Ice Age: Dawn of the Dinosaurs
Kompozytor: John Powell
Rok produkcji: 2009
Wytwórnia: Varese Sarabande / Rambling Records
Czas trwania: 73:45 min.

Ocena redakcji:

John Powell należy do weteranów animacji i niewątpliwie wywarł duży wpływ na kształtowanie się środków ilustracyjnych dla niej. Razem z Harrym Gregson-Williamsem stworzył przed laty nową jakość w warstwie muzycznej tego typu filmów. Podczas gdy Hans Zimmer w swoim oskarowym "Królu Lwie" uciekł daleko od menkenowskiej, klasyczno orkiestrowej stylistyki, będącej muzyczną wizytówką bajek Disney’a i kontynuowanej przez wielu twórców w innych produkcjach, tych dwóch panów znalazło złoty środek między rozrywką i polotem a symfoniczną estetyką. Ich muzyka od początku fascynowała swoim eklektyzmem oraz zachwycała przebojowością i pomysłowością. Stworzyli oni dla animacji nowe przestrzenie ilustracyjne, które wypełniła głównie wszechstronność, różnorodność, a także poczucie humoru. Można się oczywiście sprzeczać czy to właśnie za sprawą panów JP i HGW doszło do tej rewolucji, gdyż niewykluczone, że była ona po prostu nieodzowną koniecznością, wynikającą ze zmian, jakie zaszły w kinie dziecięcym – nowa formuła komputerowych filmów animowanych – a rzeczeni kompozytorzy zwyczajnie je skonstatowali i przełożyli na język muzyki. Faktem jest jednak, iż doszło do tego za ich "kadencji", więc nie powinno się im zabierać przynajmniej części zasług. Niestety ci dwaj zdolni Anglicy połączyli swoje siły tylko trzy razy i po świetnym "Shreku" już więcej nie spotkali się na placu twórczym.

W początkowym etapie separacji zdawali się utrzymywać równy względem siebie poziom, choć oczywiście już nie z tak dobrymi wynikami. Później jednak kompozytor posiadający dłuższe nazwisko ograniczył swój udział w animacji, satysfakcjonująco pracując w zasadzie tylko przy kolejnych częściach "Shreka" (nawet nie wydana muzyka z "Flushed Away"). John Powell zaś trwa dalej w tym gatunku, który zresztą, jak sam podkreśla, dostarcza mu wiele rozrywki i co roku raczy nas co najmniej jednym tego typu dziełem, czasem udanym – "Happy Feet", a czasem niezbyt – "Horton Hears the Who". Gdzie natomiast umiejscowić "Ice Age: Dawn of the Dinosaurs"? Na pewno w przegródce sukcesów.

powell-1830038-1590000982 Nie jest to pierwszy kontakt Anglika z tą serią filmów, gdyż pracował już przy poprzedniej części. Wtedy efekt jego twórczych starań był mało zadowalający. Powell napisał partyturę dosyć nużącą – "płaską" i bezbarwną, jednolitą ilustracyjnie oraz instrumentacyjnie, pozbawioną wyrazistego języka z wyjątkiem znamion samego stylu kompozytora – choć przyjemną tematycznie. Tym razem jednak otrzymaliśmy dużo ciekawsze dzieło. Przede wszystkim Pan JP przywiązał większą wagę do różnorodności, głównie w orkiestracji, używając na przykład banjo ("Egg Roll"), niezastąpionego przy wędrówkach przez busz, "słoniowego" kontrafagotu ("Meet Buck"), akordeonu ("Flashback", "You'll Never Tango") czy gitary elektrycznej ("Rudy Fight"). Znacznie poszerzyło to przestrzeń ilustracyjną, siłą rzeczy uatrakcyjniając ścieżkę. John Powell nie ograniczył się już tylko do komediowego pizzicato, stosowanego notorycznie w animacji w momentach komicznych i wprowadził sporo starych, ale efektownych pomysłów na deskrypcję dźwiękową akcji, między innymi zabawnie artykułowany puzon w "Nose Job", "kobiecy" saksofon w "At Home with the Scrats" albo "bondową" konstrukcję rytmiczną we fragmencie "Meet Buck". Nie zaskoczył tylko w muzyce akcji, jak zawsze bardzo agresywnej z charakterystycznymi dla siebie ekwilibrystycznymi popisami sekcji dętej (przy czym jak zawsze bardzo sztucznie brzmiącej).

Chyba największym sukcesem kompozytora w "Ice Age 3" jest doskonała tematyka. Na pierwszy plan wybija się oczywiście świetny temat Bucka, należący do najlepszych w karierze Powella. Napisany został, co osobliwe dla Anglika, z wykorzystaniem skali pentatonicznej, skąd azjatyckie lub kowbojsko-indiańskie skojarzenia (w sensie hollywoodzkim rzecz jasna). Jego najbardziej udaną aranżację zawiera wspaniała suita z napisów końcowych "End Credits" – zapewne efekt sukcesów tego typu utworów u Michaela Giacchino. Duże wrażenie robi także w "Campfire Stories", gdzie jest prowadzony pociągle przez smyczki z akcentami trąbek staccato. W 56 sekundzie Powell wprowadza jednak nową myśl melodyczną, którą potem nagle urywa, przerywając rozpoczęty pochód harmoniczny i nieco bez sensu powraca do tematu Bucka. Nie chcę tu absolutnie poprawiać kompozytora, ale zaznaczyć, że razi mnie ten fragment, gdyż psuje on wrażenie, jakie robi melodia tego zawadiackiego bohatera.

