Shining Through
Kompozytor: Michael Kamen
Rok produkcji: 1992 / 2000
Wytwórnia: Milan Records / RCA Records / Victor
Czas trwania: 44:15 min.

Ocena redakcji:

 

Trzeba przyznać, że w latach 80. i 90. ubiegłego stulecia powstało sporo iście gwiazdorskich produkcji, o których dziś mało kto już pamięta. Jednym z takich filmów jest adaptacja powieści Susan Isaacs, „Shining Through”, w której główne role zagrali Michael Douglas i Melanie Griffith, a na drugim planie przewijają się m.in. Liam Neeson, Joely Richardson oraz sir John Gielgud. Ten lekki thriller, osadzony w Niemczech podczas II W.Ś., już w chwili premiery nie był co prawda zbyt ceniony (aż 5 nominacji do Złotych Malin, z czego aż trzy zamieniły się w statuetki!), ale oprócz historycznych nieścisłości i typowego dla Hollywood przedramatyzowania, trudno jest mi powiedzieć o nim coś naprawdę złego. Owszem, nie jest to wybitne, ani też przesadnie ambitne filmidło, lecz dobrze się ogląda i posiada kilka niewątpliwych plusów, do których bez wątpienia zalicza się muzyka Michaela Kamena.

 

kamen-5938901-1590001328Sama ilustracja może i także nie grzeszy specjalną oryginalnością, nawet jeśli ograniczymy się do porównań jedynie z resztą twórczości kompozytora, a i trudno tu również mówić o jakimś arcydziele lub kompozycji, która swą jakością tłamsi sam film. Lecz, mimo wszystko, partytura ta potrafi zachwycić w odpowiednich momentach oraz ująć słuchacza swą emocjonalną szczerością – zwłaszcza w sferze liryczno-dramatycznej, która pełna jest ciekawych i na pierwszy rzut ucha nieuchwytnych szczegółów. Najlepszym tego przykładem jest punkt zwrotny filmu/partytury, czyli gorzkie „Kinderstrasse”, w którym pośród zawodzących chórów oraz sporej sekcji dętej, pojawia się także fortepian, dzwoneczki, cymbały…, a w odpowiednim momencie także niezwykle delikatnie zaznacza swą obecność flet. Być może z perspektywy fabuły jest to tani chwyt (w danej scenie na ekranie faktycznie pojawia się ten instrument), ale wykonanie jest tu absolutnie perfekcyjne i bez problemu chwyta za serce. A o to przecież chodzi.

 

Podobne zabiegi Kamen stosuje i w dalszej części partytury, choć im bliżej finału, tym kompozycje osiągają rzecz jasna większy rozmach. Tak oto smyczki zmieszane z sekcją dętą nie dają nam odetchnąć w „Escape to Margrete” i „Gestapo Search”, niemal do końca trzymając w niepewności, a kolejne dwie ścieżki to już istne wybuchy nowojorskiej The Alma Mater Symphony Orchestra. Na ekranie świetnie prezentuje się zwłaszcza „Exit Berlin”, którego melodia narasta wraz z pokonującym kolejne kilometry pociągiem, by w momencie wyjazdu z tunelu wręcz ‘wykrzyczeć’ moment tryumfującego i jakże wyczekiwanego oddechu wolności. Raz jeszcze jest to zatem trącące banałem, ale za to jakże potężne w swej wymowie rozwiązanie.

 

Trochę szkoda więc, że na tej, stosunkowo krótkiej przecież, płycie jakość materiału odrobinę się rozjeżdża, sprawiając, iż dopiero druga część krążka warta jest większej uwagi (przy czym na trackliście zachowano chronologię wydarzeń), podczas gdy pierwsza to solidny, lecz trudny w odsłuchu i odrobinę zbyt podobny do stylistyki „Die Hard” underscore, który swoje apogeum osiąga w niezbyt ciekawym „The Boathouse”. Na szczęście większość z tych utworów nie jest na tyle długa, by zniechęcić słuchacza. Dodatkowo cała ilustracja spięta jest piękną, choć na tle reszty jakby zbyt łagodną i za dostojną klamrą w postaci tematu głównego. Fortepianowej melodii z „Main…” i jej bardziej dosadnemu powtórzeniu w „End Titles” bliżej jest bowiem do dramatów obyczajowych pokroju „The Winter Guest”, aniżeli kina quasi szpiegowskiego – co jednak absolutnie nie ujmuje tym utworom klasy oraz oddziaływania na widza/słuchacza. Obok wyżej wymienionych utworów to zresztą najjaśniejsze punkty albumu.

 

  

 

Płytę zamyka piosenka w wykonaniu Deidre Harris – piosenka stylowa, o mocnym zabarwieniu jazzowym i nieodzownym klimacie nostalgii, która wybrzmiewa ‘na żywo’ w jednej ze scen i stanowi sympatyczne dopełnienie partytury. Partytury, która nie zrywa może kapci z nóg i raczej nie zapisała się niczym szczególnym w historii kina (zwłaszcza biorąc pod uwagę ‘sukces’ filmu), jak i dyskografii kompozytora, ale będącą więcej, niźli tylko solidną pozycją, którą spokojnie można polecić także i bez znajomości obrazu – i to nie tylko fanom Kamena. Przyzwoita porcja klasycznej filmówki z duszą, o jaką w dzisiejszej dobie nie tak łatwo.

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Main Titles
  • 2. My Cousin Sophie
  • 3. Airport Goodbyes
  • 4. Enter Berlin
  • 5. The Boathouse
  • 6. Kinderstrasse
  • 7. Escape To Margrete
  • 8. Gestapo Search
  • 9. Exit Berlin
  • 10. The Swiss Border
  • 11. End Credits
  • 12. I'll Be Seeing You – Deidre Harris
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. Brian

    W ostatnim akapicie powinno być o mocnym zabarwieniu erotycznym.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...