Call of the Wild, The
Kompozytor: John Powell
Rok produkcji: 2020
Wytwórnia: Hollywood Records
Czas trwania: 67:12 min.

Ocena redakcji:

Zew krwi

„…po jej odsłuchu będziecie chcieli wyruszyć w wielką przygodę…”

Fani powieści przygodowych na pewno znają twórczość Jacka Londona. Tworzący na przełomie XIX i XX wieku pisarz opowiadał o walce człowieka z naturą, zderzeniu cywilizacji z dziką przyrodą, a jego dorobek był wielokrotnie przenoszony na ekran. Głównie były to powieści „Biały Kieł” oraz „Zew krwi”, którego nową wersję mogliśmy podziwiać w tym roku. Historia psa Bucka, który zostaje porwany i trafia na Alaskę podczas gorączki złota nie jest aż tak mroczna i brutalna jak pierwowzór literacki. Dodatkowo zamiast na Alasce, całość sfilmowano na green screenie, gdzie wszystko (poza aktorami i scenografią) było komputerowe. Produkcja poniosła klapę, mimo udziału znanych aktorów pokroju Harrisona Forda, Dana Stevensa czy Omara Sy.

powell-1830038-1590000982Wybór kompozytora do napisania muzyki nie był dla mnie zaskakujący. John Powell w kinie przygodowym z dużym budżetem zawsze sprawdzał się przynajmniej bardzo dobrze. Współpracował już z reżyserem „Zewu krwi” przy pierwszej części trylogii „Jak wytresować smoka”. Innymi słowy jest bogato, z rozmachem oraz spełnioną obietnicą wielkiej przygody. Tylko polanej bardzo amerykańskim folkiem, z poczuciem pewnego déjà vu.

Nie można odmówić muzyce dużej ilości tematów oraz dynamicznego tempa. A także instrumentarium pozwalającego wejść nam w realia epoki. Stąd obecność skrzypiec, gitar, banjo i fletów. I to one budują temat naszego Bucka, który zostaje wyrwany ze swojego naturalnego środowiska. Ale na razie jest wręcz sielankowo, co pokazuje „Wake Up Girls” – bardzo ciepłe, troszkę grane na komediowym tonie, zaś pod koniec przyspieszające dzięki perkusji. Ten sam motyw zmienia swój ton w „Train North”, czyli w chwili porwania oraz sprzedania bernardyna na Alaskę. Jest mroczniej, z cięższą perkusją i nieprzyjemnym fletem á la James Horner, po czym pojawia się temat na trąbki wspierane przez chór. Ten ostatni element wprowadza w bardziej melancholijny nastrój, jaki podbija wolno rozkręcające się „Skagway, Alaska”. Warto wspomnieć o bardziej lirycznej wersji tego tematu, choćby w powolnym „We Carry Love” czy słodko-gorzkim „Newfangled Telegram”.

Maestro ma jednak jeszcze troszkę kart w swojej talii. Bo drugi temat dotyczy niejako stada zaprzęgowego, do którego trafia Buck. Ten motyw ma charakter bardziej heroiczny, dając sporo miejsca dęciakom, skrzypcom, fletom oraz akordeonowi. Jest bardzo skocznie, wręcz dynamicznie (marszowe „Snowy Climb”, „Joining the Team”), ale przebija się też odrobina refleksji (początek i koniec „First Sledding Attempt”). Napięcie podnosi także „Ice Rescue” z szybkim duetem smyczków i fletów, zakończonym wręcz epickim wejściem chóru, po którym wycisza się dźwiękami trąbki oraz opisujący walkę o władzę w stadzie „Sometimes Nature’s Cruel and Gods Fight” z bardzo rozpędzonym początkiem i mocnym połączeniem orkiestry z chórem, a także wplecionym tematem Bucka. Ten wątek zostaje zwieńczony imponującym „Buck Takes the Lead”, choć początkowe przygrywki banjo z akordeonem nie zapowiadają niczego imponującego. Ale potem wchodzi temat Bucka na pełną orkiestrę, z fantastycznymi instrumentami dętymi oraz pędzącymi skrzypcami. I to pokazuje jak zmienia się pozycja w stadzie naszego psiego bohatera.

Kluczowy dla całości jest też trzeci temat, odnoszący się do tytułowego zewu krwi. Choć bardziej pasowałoby „zew dzikości”, bo chodzi o tą bardziej zwierzęcą naturę naszego bohatera. Jej symbolem jest pojawiający się czarny wilk. Wtedy muzyka staje się mroczna, z bardzo nerwową solówką skrzypiec i fletów oraz wokalizami przypominającymi mantrę („The Ghost Wolf of Dreams”). Temat ten coraz bardziej zaczyna nasilać się pod koniec filmu w takich fragmentach, jak „Rewilding” i „Animal Nature”.

Maestro tak bogato konstruuje tematy, że nie zapomniał opisać nawet antagonisty, który pojawia się w połowie intrygi. Mający obsesję na punkcie złota Hal opisany jest w niemal underscore’owym stylu: bardzo szorstkie, złowrogie brzmienie skrzypiec, krótkie wejście banjo i mocna perkusja. Ta ostatnia pojawia się również w „Overpacked Sled”, budząc autentyczną grozę. Ale poza tym fragment ten w zasadzie nie jest zbyt mocno eksploatowany.

I został jeszcze jeden bohater do opisania, czyli ostatni opiekun Bucka – Thornton. Jego temat brzmi bardziej smutno, podkreślając naznaczoną tragedią przeszłość i samotność postaci. Grany jest głównie przez bardzo poruszające smyczki (początek „Couldn’t Find the Words”), a następnie przez gitarę, czasami nabierającą rozmachu („Buck & Thornton’s Big Adventure”), jednak tak naprawdę jest to bardzo wyciszony temat. Ale potrafiący poruszyć, jak w kołysankowym „They’re All Gone” z fortepianem, czy „Come Say Goodbye”.

„Jak wytresować smoka na Dzikim Zachodzie” – tak powinna nazywać się ilustracja, którą napisał Powell do tego filmu. Wpływ opowieści o mitycznych gadach jest tu ewidentny i ta wtórność (maskowana brzmieniami folk/country) to największa wada tego sporego albumu. Niemniej muzyka znakomicie się sprawdza na ekranie, a po jej odsłuchu będziecie chcieli wyruszyć w wielką przygodę. Czujecie ten zew? Nie bójcie się mu odpowiedzieć.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski
  • Wake the Girls
  • Train North
  • Skagway, Alaska
  • Snowy Climb
  • First Sledding Attempt
  • The Ghost Wolf of Dreams
  • Joining the Team
  • Ice Rescue
  • Sometimes Nature’s Cruel and Gods Fight
  • Buck Takes the Lead
  • We Carry Love
  • Couldn’t Find the Words
  • Overpacked Sled
  • Newfangled Telegram
  • In My Bed?
  • Buck & Thornton’s Big Adventure
  • Finding Bears and Love in the Woods
  • They’re All Gone
  • Rewilding
  • Animal Nature
  • Come Say Goodbye
  • What an Adventure
  • The Call of the Wild
4.3
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...