Blade II – score
Kompozytor: Marco Beltrami
Rok produkcji: 2002
Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum
Czas trwania: 33:30 min.

Ocena redakcji:

 

Chodzący za Dnia powrócił! Po kasowym sukcesie pierwszej części, sequel wydawał się kwestią czasu. I trzy lata później pojawił się nowy „Blade”, tym razem zrealizowany przez wielkiego fana komiksów, Guillermo del Toro. Sam film zebrał pozytywne recenzje i dorównał poprzednikowi, rozwijając uniwersum oraz mitologię wampirów. Lepsza intryga, świetna obsada (oprócz starych znajomych pojawia się m.in. Ron Perlman, Luke Goss czy Norman Reedus), ale też parę potknięć w postaci mocno chaotycznych scen akcji czy zbędnego wątku romantycznego. Niemniej to kolejna cegiełka w kwestii adaptacji komiksów.

 

beltrami-3435532-1590001091A jak sobie na tym polu radzi muzyka? Od razu powiem, że nie wrócił Mark Isham ze swoim ambientowym, eksperymentalnym stylem. Jego miejsce zajął Marco Beltrami, dla którego również był to pierwszy kontakt ze światem superherosów. Niemniej pracował już z reżyserem przy jego pierwszym, amerykańskim filmie (chłodno odebranym „Mutancie”) i dostał spory kredyt zaufania. Sam projekt stał się kolejnym istotnym momentem w karierze maestro, ale o tym może innym razem.

 

Ci, co spodziewali się techno stylu poprzednika, byli mocno rozczarowani. Jest za to pełna orkiestra, z wybijającą się sekcją smyczkową. Najbardziej jednak wyróżnia się tu temat z czołówki, napisany wspólnie z Dannym Saberem. Pulsujący, agresywny bit zmieszany z gitarą elektryczną, nerwową trąbką oraz orkiestrą to prawdziwa petarda, jakiej nie powstydziłby się sam Harry Gregson-Williams w latach swojej świetności. Bardzo energiczne, a jednocześnie niepozbawione aury tajemnicy i niepokoju (końcówka), choć oderwane od reszty ilustracji.

 

W przeciwieństwie do części pierwszej mamy tu jeden mocny temat skupiony na antagoniście. W pełni wybrzmiewa już na samym starcie w „Nomack the Knife”. Niby zaczyna się niepozornie, z lekko pulsującą perkusją i elektroniką, ale prawdziwego kopa serwuje w połowie utworu. Bardzo nerwowe uderzenia perkusjonaliów, głośne dęciaki, niepewny fortepian, wreszcie do akcji rzucają się skrzypce z pulsującą elektroniką. To wszystko pokazuje jak groźny jest Nomack i nawet krótkie chwile oddechu nie są w stanie zmienić tego faktu, co dobitnie podkreśla finał z nasilającymi się "strzałami" oraz tykaniem. Motyw ten wraca jeszcze w „B Slice” i „Charge of the Light Grenade”, stając się istotnym elementem action score’u.

 

blade_2-1913353-1590001842Drugi „Blade” stoi akcją, więc nie mogło jej zabraknąć w muzyce. Maestro buduje ją za pomocą dziś znanych patentów w rodzaju falujących smyczków, rozciągniętych dęciaków oraz mającej sporo miejsca sekcji dętych drewnianych. Takie jest dynamiczne „Suckhead Infiltrate”, oparte na perkusji „B Slice” czy bardziej gwałtowne „House of Pancakes” z niepozornym wstępem, prowadzącym do kanonady swyczkowo-dęto-kotłowej, jakiej nie powstydziłby się sam Alan Silvestri za czasów „Predatora” czy wczesny James Horner (druga połowa z nerwowymi, trzaskami dęciaków). Tylko Beltrami jest o wiele bardziej wybuchowy i podrasowany aranżacyjnie – wrzuca drobne wstawki horrorowe (krótkie wejście harfy, rozpędzone flety), co tylko podbija emocje. Warto też wspomnieć o nakręcanym kotłami „Family Feud”, którego środek zaczyna nabierać większego rozmachu, czy okraszonym werblami „Charge of the Light Grenade”. Lecz mimo tych zgrabnych przeróbek jest tu sporo tapety („Blade’s Discharge”, „Priest Splits” i niemal w całości oparte na elektronice „Back in Black”), a w odsłuchu nie pomaga też dość krótki czas trwania poszczególnych utworów.

 

Jeszcze bardziej zaskakuje obecność liryki, skupionej wokół postaci Nyssy – szefowej specjalnego oddziału wampirów, mających za zadanie najpierw upolować Blade’a, a następnie stających się jego sojusznikami. Odpowiednio delikatny, poprowadzony przez flet, dodaje postaci pewną aurę tajemniczości. Problem w tym, że ten fragment pojawia się bardzo rzadko („Nyssa Sucks”, „Nyssa Over Easy”) i chciałoby się go troszkę bardziej poznać.

 

Marco Beltrami w drugiej części „Blade” jest bardziej wyrazisty i charakterny od dokonania Marka Ishama. Jest to bardzo porządny i solidny score, który daje wiele satysfakcji. Choć w konwencji kina z bohaterami o dużych mocach maestro więcej pokazał w „Hellboyu”. O tym jednak może innym razem. Ostrożnie polecam, choć nie brakuje tutaj kłów. Daję 3,5 nutki.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski
  • 1. Nomack the Knife
  • 2. Waiting for the Sun
  • 3. Blade II (Main Title) – with Danny Saber
  • 4. Suckheads Infiltrate
  • 5. Nyssa Sucks
  • 6. B Slice
  • 7. House of Paincakes
  • 8. Blade Pops a Cold One
  • 9. Family Feud
  • 10. Chargé of the Light Grenade
  • 11. Blade’s Discharge
  • 12. Priest Splits
  • 13. Nomack Snacks
  • 14. Back in Black
  • 15. Nyssa Over Easy
  • 16. Wind & The Willows (Abayo)
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...