Hania
Kompozytor: Jan A.P. Kaczmarek
Rok produkcji: 2007
Wytwórnia: Rozbitek LCC / Pomaton EMI
Czas trwania: 60:20 min.

Ocena redakcji:

Duet stworzony przez operatora Janusza Kamińskiego jako reżysera i kompozytora Jana A.P. Kaczmarka przedstawił nam w zeszłym roku już drugi wspólny film, który podobnie jak pierwszy – "Stracone dusze" – nie powinien był ujrzeć światła dziennego. "Hania" jest tak niepoprawnie ckliwa i naiwna, że innego słowa jak "kicz" nie ma sensu szukać. Wspomniani twórcy to dwa wielkie nazwiska dla współczesnego polskiego kina, bez dwóch zdań. Samo pisanie tych niepochlebnych słów przytłacza mnie, skromnego recenzenta. Z drugiej jednak strony trudno znieść fakt, że dwaj oscarowcy, zaliczani do światowej czołówki swojej branży, podbijają zachód posiadanym geniuszem, a do nas wpadają by poćwiczyć warsztat. I to jeszcze nie za bardzo się starając.

Pół biedy, że Kamiński jako reżyser nie ma nosa do scenariuszy, a za kamerą raczej sobie jest niż robi cokolwiek więcej. Nadrabia wspaniałymi zdjęciami. Znacznie bardziej przytłaczająca jest forma nagrodzonego Oscarem za ścieżkę dźwiękową do "Marzyciela" Kaczmarka – najwyraźniej do polskiego kina się nie przykłada, bo zarówno jego ostatni projekt "Kto nigdy nie żył" (tragedia), jak i "Hania" (poniżej oczekiwań), pozostają w tle dzieł napisanych przez kompozytora na potrzeby hollywoodzkich produkcji ("Niewierna" czy "Marzyciel"), a nawet europejskich (mini serial "Wojna i pokój"). Nie od dziś wiadomo, że w Fabryce Snów jest trudniej ze względu na zabójcze terminy i wtryniających swoje trzy grosze gdzie się da producentów. Ale może o to chodzi – o presję i wpływ facetów z kasą? W Polsce wszak nikt Kaczmarkowi i Kamińskiemu nawet nie mrugnie, że coś jest nie tak. A to z kolei obniża wymagania przed sobą samym stawiane. Majestat robi swoje.

kaczmarek-8538077-1590000940"Hania" to opowieść osadzona w okresie świątecznym, więc pewne elementy charakterystyczne dla tego czasu znaleźć się musiały, tak w filmie jak i w muzyce. Niestety zamiast melodyjnej kolędy, zaczerpnięto nie z tego słoja, co trzeba było, bo z uroczo-cukierkowej słodkości. Obraz traktuje o warszawskim małżeństwie przygarniającym na Boże Narodzenie chłopca z domu dziecka, który okazuje się być zesłańcem z Niebios. Dzięki swojej niewinności odmienia los swoich opiekunów… W Stanach "Hania" trafiła od razu do telewizji na Wigilię, u nas najpierw do kin. Polityka do zrozumienia, ale akceptować z ręką na sercu odradzam.

Wypływające z ekranu słodkości wymagają stosownej oprawy muzycznej, najlepiej takiej która subtelnie wyważy nadmiar lukru i nada historii bardziej życiowych barw. Zadanie trudne, w sam raz dla światowej sławy kompozytora muzyki filmowej. Rzekomo. Kaczmarek niestety obiera inną drogę, śmiem twierdzić, że tą bezwstydnie prostszą. Zamiast liryki z prawdziwego zdarzenia, słuchacza czeka anielski minimalizm oparty w głównej mierze na fortepianie oraz sekcji smyczkowej. Doborowi instrumentów nie można nic zarzucić. Jak pokazała "Niewierna" fortepian Kaczmarka lubi i to ze wzajemnością, co owocuje naprawdę ciekawymi, kameralnymi tematami. To co do siebie zraża to przesadna lekkość tej ścieżki dźwiękowej, jej niepoważna prostota i co zdecydowanie najbardziej zatrważające, nikły ładunek emocjonalny. Ostatecznej oceny nie podwyższa genialny pianista jazzowy Leszek Możdżer i drobne niuanse wskazujące na świąteczny nastrój filmu.

