Extremely Loud & Incredibly Close
Kompozytor: Alexandre Desplat
Rok produkcji: 2011
Wytwórnia: WaterTower Music
Czas trwania: 61:16 min.

Ocena redakcji:

 

Czwarty pełnometrażowy film Stephena Daldry’ego spotkał się z najchłodniejszym jak dotąd przyjęciem w karierze reżysera. Zarzucano mu przede wszystkim nadmierną tkliwość, ocierającą się o kicz. Nie przeszkodziło to Amerykańskiej Akademii Filmowej w przyznaniu temu obrazowi dwóch nominacji do Oscara – w tym za film roku, co wywołało falę cierpkich komentarzy. Nie należy jednak pochopnie skreślać „Strasznie głośno, niesamowicie blisko” ze swojej filmowej mapy zainteresowań. Owszem, Daldry bywa tu nadmiernie melodramatyczny, ale pod względem intelektualnym i warsztatowym wcale nie odbiega od własnych, wysokich standardów.

 

Pierwotnie muzykę do tej produkcji miał napisać Nico Muhly, lecz jego praca nie została doceniona przez producentów. Powstała więc fatalna sytuacja, gdy tuż przed premierą należało szybko znaleźć kompozytora, który ekspresowo napisze odpowiednią ścieżkę dźwiękową. Wybór padł na Alexandre'a Desplata, od niedawna hollywoodzkiego pana od wszystkiego. Ten, mimo napiętego terminarza, podjął się tego swoistego wyścigu z czasem i w rezultacie jego nazwisko pojawiło się na plakatach filmowych.

 

desplat-2421967-1590001026Ten niezwykły pośpiech w pracy nad muzyką jest wyczuwalny w trakcie seansu, gdzie wydaje się ona nieco nieskładna. Co prawda gładko wkomponowuje się w poszczególne sceny, ale w niewielkim stopniu wpływa na budowanie atmosfery i rytmu całości. Brakuje tu myśli przewodniej, która zespoliłaby mocniej obraz ze ścieżką dźwiękową. Wrażenie znacząco poprawia się przy autonomicznym odbiorze muzyki, chociaż i tu pojawiają się pewne mankamenty.

 

Desplat osiągnął dwa duże sukcesy. Pierwszym z nich było napisanie kapitalnego tematu głównego. „Extremely Loud & Incredibly Close”, które otwiera film i płytę, to delikatna melodia rozpisana na łagodnie brzmiący fortepian. Z jednej strony jest dość konwencjonalna, z drugiej jednak niesie ze sobą ogromny, chociaż nienachalny ładunek emocji. Urzeka swoją prostotą i bardzo szybko, a przecież nie pośpiesznie wprowadza odpowiedni nastrój.

 

Drugim sukcesem jest szereg mocnych, zapadających w pamięć utworów. Francuz co i rusz pochłania słuchacza oszałamiającą, dramatyczną intensywnością. Najlepszy pod tym względem jest początek płyty, gdzie po olśniewającym otwarciu następuje długie, gęste „The Sixth Borough” z fantastycznym fragmentem, gdy fortepianowe staccato wchodzi w dialog z resztą orkiestry. Potem następuje, narastające aż do dynamicznego, mocnego finału „Piano Lesson with Grandma”, a na koniec, w „The Very Best Plan” w pełni zostaje zaprezentowany drugi najważniejszy temat, ale znów to staccato fortepianu nadaje całości odpowiedni rumieniec.

 

Fortepian więc jest najważniejszym instrumentem tej ścieżki dźwiękowej. Chociaż rzadko pojawia się solo, niesie w sobie największy ładunek dramatyzmu, ale też dba o dynamikę oraz spaja poszczególne utwory. Wydanie płytowe zasadniczo unika pewnej chaotyczności, która cechuje filmowe wykorzystanie tej muzyki, ale jest bardzo nierówne. Po rewelacyjnym początku następuje kilka słabszych, mocno ilustracyjnych utworów, by wraz z „Oskar’s Monologue” znów nabrać impetu, po 3-4 utworach ponownie go zatracić i ożywić się na sam koniec. Taka sinusoidalna konstrukcja pomaga z jednej strony przetrawić słabsze fragmenty w oczekiwaniu na lepsze, a z drugiej trochę nuży i wywołuje wrażenie, że zamiast skończonego dzieła ma się doczynienia z pakietem błyskotliwych fragmentów, zanurzonych w oceanie przeciętności.

 

Najwięcej kontrowersji może jednak wzbudzić sam charakter muzyki. Jest ona dla Desplata bardzo typowa, niektóre utwory wydają się wręcz pisane na kompozytorskim autopilocie. Zważywszy na okoliczności ich powstania trudno się temu dziwić, ale pewnie niektórym, szczególnie mającym do Francuza stosunek w najlepszym razie obojętny, może to bardzo przeszkadzać. Trudno jednak nie docenić, jak fantastycznym nośnikiem emocji jest najbardziej naturalny dla niego muzyczny język. W 2011 roku Desplat wielokrotnie odwoływał się do rozwiązań innych kompozytorów, szczególnie Hansa Zimmera. Tutaj postawił na własne pomysły i dając się im ponieść, pokazał, jakie kryją w sobie możliwości.

 

„Strasznie głośno, niesamowicie blisko” jest więc pod wieloma względami niepełną i z pewnością nieoryginalną ścieżką dźwiękową, lecz także i autentycznie poruszającą. Kompozytorowi udaje się stworzyć szereg fascynujących utworów o bogatej strukturze, świadczących o dużej wyobraźni. Towarzyszą im fragmenty średnie, nawet słabe, o czysto użytkowym charakterze, napisane bez pomysłu i po prostu nudne. W rezultacie jednak dominuje pozytywne wrażenie – w pracy Alexandre'a Desplata jest bowiem melodyczna siła, rozmach i klasa, czyli elementy, które czynią muzykę przebojową. Trudno ją nazwać wielkim sukcesem, ale nawet sceptykom zapadnie pewnie w pamięć.

Autor recenzji: Jan Bliźniak
  • 1. Extremely Loud & Incredibly Close
  • 2. The Sixth Borough
  • 3. Piano Lesson with Grandma
  • 4. The Very Best Plan
  • 5. The Worst Day
  • 6. Mother and Son
  • 7. Visiting the Blacks
  • 8. The Phone Call
  • 9. Oskar's Monologue
  • 10. Oxymorons
  • 11. The Renter's Story
  • 12. The Key
  • 13. Nothing Fits
  • 14. Listening to the Messages
  • 15. The Renter Leaves
  • 16. William Black's Story
  • 17. Reconciliation
  • 18. The Swings of Central Park
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

1 komentarz

  1. Mefisto

    Z każdym odsłuchem coraz bardziej przybliża się ten tytuł do jednych z najbardziej ulubionych kompozycji Olka – intensywność, dynamika, emocjonalność, melodyjność i niezwykły urok ścieżki, która po prostu płynie, skutecznie zabijają wszelkie minusy pokroju okazjonalnej monotonii brzmienia czy wtórności stylistycznej. Szacunek, że Desplat zdołał napisać coś takiego na ostatnią chwilę.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...