Star Trek Into Darkness
Kompozytor: Michael Giacchino
Rok produkcji: 2013
Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum
Czas trwania: 44:21 min.

Ocena redakcji:

 

Po dość nieoczekiwanym, artystycznym i kasowym sukcesie nowego „Star Treka” kontynuacja była tylko kwestią czasu. Producent i reżyser pierwszej części nowej linii czasowej, znany ze swojej pieczołowitości J.J. Abrams, dość długo kazał nam czekać na kolejny film i dopiero po zaakceptowaniu odpowiedniego scenariusza, zdecydował się ponownie stanąć za sterem Enterprise. „Star Trek Into Darkness”, bo taki tytuł nadano części drugiej, co prawda brakuje świeżości poprzednika, ale po raz kolejny ujął krytyków i widzów, dostarczając im pełne akcji, humoru i emocji, trzymające w napięciu, wielkie widowisko.

 

giacchino-3638270-1590001371Jednym z kluczy do powodzenia filmu, było zbudowanie aury tajemniczości wokół nowego czarnego charakteru, Johna Harrisona, granego przez Benedicta Cumberbatcha, który swoim popisem aktorstwa chyba nikogo nie pozostawił obojętnym. Zachwycony jego kreacją był również kompozytor, Michael Giacchino, który powiedział, że aktor ułatwił mu zadanie, dając wszystko to, czego potrzebował. Tak powstała – umownie nazwana i niestety nieobecna na soundtracku, ale zaprezentowana w nowojorskim radiu WQXR – kompozycja „Ode to Harrison”, będąca podwalinami pod większość nowego materiału i szkielet całej partytury.

 

O ile poprzednio mieliśmy prosty temat dla prostej postaci Nero, tak tu dobrze słychać, że nowy bad guy jest bardziej złożony, a jego suita niezwykłą, obdarzoną świetnym klimatem konstrukcją, przepełnioną nie tyle typową grozą i wrogością, co tajemniczością, dramatycznością i tragizmem jego charakteru. Temat Harrisona i jego liczne, pomysłowe aranżacje robią wrażenie – zarówno, jeśli chodzi o delikatną elektronikę („Brigadoom”), często stosowane w muzyce akcji ostinato, jak i bardziej epickie aranżacje („The Kronos Wartet”, „Ship To Ship”, „The San Fran Hustle”).

 

Melodia szwarccharakteru to jednak nie jedyna nowość. W „London Calling”, mamy nietuzinkowy dla trekowego świata, utrzymany nieco w duchu Philipa Glassa ładny, fortepianowy motyw – szczególnie pięknie wybrzmiewający w kontekście sceny, jaką opisuje. Do wydarzeń dziejących się na planecie Kronos, Giacchino stworzył temat Klingonów, który, co ciekawe, w pierwszej minucie „The Kronos Wartet” chór śpiewa w ich własnym języku. Jest także, nieobecny na soundtracku, motyw admirała Marcusa, w którego wcielił się, nieco zapomniany Peter ‘RoboCop’ Weller.

 

Oczywiście Giacchino wciąż utrzymuje muzyczną ciągłość serii i, rzecz jasna, czekają tu na nas również starzy, dobrzy bohaterowie. Temat przewodni, który jest również tematem Kirka – bowiem losy jego oraz Enterprise są ściśle ze sobą związane i odbywają tą samą drogę – przewija się często, a kompozytor świetnie się nim bawi i aranżuje na wszelkie możliwe sposoby, udowadniając tylko, jak dobry i funkcjonalny jest to wątek. Mamy przebojowe, pełne entuzjazmu i energii przygodowe wariacje w „Sub Prime Directive” i „Main Theme”; mniejsze, acz ciekawe akcenty w „Logos / Pranking the Natives”, „Ship to Ship”, „Earthbound and Down” i „Buying the Space Farm”, czy też bardziej rozwinięte wersje, zaprezentowane w asyście chóru w „Warp Core Values” oraz „Kirk Enterprises”.

