Red Krokodil
Kompozytor: Alexander Cimini
Rok produkcji: 2014
Wytwórnia: Kronos Records
Czas trwania: 42:06 min.

Ocena redakcji:

 

W zniszczonym mieście niszczeje człowiek. W skutek zażywania bardzo niebezpiecznego narkotyku o nazwie Krokodyl następuje rozkład jego ciała. Film „Red Krokodil” śledzi ten proces. Przyjmuje przy tym konwencję poetyckiej wizji. Sterylne, jasne zdjęcia są jednocześnie ostentacyjnie przeestetyzowane i okrutne. Zmaganiom bohatera towarzyszy zaś jedynie rzadki komentarz z offu oraz ścieżka dźwiękowa Alexandra Cimini.

 

Przez większość czasu dominuje mało efektowny underscore – trochę niepokojących dźwięków, trochę mrocznego szumu – który buduje raczej ponurą, ale też refleksyjną atmosferę filmu. W jego pierwszej połowie muzyka mocniej zaznacza się tylko raz, w scenie masturbacji bohatera. Towarzyszą jej eteryczne dźwięki fortepianu, podszyte płynną elektroniką. Ten klimatyczny, ambientowy utwór nie powstał jednak specjalnie dla tego obrazu, lecz dla o rok wcześniejszej produkcji „M.A.R.C.O.”.

 

alexandercimini-6906421-1590001554Im jednak „Red Krokodil” zbliża się ku końcowi, tym muzyka coraz częściej wychodzi na pierwszy plan. Odzywają się liryczne, pełne przestrzeni utwory, które podkreślają zmiany zachodzące w psychice bohatera, a także pogłębiają emocjonalny wydźwięk filmu. Właśnie nimi przede wszystkim wypełniona jest płyta ze ścieżką dźwiękową, której charakter przy autonomicznym odsłuchu ucieka od skromnego i często kłopotliwie pretensjonalnego obrazu, ku pełnemu rozmachu i szczerej liryki pejzażowi.

 

Bez świadomości, o czym jest film, można byłoby pomyśleć, że Cimini napisał muzykę do melodramatu. W „Red Krokodil Main Theme” nie brakuje romantycznej wylewności. Opierając utwór na solowej wiolonczeli, kompozytor w najlepszym stylu wydobywa z niej płaczliwe brzmienia w może mało chwytliwym, ale urzekającym motywie. Do tego dochodzi bardzo elegancki akompaniament z głębokimi waltorniami i jasnymi smyczkami. Potem rzecz przejmuje rozdzierający fortepian, który na sam koniec przepływa w drugi znaczący temat tej kompozycji.

 

Motyw ten najokazalej prezentuje się w dwóch, jakże odmiennych aranżacjach. Pod koniec „Reflection in the Water” wybucha z nieokiełznaną uczuciowością, dociskając pedał patosu do granic możliwości. Odsłania wówczas swój nieco rosyjski charakter, kojarzący się ze „Wschodnimi obietnicami” Howarda Shore'a. Zaraz potem, w „Prologue”, zmienia się w graną na cymbałach urokliwą kołysankę, pełną smutku i wyciszonej, gorzkiej rozpaczy.

 

Klasyczna elegancja kompozycji Ciminiego kojarzy się z melodramatycznymi pracami Johna Barry'ego. Operuje podobnego rodzaju, trochę bezwstydną, urokliwością. Cimini mocniej przy tym zaznacza role instrumentów solowych – skrzypiec, wiolonczeli, fortepianu. Kompozytor zresztą wyraźnie czerpie z dziedzictwa starych mistrzów, bardzo klasycznych wzorców muzyki filmowej. W jego muzyce, oprócz Barry'ego, słychać echa Patricka Doyle'a, a nawet Ennia Morricone, w ich najbardziej tradycyjnym wydaniu.

 

Cimini odsłania przy tym także swoje inne twarze. Do materiału napisanego dla „Red Krokodil”, niecałego wykorzystanego w filmie, na płycie znalazło się kilka utworów napisanych na potrzeby innych projektów. Poza ambientowym „Endless Roads”, które powstało dla „M.A.R.C.O.”, słuchacz znajdzie też „C_age” z wideoinstalacji pod tym samym tytułem, świadczące o tym, iż kompozytor dobrze czułby się też w horrorze. Największe wrażenie robi jednak imponujące „Passion and Love?”. Cimini korzysta tu z bardziej nowoczesnych środków, pokazuje kompozytorski pazur, operuje żwawszym tempem, udanie buduje napięcie. Pozostaje przy tym twórcą klasycznym, choć ewidentnie bardzo wszechstronnym.

 

Z tego zresztą powodu warto śledzić jego kolejne prace. Nie bez powodu otrzymał w tym roku nominację do nagrody Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Muzyki Filmowej. Co prawda nie miał szans, by zwyciężyć z idącą jak burza przez sezon nagród Micą Levi, lecz zdecydowanie dysponuje warsztatem i talentem, który pozwoli mu wkrótce zabłysnąć. „Red Krokodil” już jest bardzo udaną, dojrzałą pracą, choć zdecydowanie lepiej wypada na płycie niż w – o parę klas słabszym – filmie. Być może Ciminiemu do sukcesu brakuje już tylko odpowiedniego projektu.

 

Autor recenzji: Jan Bliźniak
  • 1. C_Age (music from the videoart „C_Age”)
  • 2. Red Krokodil Main Theme
  • 3. Alone
  • 4. My Wounded Body
  • 5. My Little Green Crocodile
  • 6. Endless Roads (music from the motion picture „M.A.R.C.O.”)
  • 7. My Mind
  • 8. Reflection in the Water
  • 9. Prologue
  • 10. W(t)omb (music from the videoart „W(t)omb”)
  • 11. Capuccetto6 – Gabriele Verdinelli
  • 12. The Window
  • 13. Passion and Love? (music from the motion picture „Hyde's Secret Nightmare”)
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. Mefisto

    Końcówka jest świetna. W środku jednak trochę smętów się znajdzie. Szczęśliwie czas trwania mocno optymalny i o nudzie nie ma mowy. Solidna ścieżka, choć trochę rozjeżdża się stylistycznie z wiadomych powodów. Na 3,5 zasługuje na pewno.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...