Pierwszy kontakt z płytą przynosi dwa dość skrajne odczucia. Pierwsze, pozytywne, to świadomość obcowania z absolutnie wspaniałymi partiami fortepianowymi, które powierzono stałemu współpracownikowi Kaczmarka, Możdżerowi. Drugie, mniej ciekawe, to uczucie znudzenia i braku zainteresowania co czeka nas za rogiem. "Hani" brakuje znaków szczególnych, czegoś co nie pozwoliłoby o niej zapomnieć. Jedynie utwór "Ojciec" został wyróżniony niskimi rejestrami – większość płyty jest bowiem utrzymana w bardzo lekkich, wysokich tonach, tymczasem tutaj naznacza swoją obecność niski fortepian i kontrabas. Zdecydowanie podobnie intrygujących rozwiązań orkiestracyjnych powinno pojawić się więcej, z pewnością rozniosły by w mak przytłaczające uczucie monotonii. Poniekąd wyróżnia się także "Szpital" będący jedyną ponurą kompozycją tej ścieżki dźwiękowej. Wygrywane na smyczkach pizzicato udaje tykanie zegara, niczym w szpitalnej poczekalni. Specyficzną aurę podkreśla sporadycznie rozbrzmiewający fortepian.

hania2-5876481-1590001110Tematów dla "Hani" Kaczmarek napisał kilka, ale są one na tyle podobne, że wyróżnić najbezpieczniej jest trzy z nich. Pierwszy można określić mianem "tematu Hani", który przewija się przez soundtrack bodaj najczęściej. Najpierw pojawia się on w "Warszawie" na skoczne smyczki, którym akompaniuje Możdżer na fortepianie, a później w "Spotkaniu z Hanią", gdzie melodia zdecydowanie się uspokaja, a smyczki zastępuje w roli głównej fortepian. Mijające sekundy przynoszą zamianę ról i tak w finale rozbrzmiewają już mocniejsze skrzypce, fortepian i wiolonczela, której sporadyczna obecność w kilku utworach stanowi swoisty deser. Temat Hani, który można traktować też jako temat przewodni filmu, przewija się także przez szybszą "Pierwszą gwiazdę", w bardzo a la "Marzyciel" (ta sekcja smyczkowa) "Warszawie w śniegu" i finałowym "Pustym łóżku".

Drugi temat kompozytor poświęcił Kacprowi, czyli przygarniętemu przez małżeństwo chłopcu. Temat pod względem stylistycznym poznajemy już w trzecim utworze na płycie, czyli w "Patrząc przez okno", ale tam swoje miejsce znalazła tylko jego część. Całość znalazła się za to w "Kacprze", przeszło trzyminutowym, nieśmiałym pizzicato skrzypiec i fortepianu. Temat Kacpra powraca także w najkrótszej kompozycji na płycie, niespiesznym "Wróblu" na prowadzący fortepian i "plumkające" w tle smyczki.

Jak wspomniałem wcześniej, "Hania" po pierwszym przesłuchaniu zwraca na siebie uwagę wykonaniem partii fortepianowych. Leszek Możdżer wyciska z najprostszych melodii to co w nich najlepsze i tylko dwa czy trzy razy można odczuć pewien niedostatek w jego grze – brak niższej nuty, mocniejszego akcentu. To jednak normalne, gdy mowa o tak lekkiej i przesadnie "cudownej" muzyce. Prawdziwą ucztę dla miłośników talentu pianisty stanowi "Hania jest piękna", będąca porywającą solówką muzyka. Jest niestety znacznie krótsza od "Frascati", które trwa o dwie minuty dłużej i także w pełni należy do dłoni Możdżera, ale rozczarowuje swoją poprawnością. Jak i cała płyta.

Autor recenzji: Jakub Kośla
  • 1. Nadchodzą święta
  • 2. Warszawa
  • 3. Patrząc przez okno
  • 4. Spotkanie z Hanią
  • 5. Kacper
  • 6. Frascati
  • 7. Ojciec
  • 8. Hania jest piękna
  • 9. Pierwsza gwiazda
  • 10. Szpital
  • 11. Wszyscy wszystkim?
  • 12. To moje najlepsze święta
  • 13. Wróbel
  • 14. Rozmowa z ojcem
  • 15. Patrząc w przyszłość
  • 16. Warszawa w śniegu
  • 17. Nauka latania
  • 18. Puste łóżko
3
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. PrzeMek Marciniak

    Miła dla ucha ścieżka dźwiękowa w sam raz na zimowe popołudnia gdy za oknem prószy śnieg słoneczko świeci ma My siedzimy przy kominku ze szklaneczką whisky… przepraszam szklaneczką gorącego kako:

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...