 

 

Pozytywne wypada też temat Spocka – pół-Wolkanina, pół-człowieka, charakteryzującego się racjonalnym i logicznym myśleniem, acz o gwałtownej i porywczej naturze. O ile w pierwszym filmie dominowały te pierwsze cechy, stale podkreślane przez kojące dźwięki egzotycznego erhu, tak w drugim mamy do czynienia częściej z tą impulsywną stroną, osadzoną w bardziej tradycyjnym, klasycznym tonie. Dość niespodziewanie jego aranżacje słychać w sekwencjach akcji („Spock Drops, Kirk Jumps”, „The San Fran Hustle”), jak i w bardziej lirycznych rozwinięciach – przepiękna wersja w „Buying the Space Farm”, gdzie, mimo swej prostoty i subtelności, ładnie współgra z tematem Kirka, niosąc dość przewrotnej scenie solidny ładunek emocjonalny.

 

Action score, w postaci jego ważniejszych reprezentantów („Pranking the Natives”, „The Kronos Wartet”, „Ship to Ship”, „Earthbound and Down”) i najlepszego, finałowego „The San Fran Hustle”, brzmi już może mniej oryginalnie, ale pomysłów aranżacyjnych i nietypowych rozwiązań nie brakuje. Sporo jest sympatycznych niespodzianek dla fanów oryginalnego serialu, jak chociażby fragment muzyki Gerarda Frieda z kultowej walki Kirka i Spocka z odcinka „Amok Time” (1:58 min. „The San Fran Hustle”). Wykonanie i brzmienie, jak to u Giacchino, jest świetne, szczególnie elementów perkusyjnych – pod tym względem jest to być może najpotężniejszy score kompozytora. Do tego mamy całe mnóstwo typowych dlań ostinat, masywnego użycia instrumentów dętych blaszanych i ciekawej elektroniki, choć dla mnie bohaterką jest, zapominana ostatnimi czasy, harfa – wybornie odnajdująca się zarówno w akcji, jak i w liryce.

 

44 minuty materiału wydaje się jak najbardziej optymalne, ale w kontekście dwugodzinnego filmu przypomina sprint po jego najważniejszych scenach. Album jest za to równy, różnorodny i odpowiednio zbalansowany. Nie ma tu słabych punktów, zbędnych przystanków i wybijającego z rytmu underscore’u (no, może środek „The Kronos Wartet”). Całość jest zdecydowanie lepsza i bogatsza od podstawowego wydania poprzedniego Treka i stanowi potwierdzenie dobrej formy Giacchino. Oczywiście jest tu sporo braków, jak wspomniane „Ode to Harrison” i „End Credits”. Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko wypatrywać wydania deluxe – choć już tym krążkiem maestro potwierdził, że jest właściwą osobą na właściwym miejscu, i że w wielkich blockbusterach nie liczy się tylko akcja, ale i emocje.

Autor recenzji: Michał Łoszczyk
  • 1. Logos / Pranking the Natives
  • 2. Spock Drops, Kirk Jumps
  • 3. Sub Prime Directive
  • 4. London Calling
  • 5. Meld-Merized
  • 6. The Kronos Wartet
  • 7. Brigadoom
  • 8. Ship to Ship
  • 9. Earthbound and Down
  • 10. Warp Core Values
  • 11. Buying the Space Farm
  • 12. The San Fran Hustle
  • 13. Kirk Enterprises
  • 14. Star Trek Main Theme
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. Wawrzyniec

    Dobra i precyzyjna recenzja. W sumie i za tę część jestem w stanie dać naciąganą czwórkę. Za to „Star Trek Main Theme” jest naprawdę świetne. Takich właśnie motywów przewodnich oczekuję w kinie.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

People Meet and Sweet Music Fills the Heart

Ludzie spotykają się i miła muzyka rodzi się w sercach Krzysztof Komeda – kompozytor, o którym niby wiemy dużo, ale tak naprawdę nie wiemy nic. Najbardziej znane są jego dzieła jazzowe oraz kooperacja z Romanem Polańskim, jednak to tylko wycinek większej całości. O...

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...