Kingsman: The Secret Service
Kompozytor: Henry Jackman & Matthew Margeson
Rok produkcji: 2015
Wytwórnia: La-La-Land Records
Czas trwania: 57:27 min.

Ocena redakcji:

 

Kto nie chciał kiedyś być kimś takim, jak James Bond? Agent 007 stał się ostatnio jednak bardzo ludzki, a miłośnicy starego i bezpretensjonalnego kina akcji z gadżetami, pięknymi kobietami i absurdalnymi intrygami musieli długo czekać na godne następstwo. To zaserwował im w tym roku Matthew Vaughn w adaptacji komiksu Marka Millara. „Kingsman” to taki Bond w wersji hard (krwawo i brutalnie), który wszelką konwencję kina szpiegowskiego wywraca do góry nogami. Szkolenie młodego agenta przez starego wiarusa i ratowanie świata sprawdza się tu znakomicie, w czym pomaga świetne aktorstwo, bezbłędna realizacja oraz złośliwy humor. Tylko warstwa muzyczna pozostała bardziej tradycyjna.

 

Wybór Vaughna nie był zaskakujący. Postawił na sprawdzonego partnera, z którym współpracuje od pierwszego „Kick-Ass” – Henry’ego Jackmana. Do pomocy ściągnięto także Amerykanina, Matthew Margesona, jaki znany jest głównie dzięki samodzielnej pracy przy „Skyline” oraz jako autor muzyki dodatkowej przy ostatnich ilustracjach Jackmana: „To już jest koniec”, „Kapitan Philips” i „Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz”.

 

Ich partytura to wypadkowa inspiracji zarówno Bondami autorstwa Johna Barry'ego i Davida Arnolda (obecność niskich dźwięków fletu w „Drink with Valentine” i „Shame We Had to Grown Up”, ksylofon w „Calculated Infiltration” oraz chór w finałowych utworach), jak i produkcji o superbohaterach. Siłą napędową jest temat przewodni tytułowej organizacji, który jest bliskim krewnym podobnej kompozycji z „X-Men: Pierwsza klasa” (zbliżony styl i aranżacja). Potężny, metaliczny, heroiczny i, co najważniejsze, zapada w pamięć. Przewija się kilkukrotnie w scenach, w których Hart i Eggsy są w akcji, dokonują ważnych czynów. Słychać to już w otwierającym album „Manners Makith Man” (podniosłe trąbki, dynamiczne smyczki, marszowa perkusja i krótkie wejścia gitary elektrycznej), „Pick a Puppy” oraz w „Eat, Drink and Paaaaarty”. Wielce satysfakcjonujący temat-fundament pod cały action score.

 

Solo fortepianu, harfa i podtrzymujące całość skrzypce wracają w bardziej subtelnej jego wersji („The Medalion”, „To Become a Kingsman”), nadając całości odrobinę melancholijnego charakteru. Pojawia się nawet chór brzmiący niczym duchy oraz bicie dzwonów („An 1815 Napoleonic Brandy”). Lecz gdy trzeba zilustrować sceny akcji, duet puszcza hamulce i kopie z całej mocy. Najbardziej słychać to w kipiącym adrenaliną „Skydiving”, wspomnianemu już „Eat, Drink…”, najdłuższemu na płycie „Calculated Infiltration” oraz „Finale”, gdzie orkiestrę otaczają elektroniczne tekstury, zakręcone smyczki i agresywna gitara elektryczna.

 

O tym, że akcja toczy się w czasach dzisiejszych brutalnie przypomina motyw głównego arcyłotra – Richmonda Valentine'a. Jest on bardzo nowoczesny, zaczyna się od dziwacznego, elektronicznego efektu cofania a'la HGW oraz złowrogiego basu. Można go usłyszeć w „Valentine”, „Drink with Valentine”. „Shame We Had To Grow Up”, „Curious Scars and Implants” oraz „Hand on the Machine” – dobrze podkreśla charakter manipulatora, który chce zapanować nad światem.

 

Mimo zgrabnej mieszanki stylowej elegancji i młodzieżowej agresji nie jest to praca idealna. Po pierwsze, orkiestra brzmi troszkę jak wrzucone sample, chociaż nie kłuje to aż tak mocno w uszy. Sam action score świetnie współgra z wydarzeniami ekranowymi, jednak bywa toporny i bardzo przypomina podrasowane dźwięki studia RCP. Dodatkowo wydanie La-La-Land zawiera trzy niewykorzystane wcześniej utwory, z których w zasadzie można było zrezygnować, bo nie wnoszą nic nowego (warte uwagi jest tylko „Original Valentine Ideas”).

 

Podsumować dokonanie duetu Jackman/Margeson można za pomocą słów Colina Firtha o Eggsym: „Widzę młodego człowieka z potencjałem”. Potencjał jest tu wyraźny, obaj sprawnie czerpią garściami z dawnego i obecnego stylu pisania muzyki. Ich „Kingsman” to solidne rzemiosło, przy którym można się nieźle zabawić, ale skrywający w sobie o wiele więcej twórczych możliwości. Ostateczna oceneczka to 3,5 nuteczki.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski
  • 1. Manners Maketh Man
  • 2. The Medalion
  • 3. Valentine
  • 4. To Become a Kingsman
  • 5. Pick a Puppy
  • 6. Drinks with Valentine
  • 7. Skydiving
  • 8. Shame We Had to Grow Up
  • 9. Kentucky Christians (niewykorzystane w filmie)
  • 10. Curious Scars and Implants
  • 11. Toast to a Kingsman
  • 12. An 1815 Napoleonic Brandy
  • 13. Eat, Drink and Paaaaarty
  • 14. Calculated Infiltration
  • 15. Out of Options (niewykorzystane w filmie)
  • 16. Hand on the Machine
  • 17. Finale
  • 18. Original Valentine Ideas (Demo Suite; niewykorzystane w filmie)
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...