Revenge
Kompozytor: Jack Nitzsche
Rok produkcji: 1990
Wytwórnia: Silva Screen
Czas trwania: 38:36 min.

Ocena redakcji:

 

Tony Scott od zawsze kojarzył się z kinem akcji – dynamicznym, efekciarskim, pełnym montażowych przebitek. Ale nie zawsze tak było, a nieliczne odskoki od tego gatunku pozostały zapomniane. Tak stało się z nakręconym w 1990 roku filmem „Odwet” na postawie powieści Jima Harrisona. Jest to historia miłosnego trójkąta między meksykańskim biznesmenem (Anthony Quinn), jego młodej, pociągającej żonie (Madeleine Stowe) oraz jego amerykańskiego przyjaciela (Kevin Costner, będący także jednym z producentów). Zachwyca stroną wizualną oraz dobrym aktorstwem, choć problemem pozostaje dość kiczowate zakończenie.

 

Innym chwalonym elementem filmu była muzyka. Młodszy z braci Scott jest znany dzięki współpracy z Hansem Zimmerem oraz Harrym Gregsonem-Williamsem, lecz przy „Odwecie” żaden z nich nie poznał reżysera. Ilustrację stworzył Jack Nitzsche – troszkę zapomniany twórca, choć mający w swoim dorobku wiele głośnych dzieł, jak „Lot nad kukułczym gniazdem”, „Oficer i dżentelmen”, „9 ½ tygodnia” czy „Gwiezdnego przybysza”.

 

jack_nitzsche-8073532-1590001791Maestro słynął z dość oszczędnego instrumentarium oraz korzystania z elektroniki. Fortepian, klawisze, gitara akustyczna – to wszystkie instrumenty, jakie wykorzystał Amerykanin przy „Odwecie”. Pozornie nie jest to coś, co mogłoby powalić kogokolwiek na kolana, ale ponieważ dominuje tutaj historia miłosna, to i score musiał skupić się na tym elemencie. Najbardziej zaskakuje jednak sam ton – pełen melancholii oraz smutku, przez co samą muzykę czasem trudno zauważyć.

 

Czuć ten styl już w „Love Theme”, który to temat będzie się tutaj dość często przewijał, co dla mnie jest zarówno siłą, jak i słabością tej pracy. Sama kompozycja może się podobać. Bardzo delikatny, wręcz poruszający fortepian wsparty przez łagodne klawisze oraz elektronicznie brzmiące flety buduje klimat Meksyku, by wrócić z pełną siłą w finałowym „Miraya’s Death”. Zaś drugi motyw, również liryczny, prowadzony jest przez dość smętną – w dobrym znaczeniu tego słowa – gitarę akustyczną. Taki jest krótki „Friendship” czy troszkę bardziej rozbudowana „Miraya” (więcej tu fortepianu), dodająca całości odrobiny egzotyki.

 

Problem w tym, że płyta staje się przez to strasznie monotonna. Maestro próbuje utrzymać naszą uwagę, dodając elektronicznie tworzone instrumenty (niby klarnet w „Betrayal” z mocniejszymi uderzeniami fortepianu, flety m.in. w dynamicznym „Jeep Ride”), jednak te sztuczki nie działają zbyt długo. Temat przewodni przewija się dość często (m.in. w przełamanym w połowie „Illicit Love”), przez co urok ilustracji z każdą chwilą gaśnie.

 

Drugi problem to obecność underscore’u w drugiej połowie albumu. Wszystko zaczyna się od „Tibey’s Revenge”, zdominowanym przez nakładające na siebie klawisze, które budują poczucie nasilającego się zagrożenia. Jest to tak bardzo ilustracyjne, że poza ekranem średnio strawne. Tak samo jak próbujące wykorzystać etniczne zabarwienie „Whorehouse & Healing” (pełen fletów oraz wszelkiej maści pomruków) oraz perkusyjne „Dead Texan”. Z tego grona wybija się na plus tylko „Confrontation”.

 

„Odwet” to jedna z ostatnich prac w karierze Nitzschego. I powiedzmy sobie wprost: to solidna robota z pięknym tematem miłosnym. Tylko, że poza nim nie ma tutaj zbyt wiele do słuchania. W filmie muzyka sprawdza się jako odpowiednie tło i jest stosownie eksponowana, lecz nie zostaje w głowie na długo. Zemsty chyba nie będzie, zaś trójka wydaje się adekwatna.

 

P.S. Warto jeszcze wspomnieć, że parę lat temu Dragon's Domain Records wypuściło rozszerzoną edycję tej ilustracji, z 20 utworami. Poniżej okładka:

 

Autor recenzji: Radosław Ostrowski
  • 1. Love Theme
  • 2. Friendship
  • 3. Miryea
  • 4. Betrayal
  • 5. Jeep Ride
  • 6. On The Beach
  • 7. Illicit Love
  • 8. Tibey’s Revenge
  • 9. Whorehouse & Healing
  • 10. Dead Texan
  • 11. Confrontation
  • 12. Miryea’s Death
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...