Straight Outta Compton
Kompozytor: N.W.A., różni wykonawcy
Rok produkcji: 2016
Wytwórnia: Universal Music
Czas trwania: 74:51 min.

Ocena redakcji:

 

Żaden album w historii rapu nie miał takiego wpływu na ten gatunek muzyczny jak „Straight Outta Compton” składu N.W.A., który stworzył fundament pod gangsta rap. Ice Cube, Easy-E, Dr. Dre, DJ Yella i MC Ren stali się prawdziwymi gwiazdami oraz wrogami publicznymi numer jeden. O drodze tego składu na szczyt, postanowił opowiedzieć F. Gary Grey w filmie o tym samym tytule. Dawno nie było tak udanej filmowej biografii, co jest zasługą nie tylko świetnego aktorstwa młodych, nieopatrzonych twarzy, ale też bardzo klimatycznej muzyki.

 

Została ona wydana na składance, która pokazuje całe brzmienie przełomu lat 80. i 90., w których gangsta rap się narodził. Musiało pojawić się tu bardzo ostre „Straight Outta Compton” oraz „Fuck The Police”, które stanowią zapis życia na czarnych przedmieściach Los Angeles, gdzie rządziła dilerka, gangsterzy oraz brutalna (nawet za bardzo) policja. Z dzisiejszej pespektywy bity i podkłady mogą wydawać się archaiczne (dużo skreczy, czerpanie z funkowych utworów lat 70., minimalistyczna perkusja, wplecione dźwięki syren policyjnych), ale tak właśnie wtedy grano i tworzono. Czuć w tym wściekłość oraz gniew środowiska zamkniętego w getcie.

 

Do tego jest jeszcze sporo dźwięków, które mogły być inspiracją dla raperów ("bujające" „Everybody Loves The Sunshine”, niemal taneczne „Flash Light” czy skoczne „Weak At The Knees”). Całość utrzymana jest w atmosferze niby imprezowej (szybkie bity z wplecionymi gitarami, smyczkami, dęciakami), ale gdy wsłuchujemy się w nawijkę składu, robi się niewesoło. Jednocześnie wszystko to bardzo łatwo wchodzi do głowy.

 

Trudno odmówić całości spójnego klimatu, gdyż mamy sporo czarnego brzmienia, niepozbawionego surowości, melodyjności oraz świetnych tekstów Easy’ego i Cube’a, którzy trafnie komentują zastaną rzeczywistość. Cube ma w swoim głosie ostry pazur, a Easy bardziej przypomina nakręconego młodziaka z ADHD. Do tego dochodzi też prawdziwy popis muzyczny Dr. Dre, który miesza chwytliwą melodyjność z brudnym stylem.

 

Ci, co kochają rap znają te utwory na pamięć. Osoby chcące poznać ten gatunek muzyczny, powinni od tej składanki zacząć, bo znajdą na niej inspiracje oraz największe dokonania składu N.W.A. (wspólne, jak i solowe). A następnie obejrzeć film, czego nie trzeba w sumie pisać. Cztery i pół nutki ode mnie.

 

straight-outta-compton-3586830-1590001751

 

Razem z kompilacją zawierającą dokonania członków tego składu został też wydany score z filmu. Zadania jego napisania podjął się Joseph Trapanese i nie zdziwię się, jeśli nikomu to nazwisko nic nie powie. Nie jest to jednak autor anonimowy, gdyż pracował m.in. przy „The Raid”, „Niepamięci” czy „Niezgodnej”. I chociaż jego muzyka instrumentalna gaśnie przy piosenkach, to potrafi zaznaczyć swoją obecność, mimo elektronicznego brzmienia oraz bardzo krótkiego czasu trwania.

 

joseph-trapanese-6289409-1590001753Ilustracja jest bardzo szorstka i chropowata, niemal nieprzyjemna, co czuć w otwierającym całość „Police Bust” z łamanymi perkusjami oraz wplecionymi dźwiękami smyczków. Niemniej parę razy maestro potrafi stworzyć trzymające za gardło kawałki. Trudno jednak mówić o jakiejkolwiek bazie tematycznej, gdyż nie byłem w stanie wyłuskać choćby jednego pełnoprawnego motywu (a przydałby się taki).

 

W porównaniu z piosenkami score prezentuje się dość blado. Ale jednego nie jestem mu w stanie odmówić – klimatu. Nie ważne, czy jest to niemal melancholijne „Dre and Tyree” (finał brzmi jak policyjna syrena), dźwiękowa plama zapowiadająca coś przykrego (świdrujące „Harassed”, gwałtowne i pulsujące „Detroit”) czy klasyczne w wymowie, bardzo proste środki wyrazu w smutnym „News from Home”. Całościowo jest to jednak niemal senna praca, która potrafi zaciekawić tylko w dynamiczniejszych fragmentach.

 

Wyjątkiem od tej reguły jest finałowe „Tribute for Eazy” (na fortepianie gra Mike Lang), nabierające wręcz elegijnego charakteru i utrzymane w podobnym klimacie wyciszone „Legacy” z chwytającymi za serce smyczkami. Proste nuty, ale bardzo skuteczne. I to wiele mówi o mocno anonimowej oprawie pana Trapanese. Poza ekranem może ona nawet sprawić frajdę jako tło dla drobnych prac domowych. Lecz pamięć o nią się kompletnie nie upomni.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski
  • 1. Straight Outta Compton – N.W.A.
  • 2. Flash Light – Parliament
  • 3. We Want Eazy – Eazy-E
  • 4. Gangsta Gangsta – N.W.A.
  • 5. (Not Just) Knee Deep – Funkadelic
  • 6. The Boyz-N-The Hood – Eazy-E
  • 7. Everybody Loves The Sunshine – Roy Ayers Ubiquity
  • 8. Dopeman (Remix) – N.W.A.
  • 9. Fuck Tha Police – N.W.A.
  • 10. Express Yourself – N.W.A.
  • 11. Weak At The Knees – Steve Arrington's Hall Of Fame
  • 12. Quiet On Tha Set – N.W.A.
  • 13. 8 Ball (Remix) – N.W.A.
  • 14. The Nigga Ya Love To Hate – Ice Cube
  • 15. Real Niggaz – N.W.A.
  • 16. No Vaseline – Ice Cube
  • 17. Nuthin' But a 'G' Thang – Dr. Dre feat. Snoop Dogg
4
Sending
Ocena czytelników:
4 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...