Dark Crystal, The
Kompozytor: Trevor Jones
Rok produkcji: 1982 / 2007
Wytwórnia: CBS / Warner Bros. / La-La Land Records
Czas trwania: 40:05 min.

Ocena redakcji:

 

Duży sukces „Excalibura” Johna Boormana rozsławił nieznane wcześniej nazwisko Trevora Jonesa i zapewnił mu udział w kolejnym, podobnym projekcie. „Ciemny kryształ” to produkcja Jima Hensona, twórcy Muppetów. Pod pewnymi względami nie była niczym nowym dla kompozytora: kolejny przygodowe fantasy, nakręcone z wizjonerskim rozmachem i przepełnione magią i tajemnicą. Jednak tym razem historia rozgrywa się nie w historycznym kontekście bliskim człowiekowi, lecz w kompletnie innym świecie, a sposób jej realizacji bardziej zbliża film do animacji, niż fabuły. Również od strony muzyki słychać znaczną różnicę.

 

Trevor Jones początkowo zamierzał stworzyć bardzo ilustracyjną, strukturalną i nieco eksperymentalną ścieżkę dźwiękową. Sęk w tym, iż tym razem, zamiast skromnych środków, dostał do dyspozycji całą orkiestrę symfoniczną – i to nie byle jaką, bo London Symphony Orchestra. Nie zrezygnował mimo wszystko z niektórych pomysłów, co zaowocowało muzyką dość eklektyczną – w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu tego słowa.

 

jones-9838522-1590001001Już na początku zostaje nam zaprezentowany główny temat „Ciemnego kryształu”, który pojawia się później wielokrotnie. Chyba nie można znaleźć dla niego innego epitetu, jak po prostu genialny. Znakomicie zinstrumentowany, niebanalny (chociażby od strony harmonicznej) i wykorzystujący w pełni potencjał orkiestry. Składa się z dwóch części, doskonale ilustrując ukazaną metaforycznie przez Hensona dwoistość natury postaci. Pierwsza, kojarząca się z filmową rasą Skeksis, wprowadzona przez instrumenty dęte blaszane i kotły, emanuje tajemniczością, niepokojem, ale i pewnym rodzajem szlachetności, by po chwili przejść w łagodną, romantyczną melodię skojarzoną z nacją Mystics, a prowadzoną przez smyczki i powtarzaną w progresji przy figuracyjnym akompaniamencie instrumentów dętych drewnianych. Na przestrzeni tych czterdziestu sekund Jones roztacza przed oczami naszej wyobraźni odległą krainę, ogarniętą konfliktem dwóch plemion, bardzo sprawnie operując różnorodnymi emocjami aż do końca uwertury.

 

Choć główny temat jest osią całej ścieżki dźwiękowej, to ma ona jeszcze kilka innych wyraźnych punktów. Następujące po sobie (na płycie) utwory: „The Pod Dance”, „Love Theme” i „Gelfling Song” doskonale obrazują różnorodność pracy Brytyjczyka. Pierwszy jest ciekawą próbą stworzenia tańca w nietypowym metrum 5/4. Temat miłosny Jen i Kiry znów wykorzystuje pełną orkiestrę, wzbogaconą o solowy flet prosty i elementy elektroniki, nie ustępując w niczym głównemu tematowi partytury.

 

Natomiast „Gelfling Song” chyba najlepiej prezentuje pierwotny zamysł kompozytora – na tle dźwięków przyrody, wykorzystanych jako zapętlony podkład rytmiczny, mamy minimalistyczny duet śpiewu i fletu prostego. Wszystkie te utwory łączy próba stworzenia ilustracji do całkiem innego, nieznanego świata. Próba całkiem udana.

 

 

 

Echa „Excalibura” pojawiają się w mistycznym (nomen omen) „The Mystical Master Dies”, początku „The Gelfling Ruins” czy wspomnianym już „Pod Dance”. Ale chociaż „…kryształ” był bezpośrednio następnym projektem Jonesa, w gruncie rzeczy o bardzo podobnej stylistyce, ciężko zarzucić mu rażące zapożyczenia i jakiekolwiek uchybienia oryginalności. Podobnież jak film z każdym kolejnym seansem, tak i płyta z każdym kolejnym przesłuchaniem staje się ciekawsza. Również te pozornie mniej przyjemne utwory, jak „The Power Ceremony” czy „The Great Conjuction”, ujawniają z czasem wiele ciekawych pomysłów. Mankamentem jest to, że w filmie nie wykorzystano wszystkich kompozycji Jonesa – na przykład pierwszej połowy „The Funeral / Jen’s Journey” stylizowanej na organową fugę.

 

„Ciemny kryształ” nie odniósł bardzo dużego sukcesu przy swoim nieco mrocznym i dojrzałym charakterze oraz przy konkurencji takich hitów, jak „E.T.” czy „Tootsie”. Został w pełni doceniony dopiero po latach. Niemniej jednak stanowił kolejny krok w dopiero rozpoczynającej się karierze Trevora Jonesa. Krok spory i bardzo znaczący.

 

 

P.S. Obok wydania podstawowego i jego zremasterowanej reedycji na 25-lecie filmu, ukazała się również limitowana wersja soundtracku, która zawiera dodatkową godzinę niewydanej wcześniej muzyki.

Autor recenzji: Tomasz Gil
  • 1. The Dark Crystal Overture
  • 2. The Power Ceremony
  • 3. The Storm
  • 4. The Mystical Master Dies
  • 5. The Funeral / Jen's Journey
  • 6. The Skeksis' Funeral
  • 7. The Pod Dance
  • 8. Love Theme
  • 9. Gelfling Song
  • 10. The Gelfling Ruins
  • 11. The Landstrider Journey
  • 12. The Great Conjuction
  • 13. Finale
4
Sending
Ocena czytelników:
4 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...