Pan JP uraczył nas jeszcze sporą ilością błyskotliwych motywów akcji (mnie osobiście wgniata w fotel ten z 54 sek. "Rescues") i bardzo dobrym tematem Zaginionego Świata, który, odpowiednio zmodyfikowany, pełni także rolę heroiczną ("Buck Returns"). Wychodzi tu na jaw talent aranżacyjny Johna Powella. Brytyjczyk potrafi bowiem swobodnie przetwarzać oraz w zależności od potrzeb zmieniać funkcje ilustracyjne swoich tematów. Uwidacznia się to także w konturach interwałowych nakreślonych przez niego w muzyce do "Ice Age: The Meltdown". Parę z nich zresztą tu przemyca (temat Oposów – "Playground", temat główny – "Code Blue", "Welcome To The Ice Age").

Dla muzycznego opisu miłosnych perypetii epizodycznej postaci Scrata, Anglik sięgnął po dwa miłosne klasyki rozrywkowe: "Alone Again (Naturally)" Gilberta O'Sullivana i "You'll Never Find Another Love Like Mine" Lou Rawsa. Ten ostatni występuje tu z resztą w paru dowcipnych aranżacjach, między innymi na tango ("You'll Never Tango"). Nie mogło także zabraknąć znanego już z poprzedniej części "Adagio" ze "Spartacusa" Arama Khachaturiana, ilustrującego specyficzną odmianę parafilii, na jaką cierpi Scrat.

ice_age_3jap-9135632-1590001174To jednak nie koniec pierwiastków klasycznych w "Ice Age 3". John Powell, jako kompozytor bardzo eklektyczny, dla wykreowania języka muzycznego dla filmu niewątpliwie czerpał z dorobku Ralpha Vaughana Williamsa, a przede wszystkim jego opracowań angielskich melodii ludowych. Można tu mieć także skojarzenia z Czajkowskim (motyw z 2:13 "End Credits"), Bernsteinem ("Dziesięć Przykazań") oraz Miklosem Rozsą ("El Cid"). To przyjemne dla ucha i inteligentne inspiracje, ale figuruje tu jeszcze jedna, której nie można określić w ten sposób – "Jowisz" z "Planet" Holsta, słyszalny wyraźnie pod koniec "Welcome To The Ice Age", a także na początku "Rescues". To już w mojej opinii zbyt dosłowne "zapożyczenie" i trzeba się zastanowić, czy można traktować je jeszcze jako inspirację. Zwłaszcza, że taka wpadka nie zdarza się Powellowi po raz pierwszy – ściągnięty nuta w nutę motyw z drugiej części Czwartej Symfonii Brahmsa w "Mr. and Mrs. Smith".

"Ice Age 3: Dawno Of The Dinosaurs" to praca niemal pozbawiona wad. Przez cały tekst wskazałem zresztą jak na razie tylko dwie drobne i jedną poważną – Holsta, ale niech kompozytor, który pisze w pełni oryginalną muzykę pierwszy rzuci kamień. Do czynników obstrukcyjnych dla wystawienia maksymalnej noty dodałbym jeszcze tylko fatalną budowę albumu. Czterdzieści i cztery utwory, z których niektóre mają po 30 sekund lub nawet mniej to stanowczo za dużo. Może ułatwia to ilustracyjne rozumienie muzyki, ale jest bardzo uciążliwe podczas słuchania. Nie jest to jednak w stanie przyćmić ogromnych zalet tej partytury, ze świetną melodyką na czele. Może nie wszędzie jest świeżo, ale za to przystępnie i efektownie. Jak dla mnie JP na 80%. Tak trzymać!

Autor recenzji: Andrzej Szachowski
  • 1. Code Blue
  • 2. Pregnant
  • 3. Leaving the Herd
  • 4. The Cavern
  • 5. Magic Eggs
  • 6. Egg Roll
  • 7. The Cliff
  • 8. Sid's Kids
  • 9. Nest
  • 10. Playground
  • 11. Scrat Finds Furry Love (zawiera fragment "You'll Never Find Another Love Like Mine" - Kenneth Gamble & Leon Huff)
  • 12. Momma
  • 13. Entry to Lost World
  • 14. Dinosaur Vista
  • 15. Meet Buck
  • 16. Flower of Death
  • 17. Nose Job
  • 18. Trek
  • 19. Chasm of Death
  • 20. Big Smelly Crack
  • 21. We Shall Raise Them Vegetarian
  • 22. Campfire Stories
  • 23. Flashback
  • 24. Nite Nite
  • 25. You'll Never Tango (zawiera fragment "You'll Never Find Another Love Like Mine")
  • 26. Herd Crossing
  • 27. Plates of Woe
  • 28. Battle Cry
  • 29. Buck's Theme
  • 30. Battles
  • 31. Over the Falls
  • 32. Rescues
  • 33. Alone Again – wykonanie: Chad Fischer
  • 34. To the Portal
  • 35. Rudy Fight
  • 36. Farewell
  • 37. Out of This World
  • 38. Buck Returns
  • 39. Welcome to the Ice Age
  • 40. At Home With the Scrats (zawiera fragment "You'll Never Find Another Love Like Mine")
  • 41. The Call of the Siren Acorn (zawiera fragment "Adagio From Spartacus" - Aram Khachaturian)
  • 42. True Love for Our Hero (zawiera fragment "Adagio From Spartacus")
  • 43. End Credits
  • 44. You'll Never Find Another Love Like Mine – Lou Rawls
4
Sending
Ocena czytelników:
4 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...