• Assassin’s Creed
  • Domino
  • Catch-22
  • Glass
  • Fargo: Year 3

Untouchables, The

data publikacji: 14/10/2007

Nietykalni

Untouchables, The

"...łezka się w oku zakręci niejednemu twardzielowi..."

Kompozytor: Ennio Morricone

Rok produkcji: 1987

Wytwórnia: A&M Records

Czas trwania: 39:36 min.

Są takie nazwiska w świecie muzyki filmowej, na których brzmienie miłośnikowi tegoż gatunku serce zaczyna bić mocniej. Są też takie, przy których serce zamiera w oczekiwaniu na to, jaką tym razem piękną melodię napisał jego właściciel. Do takich kompozytorów zalicza się na pewno włoski geniusz, Ennio Morricone. Człowiek legenda, człowiek orkiestra, człowiek fabryka. Ten prawie osiemdziesięcioletni już starszy pan napisał swoją pierwszą kompozycję już w wieku sześciu lat i tworzy do dziś. W trakcie swej kariery napisał prawie pół tysiąca partytur! Oczywiście, przy takiej ilości pracy na rok, większość z nich nie zasługuje kompletnie na uwagę, ale o wielkości Włocha nie świadczy ilustracyjna pańszczyzna, tylko perełki, których w tej gigantycznej filmografii jest naprawdę sporo. Największe dzieła kompozytor stworzył pracując jeszcze na stałe w swojej ojczyźnie - nadal często tam wraca współpracując z tamtejszymi reżyserami, nawet telewizyjnymi, ale ostatnie dwadzieścia pięć lat, to raczej Hollywood. Sporo fanów Morricone mocno narzeka na ten stan rzeczy. Według nich amerykański styl pracy nad filmami mocno odcisnął się na twórczości maestra, odbierając mu świeżość i pomysłowość, jakimi charakteryzowały się chociażby kompozycje do spaghetti westernów. W USA fenomenalny talent kompozytora nie może być już w pełni wykorzystany, bo tłamsi go ilość czasu, którego najwyraźniej Ennio brakuje. Ale nie roztrząsajmy tej kwestii. bo mam zamiar opisać teraz najlepszą "amerykańską" ścieżkę dźwiękową, jaką obok "Dawno temu w Ameryce" maestro popełnił - "Nietykalnych".

Film w reżyserii Briana De Palmy uznawany jest za jeden z klasyków gatunku. Stawiany tuż za trylogią "Ojca chrzestnego" Coppoli i niezwykłym freskiem, "Dawno temu w Ameryce" Leone. "Nietykalni" opowiadają o specjalnej grupie, na której czele stał agent FBI, Elliot Ness. Młody idealista, który postawił sobie za cel wsadzić za kratki największą szychę przestępczego podziemia Chicago (jeśli nie całych Stanów). Chodzi oczywiście o gangsterską legendę, Ala Capone, bossa mafijnego trzymającego w garści cały nielegalny przemyt alkoholu w tej części kraju. Kres terroru wydaje się być niemal niemożliwy do osiągnięcia, gdy pierwsza akcja Nessa kończy się kompromitującą porażką, ale z pomocą doświadczonego gliny, Jima Malone'a, absolwenta akademii policyjnej, George'a Stone'a i byłego księgowego mafiosa, Oscara Wallace'a, misja niemożliwa może jednak się powieść. Ta czwórka zawziętych w swojej walce o sprawiedliwość mężczyzn, zostaje okrzyknięta mianem nietykalnych. Ludzi, którzy mogą przynieść sprawiedliwość i prawo na ulicach Chicago. De Palma wiedział, co robi angażując do projektu samego Morricone. Po fenomenalnych ścieżkach dźwiękowych wcześniej wymienionych filmów gatunku, które napisali odpowiednio Nino Rota i właśnie Ennio, było jasne, że Włosi najlepiej potrafią oddać ducha gangsterskiego półświatka. W końcu fabuła tych filmów opiera się mocno na korzeniach mafii – Sycylii we Włoszech.

Nie mniej jednak, kompozytor został postawiony przed dość trudnym zadaniem. Musiał w swojej muzyce zawrzeć elementy kryminału, kina policyjnego i gangsterskiego, a nawet westernu, ponieważ reżyser czerpał ze wszystkich tych gatunków. I trzeba przyznać, że to połączenie wyszło mu nad wyraz ciekawie. Przeważa podział na tematy gangsterskie i policyjne, odpowiadające przestępcom i stróżom prawa. Elementy podkreślające pozostałe gatunki są jak małe skarby, które trzeba samemu szukać – nie jest to bynajmniej wada. Najciekawiej wypada chyba hołd dla ścieżek dźwiękowych do westernów, mianowicie harmonijka (nieodparcie kojarząca się chociażby z "Dawno temu na dzikim zachodzie") która przewija się przez cały album podkreślając niemal wszystkie melodie. A jest ich sporo, bo "Nietykalni" Morricone to przede wszystkim niezwykłe bogactwo tematyczne. Bardzo różnorodne i utrzymane w ciekawych aranżacjach. Naprawdę, trudno się znudzić tą płytą. Nie bez znaczenia są oryginalne połączenia instrumentów, np wspomniana harmonijka. Znajdziecie tu zarówno tematy swawolne, heroiczne, liryczne jak i dramatyczne - dosłownie wszystko.

