Choristes, Les
Kompozytor: Bruno Coulais
Rok produkcji: 2004
Wytwórnia: WEA Music
Czas trwania: 39:28 min.

Ocena redakcji:

To że muzyka pełni w filmach bardzo ważną rolę jest rzeczą oczywistą. Jednak są takie obrazy, w których jest ona nie tylko elementem filmowego tła, ale także głównym bohaterem. Bez wątpienia do takich filmów należy "Pan od muzyki", którego miałem szczęście już kilkukrotnie w swoim życiu obejrzeć. A jest to obraz niezwykły, do którego za każdym razem wraca się z takim samym wzruszeniem i przyjemnością. W wielkim skrócie jest to opowieść o bezrobotnym nauczycielu muzyki Clemencie Mathieu, który znajduje zatrudnienie w zakładzie poprawczym dla nastolatków, gdzieś na francuskiej prowincji. Placówką tą zarządza despotyczny dyrektor, który tłumi w młodych ludziach wrażliwość na piękno, wprowadzając ostrą dyscyplinę. Mathieu nie podoba się taki sposób wychowywania młodzieży i postanawia zorganizować chór, aby skupić uwagę swoich podopiecznych na magii muzyki. Przy okazji odkrywa także wielki talent, jakim jest młody, pięknie śpiewający chłopiec – Pierre Morhange…

 

Muzyką do tego niezwykłego obrazu zajął się nie kto inny jak sam Bruno Coulais. Obecnie jest to jeden z najlepszych i najciekawszych kompozytorów urodzonych we Francji. Mimo że coraz większe sukcesy ostatnimi czasy święci Alexandre Desplat to jednak daleko mu do geniuszu Coulais. Piszę geniuszu, ponieważ o takim statucie tego kompozytora przekonała mnie właśnie muzyka do "Pana od muzyki". Ta ścieżka dźwiękowa od pierwszego przesłuchania jest moją ulubioną i nic nie wskazuje na to żeby w najbliższym czasie miało się to zmienić. To muzyka posiadająca niezwykłą lekkość i magię, która jednocześnie niesie ze sobą emocje, jakich nigdzie indziej jeszcze nie… słyszałem.

 

Bruno Coulais niektóre z kompozycji pojawiających się na tej ścieżce dźwiękowej skomponował wspólnie z reżyserem filmu – Christophem Barratierem. Pojawia się tutaj także utwór pewnego barokowego kompozytora – Jeana-Phillipe’a Rameau – pod tytułem "La Nuit", jednak to właśnie kompozycje duetu Coulais-Barratier (ze wskazaniem na Coulais) są tutaj najważniejsze. A oto, co o tworzeniu muzyki to tego filmu mówił, w jednym z wywiadów, reżyser filmu:

 

"Nad muzyką zaczęliśmy pracować z Bruno 9 miesięcy przed rozpoczęciem zdjęć. Chciałem uniknąć klimatu dziecięcych chórków śpiewających kolędy. Muzyka musiała być mocna, ale pochodząca z powszechnego repertuaru. Muzyka odzwierciedla stan ducha Clementa Mathieu, więc różnicowaliśmy gatunki i klimaty muzyczne zgodnie z ewolucją bohatera."

 

coulais-7028893-1590000959W mojej opinii wszystkie te założenia zostały wypełnione w stu procentach. Muzyce Coulais daleko jest od banalności kolęd czy innych dziecięcych śpiewanek. Niemal każdy pojawiający się na tej płycie utwór zachwyca pięknymi melodiami, harmoniami no i oczywiście wykonaniem. Oprócz zaledwie dwóch kompozycji, pojawiają się tutaj wyłącznie chóralne perełki w wykonaniu chóru dziecięcego Les Petits Chanteurs de Saint-Marc. Z kolei wszystkie partie solowe wykonuje Jean-Baptiste Maunier, który w filmie odtwarza także rolę Pierre’a Morhange. Podobno poszukiwania odtwórcy tej roli trwały kilka miesięcy i dopiero po przesłuchaniu ponad dwóch tysięcy solistów zdecydowano się zaangażować młodego Mauniera. Wybór ten okazał się strzałem w dziesiątkę. Chłopak nie dość, że zachwycił wszystkich swoim głosem, to jeszcze niezwykle wiarygodnie zagrał powierzoną mu rolę, przyćmiewając samego Gérarda Jugnota (odtwórcę roli Clementa Mathieu).

 

Płyty słucha się jednym tchem. Piękne tematy i magiczne wręcz chórki, sprawiają, że trudno się od niej oderwać. Można by tutaj doszukiwać się podobieństw do "Marzyciela" Jana A.P. Kaczmarka, "Władcy Pierścieni" Howarda Shore’a czy niektórych dzieł Danny’ego Elfmana (szczególnie "Edward Nożycoręki"), jednak niewiele by z tego wynikło. Muzyka Coulais bowiem wybija się ponad wszystko, co do tej pory słyszałem. Jest ona niezwykle lekka, ale jednocześnie przejmująca i bardzo emocjonalna. Z wyjątkiem "Nous Sommes de Fond de l'Etang“, które jest swego rodzaju żartem twórców płyty, nie ma tutaj banalnych i płytkich melodyjek. Z jednej strony są to bardzo zaawansowane techniczne kompozycje (chórki polifoniczne), ale jednoczesnie niezwykle łatwo wpadające w ucho. Już po pierwszym przesłuchaniu z przyjemnością nuci się pod nosem piękny temat "Pepinota".

