Hamlet
Kompozytor: Patrick Doyle
Rok produkcji: 1996
Wytwórnia: Sony Classical
Czas trwania: 76:25 min.

Ocena redakcji:

 

Kenneth Branagh ma na swoim koncie wiele znakomitych filmów, ale żaden chyba nie może się równać z jego adaptacją „Hamleta”. To epickie, czterogodzinne dzieło jest pierwszym w historii przeniesieniem na ekran pełnego tekstu sztuki Shakespeare’a. Branagh nie tylko udźwignął wielowiekowy ciężar tego wielkiego dramatu, ale nadał mu też formę fascynującego, wciągającego widowiska. Wiele pomogła mu złożona z wybitnych aktorów obsada (m.in. Julie Christie, Dereck Jacobi, Kate Winslet), chociaż to brawurowa gra samego reżysera w roli tytułowej nie pozwala oderwać oczu od ekranu.

 

doyle-2776355-1590000974Muzykę do tego niezwykłego przedsięwzięcia napisał oczywiście Patrick Doyle – stały współpracownik Branagha. Miał przed sobą zadanie niełatwe. Z jednej strony musiał napisać potężną, epicką muzykę stosowną do konwencji filmu, z drugiej strony zaś nie mogła ona być zbyt angażująca, by nie zagłuszać rozbudowanych dialogów i monologów. Co więcej na potrzeby tak długiego dzieła siłą rzeczy należało skomponować bardzo wiele materiału. Na szczęście w owym czasie Doyle był u szczytu swych kompozytorskich możliwości, w roku premiery „Hamleta” uskrzydliła go ponadto pierwsza w karierze nominacja do Oscara. Nic dziwnego więc, że sprostał wyzwaniu.

 

Po włączeniu płyty natychmiast uderza jedna rzecz: niesamowita godność tej muzyki. Ani przez chwilę nie ma się wątpliwości, że akcja filmu dzieje się na królewskim dworze, nie jednak średniowiecznym, jak to opisywał Shakespeare, lecz z XIX wieku, jak zamyślił sobie Branagh. Podniosła pieśń „In Pace” w wykonaniu samego Placido Domingo, a zaraz po niej dostojna fanfara wprowadzają słuchacza w wystawność, szyk i majestat dworu. Jednak owa godność najpełniej rozbrzmiewa w głównym temacie. To powolna, łagodna, ale pełna przestrzeni melodia, której Doyle nadał brzmienie hymnu. Z reguły prowadzą ją smyczki, skłonne do rzewnych tonacji, co nadaje jej romantycznego charakteru, ale zdarza się też bardziej wojskowa aranżacja, z bębnami w tle („My thoughts be bloody”), by wreszcie w genialnym, epickim finale rozbrzmieć pełną mocą męskiego chóru.

 

Doyle sięga po swój temat często – za często, powiedzieliby niektórzy. Trudno jednak się nim znudzić, zwłaszcza, że często stanowi zaledwie część bardziej rozbudowanych utworów. Kompozytor z właściwą sobie brawurą przepięknie operuje orkiestrą. Unika jednak tym razem tworzenia nadmiernie zawiłych, muzycznych konstrukcji. Skupia się na wydobyciu siły drzemiącej w skomponowanych melodiach. Potrafi urzec delikatnością („I loved you once”), przyśpieszyć krew w żyłach pełnym napięcia nerwem („The doors are broke”) albo rozluźnić rześką atmosferą dobrej (acz dworskiej) zabawy („What players are they”).

 

Na tym tle zaskakująco wypada skromna perełka, „If once widow”, gdzie subtelny akompaniament harfy towarzyszy ciepłemu klarnetowi i chwytającej za serce, ale pozbawionej cienia ckliwości, wiolonczeli. Doyle udowadnia tu, że nie potrzebuje dużej orkiestry, którą przecież tak świetnie prowadzi przez całą ścieżkę dźwiękową, by wywołać w słuchaczu głębokie emocje, a przy okazji zaimponować techniczną sprawnością.

 

Niestety nie mogę napisać, iż „Hamlet” jest ścieżką dźwiękową bez wad. Takowe są i mogą się okazać dla wielu bardzo kłopotliwe. Tradycyjnie więc wydanie płytowe jest za długie. Ponad godzina i piętnaście minut to może nie tak dużo w kontekście czterogodzinnego filmu, lecz zdecydowanie za dużo w kontekście nagromadzonego materiału. Zbyt wiele jest tu utworów zwyczajnie nudnych. Szczególnie fragmenty z założenia pełne mroku i niepokoju wypadają z reguły nieciekawie i nużąco, jak na przykład „A foolish prating nave”. Czasem daje o sobie znać zbytnie powiązanie z obrazem („Alas poor Yorick”). Szczególnie w drugiej połowie płyty nagromadzone są utwory średnie i słabe, co dodatkowo może spotęgować zmęczenie u słuchaczy.

 

Ratunkiem oczywiście jest przeskakiwanie z co nudniejszych fragmentów do tych, gdzie Doyle pokazuje prawdziwie mistrzowską klasę. Kto jednak lubi to robić? Niewątpliwie można natomiast wyłowić z tej płyty zarówno potężną epikę, jak i romantyzm, czy napięcie. Szczególnie drugi z tych elementów pojawia się często i w najlepszych momentach płyty. Do tego prawdziwe diamenty w rodzaju „Fanfare”, „If once a widow”, czy „Go bid the soldiers shoot” potrafią wynagrodzić nawet przeciągające się chwile zniecierpliwienia. Wreszcie nie do przecenienia jest wspomniana dworska atmosfera i szlachetna godność tej kompozycji. Być może dzięki tym cechom osiągnie ona kiedyś status klasyka.

Autor recenzji: Jan Bliźniak
  • 1. In Pace – Placido Domingo
  • 2. Fanfare
  • 3. "All that lives must die"
  • 4. "To thine own self be true"
  • 5. The Ghost
  • 6. "Give me up the truth"
  • 7. "What a piece of work is a man"
  • 8. "What players are they"
  • 9. "Out out thou strumpet fortune"
  • 10. "To be or not to be"
  • 11. "I loved you once"
  • 12. "Oh, what a noble mind"
  • 13. "If once a widow"
  • 14. "Now could I drink hot blood"
  • 15. "A foolish prating nave"
  • 16. "Oh heavy deed"
  • 17. "Oh here they come"
  • 18. "My thoughts be bloody"
  • 19. "The doors are broke"
  • 20. "And will 'a not come again?"
  • 21. "Alas poor Yorick"
  • 22. "Sweets to the sweet - farewell"
  • 23. "Give me your pardon sir"
  • 24. "Part them they are incensed"
  • 25. "Goodnight, sweet prince"
  • 26. "Go bid the soldiers shoot"
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

2 komentarze

  1. Mefisto

    Dobra recka, dobra, potężna muzyka, ale jednak wydanie płytowe odrobinę przytłaczające, męczące i posiadające sporo zbędnego materiału. Dałbym 3,5, ale że nie ma, to…

    Odpowiedz
  2. mike

    Już jest.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...