Jak przystało na klasyk kina gangsterskiego, zacznę może od "gangsterskiej" części soundtracku. Tu mamy kolejny podział, tym razem na muzykę akcji oraz samego przeciwnika tytułowych "Nietykalnych". "Al Capone" to temat, który pojawia się na płycie niestety tylko jeden raz, ale bardzo wyraziście zaznacza swoją obecność. Jest jednym z nielicznych – tu uwaga – wesołych melodii na soundtracku, mimo że utwór ma w sobie coś z nostalgii. Utrzymana w typowym dla lat 30' stylu, przypomina trochę jazzową aranżację tematu do "Ojca Chrzestnego", znanego z "Italian Violin". Wspomnianą muzykę akcji najlepiej reprezentuje "The Strength of the Righteous", który notabene rozpoczyna film (na płycie, pierwszy track to... "End Titles"). Jest to baza dla całego action score'u w albumie. Główną rolę odgrywają w nim dynamicznie współgrające perkusja i fortepian, które dodatkowo podkreśla harmonijka, niejednokrotnie dochodząca do solowego głosu. Podobny zabieg pojawia się w "The Man With The Matches". Wart odnotowania jest także "On The Rooftops" ilustrujący, kultowy już pościg po chicagowskich dachach – motyw dość często kopiowany, nie tylko w kinie, ale i grach komputerowych. Jest to typowy reprezentant charakterystycznych dla Włocha ostrych, dysonujących partii smyczkowych, które doprawiają mocne perkusyjne dźwięki. Bardzo energiczny utwór potrafi wzbudzić takie same emocje na płycie, jak i sekwencje w filmie.

Łączącą w sobie elementy akcji i dramaturgii pozycją na soundtracku jest "Machine Gun Lullaby". Nie znając filmu, można dać się wywieźć w pole. Spokojna pozytywka odgrywająca dziecięcą kołysankę dopiero po kilku minutach nabiera zgodnego z obrazem znaczenia. A wszystko dzięki systematycznie wkradającymi się w usypiającą melodyjkę, mrocznymi skrzypcami. Utwór może nie wszystkim się spodobać, ale i tak przez wielu uznawany jest za najlepszy na płycie. Podobny pod względem napięcia jest "Waiting at the Border", ale ze względu na wyraźny, ilustracyjny charakter, wymaga odpowiedniego podejścia. Przygotowana na niezaprzeczalnie niepokojący styl gitary basowej i przekładających się sekcji dętej i smyczkowej. Utrzymane w duchu całości, ale już nie tak łatwo przyswajalne poza filmem.

Obok muzyki typowo gangsterskiej, niezwykle ważny jest temat samych Nietykalnych. Już otwierający płytę "Untouchables (End Title)" pokazuje, jakiego typu jest to muzyka. Rozpoczynający się wygrywającymi w tle smyczkami i z początku trochę nieśmiałymi trąbkami, szybko przeistacza się w rozpisany na pełną orkiestrę, jeden z najbardziej triumfalnych, i co ciekawe "amerykańskich" tematów, jakie napisał Morricone. Podobno ze wszystkich wersji, jakie stworzył na potrzeby filmu, reżyser wybrał właśnie ten, który najbardziej się kompozytorowi nie podobał. Pozostałych niestety nie znam, pozostaje więc zachwycać się tym, co mamy... Ciekawe jest to, że pomimo trochę zwycięskiej stylistyki, "End Titles" potrafi wzruszyć. Szczególnie, jeśli oglądało się film De Palmy. Temat czwórki nieustraszonych stróżów prawa pojawia się jeszcze w "Victorious" i na początku utworu jedenastego. Uzupełnieniem dla wspomnianego podziału jest muzyka dramatyczna, widoczna szczególnie w poruszającym "Death Theme" na obój, oraz w napisanym na smyczki "Ness and His Family". Najbardziej wzruszający jest jednak "Four Friends", przy którym aż łezka się w oku zakręci niejednemu twardzielowi. Wspaniała ilustracja wspomnień czasu spędzonego z przyjaciółmi.

 


Mimo wyraźnych akcentów nawiązujących do "Dawno temu w Ameryce", czy "Pewnego razu na dzikim zachodzie", "Nietykalni" to jedna z najciekawszych partytur Ennio Morricone. A już na pewno moja ulubiona. Bogactwo tematyczna i niezwykła emocjonalność czyni z niej dzieło, które powinien znać każdy szanujący się miłośnik muzyki filmowej. I nie ważne, że sporo tu amerykanizmów. Nie ważne, że temat główny wybrał reżyser a nie kompozytor. Ważne jak się tego słucha, jakie obrazy przywołuje i wreszcie, jakie emocje wywołuje.

Autor recenzji: Jakub Kośla


CD 1

01.

The Untouchables (End Title)

02.

Al Capone

03.

Waiting At The Border

04.

Death Theme

05.

On The Rooftops

06.

Victorious

07.

The Man With The Matches

08.

The Strength of the Righteous (Main Title)

09.

Ness and His Family

10.

False Alarm

11.

The Untouchables

12.

Four Friends

13.

Machine Gun Lullaby

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz