wcześniejszego spotkania. Za temp-track pod ruchome kadry posłużyła bowiem inna praca włoskiego mistrza, „Coś”. Szczęśliwie w żadnym wypadku nikt się nią specjalnie nie inspirował, a sam maestro napisał zupełnie świeżą kompozycję, jaka wespół z obrazem osiąga szczyt dramaturgicznej ekspresji, dosłownie miażdży zmysły.

 

Już sam motyw przewodni – niezwykła mieszanka chóru i orkiestry Unione Musicisti di Roma, rozwiązań zapożyczonych z estetyki westernowej oraz znanych już m.in. z „Misji” Fletni Pana (tym razem należących do grupy Trencito De Los Andes) – to poruszające do głębi dzieło ku czci ofiar (nie tylko wietnamskiego) konfliktu, jakiego nie sposób wymazać z serca, a tym bardziej z pamięci. Chociaż każdą nutę wypełnia tu potężny ból, żal i smutek, jest to wyjątkowo piękna, urzekająca kompozycja, od której trudno jest się oderwać choćby na sekundę. Prawdziwy, ponadczasowy majstersztyk artystycznego wyrazu.

 

Dobrze zresztą, że powstała taka perełka, bowiem zarówno na albumie, jak i w filmie, pojawia się ona nad wyraz często. Niekiedy ma się właściwie wrażenie, iż bez przerwy sączy się z głośników. Jest to zatem główna siła nośna, co drobna słabość tej pracy, która jest bardzo jednostajną, a w dodatku często wielce stonowaną porcją filmówki, której na domiar złego nie pomaga pozbawiony chronologii montaż, odkrywający jej największy atut już na samym początku. Niemniej ładunek emocjonalny i siła wydźwięku są tutaj wprost niesamowite. A kolejne aranżacje danej melodii na tyle od siebie różne, iż trudno pisać o nudzie, zmęczeniu materiału lub braku innych pomysłów.

 

W ten sam sposób, co otwierający całość utwór tytułowy, rozdziera duszę duet „The Rape” i „The Death of Oahn”. Ślicznie kojące jest „The Healing”, a wieńczące historię dwie elegie, w jakich wyraźnie słychać już nutkę optymizmu, napawają nadzieją na lepsze jutro. Ciekawe są także utrzymane w marszowym stylu „The Abduction”, jak i powoli rozwijająca się wersja w „No Escape”, gdzie znajdziemy po trochu wszystkich tych doznań oraz wysuniętą na pierwszy plan sekcję dętą. Notabene to drugi najdłuższy fragment tego wydawnictwa.

 

Wydanie to w dodatku odpowiednio różnicują jednorazowe, poboczne, krótsze motywy, swoiste przerywniki. Doskonale uzupełniają się one z clou tej kompozycji i zarazem potrafią być atrakcyjne same w sobie, nawet jeśli w większości ocierają się już o mniej przyjemną muzykę tła. Takie jest właśnie „Trapped in a Tunnel”, które od samego początku oferuje nam dynamiczny wyścig z czasem – i owszem, ociekający akcją, o intrygującej fakturze, lecz im bliżej finału, tym bardziej drażniący raczej zmysły melomana, niźli łechtający je. Niemniej to kolejny warty uwagi, świetny kawałek tej płyty.

 

casualties_war-4988343-1590001644A już na pewno lepszy od mocno ilustracyjnych, na dłuższą metę jedynych zbędnych w oderwaniu od kontekstu, posępnych „No Hope” i „The Fragging” oraz – bodaj najbliższego stylistycznie wspomnianemu „The Thing” – „Waste Her”. Acz nawet w ich wypadku trudno mówić o faktycznie straconym czasie, szczególnie gdy cały krążek zamyka się w zaledwie 47 minutach. Jest to właściwie pełny zapis danej ilustracji, nawet względem rozszerzonej o dwie dodatkowe sekwencje edycji filmu.

 

Jakby nie patrzeć i od której strony by nie podchodzić, krytyczniej wytężając słuch, zawsze jest i będzie to muzyka filmowa wysokiej próby. Tylko zresztą na pierwszy rzut ucha swoista monotematyczność może stanowić problem – w rzeczywistości to całkiem bogata ścieżka dźwiękowa, rosnąca w odbiorcy i emocjonująca do samego końca. Niebanalna pozycja tego gatunku, w niczym nie ustępująca kawałkowi Samuela Barbera, wsławionemu przez starszy o trzy lata „Pluton”. Także w kontekście przepastnego dorobku Ennio Morricone jest to tytuł wyjątkowy. Nie można przegapić!

 

P.S. W filmie wykorzystano też fragmenty następujących piosenek: „Everybody Loves Somebody” Irvinga Taylora & Kena Lane, „Hello, I Love You” formacji The Doors w wyk. jednego z aktorów, „Hold On I'm Coming” by Sam & Dave, „Magic Carpet Ride” grupy Steppenwolf oraz „Time Has Come Today” The Chambers Brothers.

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Casualties of War
  • 2. Trapped in a Tunnel
  • 3. No Escape
  • 4. The Abduction
  • 5. No Hope
  • 6. The Rape
  • 7. The Death of Oahn
  • 8. The Healing
  • 9. The Fragging
  • 10. Waste Her
  • 11. Elegy for a Dead Cherry
  • 12. Elegy for Brown
5
Sending
Ocena czytelników:
5 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Asian X.T.C

Asian X.T.C

Rocznie na całym świecie powstaje mnóstwo filmów i nie mniej ścieżek dźwiękowych jest wydawanych na płytach. Zapoznawanie się z nimi wszystkimi jest z oczywistych powodów niemożliwe, dlatego nikt tak naprawdę nie wie ile arcydzieł i naprawdę świetnych ścieżek...

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...