 

Chórowi, który podobnie jak w filmie, także tutaj pełni wiodącą rolę, gdzieś tam w tle akompaniuje skromna orkiestra. Coulais nie rozprasza słuchacza zbędnymi uniesieniami zespołu bułgarskich muzyków (Coulais niemal wszystkie swoje ścieżki dźwiękowe nagrywa z Państwową Bułgarską Orkiestrą Symfoniczną) i wymyślnymi orkiestracjami. Z kolei w takich kompozycjach jak "Lueurd D'Ete" czy "Compere Guilleri" jedynym akompaniatorem jest fortepian. Ta niezwykła subtelność muzycznych ilustracji jest znakiem rozpoznawczym tego kompozytora. Także w jego poprzednich dziełach, jak "Microcosmos", "Travelling Birds" czy "Himalaya" najistotniejsza była lekkość i prostota.

   
 

Na tej płycie praktycznie nie ma słabych pozycji. No może jedyną wadą jest to, że niektóre z nich są bardzo krótkie i miejscami jakby niedokończone. Odsłuch takich tematów jak "Pepinot", "Les Partitions" czy "Cerf-Volant" dostarcza niesamowitych wrażeń, ale ostatecznie pozostawia pewien niedosyt. Zupełnie jakby brakowało w nich lepszego rozwinięcie czy wykorzystania ich faktycznego potencjału. Jednak wydaje mi się, że taki a nie inny ich kształt jest rezultatem ograniczeń, jakie napotyka muzyka filmowa. Mimo że większość z tych utworów powstała jeszcze przed nakręceniem filmu, to kompozytor wiedział, że nie może przesadzać z ich długością i rozbudowaniem. W końcu "Pan od muzyki" nie jest filmem muzycznym, ale o muzyce. Mimo że jest ona jednym z bohaterów filmu, to nadal wymaga się od niej pełnienia tej podstawowej, ilustracyjnej funkcji. W przypadku "Pana od muzyki" Coulais poszedł jakby na kompromis tworząc utwory bardzo autonomiczne, ale jednak ograniczone do potrzeb obrazu (a raczej jego koncepcji). Tym samym pojawiają się tutaj tylko dwie typowo ilustracyjne kompozycje, – "Action – Réaction" i "Seuls" – pozbawione dodatkowo udziału chóru. Cała reszta na szczęście zachwyca swoją autonomią, łatwością słuchania z płyty.

 

Na sam koniec warto jeszcze wspomnieć o pewnym smaczku, jakim jest utwór "Nous Sommes De Fond De L'Etang". Otóż to, co go wyróżnia go od pozostałych kompozycji na płycie to dość prosta i banalna przyśpiewka w wykonaniu chóru, po której możemy usłyszeć dialogi z jednej ze scen z filmu. A dokładniej jest to fragment, w którym Clement Mathieu przesłuchuje swoich uczniów i każe im śpiewać piosenki, jakie znają. Dzięki temu dowiaduje się, jaki głos ma każdy z nich i może powierzyć im odpowiednie funkcje w zespole…. tylko biedny Pepinot nie znał żadnej piosenki, dzięki czemu został asystentem dyrygenta… 😉

 

Trudno mi ostatecznie nie polecić tej płyty, skoro tak bardzo ją zachwalam. Jest to jedna z tych ścieżek dźwiękowych, przy której można odpocząć od hollywoodzkich, bezkształtnych molochów, które niestety czasami są też dziełem kompozytorów ze starego kontynentu (mam tu na myśli "Firewall" Desplata). Na szczęście mamy Bruno Coulais, który zawsze gotów jest nas zauroczyć czymś naprawdę pięknym i głębokim. Taki jest właśnie "Pan od muzyki", który swoją lekkością i magią po prostu chwyta za serce. Moje chwycił tak mocno, że do tej pory nie mogę się od niego uwolnić… Jednym słowem – polecam!

Autor recenzji: Łukasz Waligórski
  • 1. Les Choristes
  • 2. In Memoriam
  • 3. L'Arrivee A L'Ecole
  • 4. Pepinot
  • 5. Vois Sur Ton Chemin
  • 6. Les Partitions
  • 7. Caresse Sur L'Ocean
  • 8. Lueurd D'Ete
  • 9. Cerf-Volant
  • 10. Sous La Pluie
  • 11. Compere Guilleri
  • 12. La Desillusion
  • 13. La Nuit (Jean-Phillipe Rameau)
  • 14. L'Incendie
  • 15. L'Evocation
  • 16. Les Avions En Papier
  • 17. Action Reaction
  • 18. Seuls
  • 19. Morhange
  • 20. In Memoriam A Cappella
  • 21. Nous Sommes De Fond De L'Etang
5
Sending
Ocena czytelników:
5 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...