Anonymous
Kompozytor: Harald Kloser, Thomas Wander
Rok produkcji: 2011
Wytwórnia: Madison Gate Records
Czas trwania: 40:14 min.

Ocena redakcji:

 

Niemiecki reżyser, Roland Emmerich nie bez powodu otrzymał przydomek „Master of Disaster”. W swym sztandarowym hicie, jakim okazał się „Dzień Niepodległości” zniszczył większość amerykańskich metropolii za pomocą gigantycznych statków kosmicznych. W „Godzilli” spustoszył Nowy Jork zmutowanym gadem o japońskich korzeniach, a w „Pojutrze” zalał je ogromnym tsunami i dobił epoką lodowcową. Potem postanowił przebić sam siebie i zamiast niszczyć poszczególne miasta, postanowił zgładzić cały świat w „2012”. Należałoby więc oczekiwać, że w swym kolejnym projekcie Emmerich doprowadzi do implozji Wszechświata, albo przynajmniej naszego Układu Słonecznego… Zamiast tego, twórca postanowił jednak podważyć wiarygodność dzieł słynnego angielskiego dramaturga i poety, Williama Szekspira. I choć reżyser już wcześniej otarł się o kino historyczne w pełnym rozmachu i patosu „Patriocie”, to jednak „Anonimus” różni się znacznie, a wypada wręcz kameralnie w porównaniu do widowiska z Melem Gibsonem. Wprawdzie nie jestem zwolennikiem teorii spiskowych i dalej trudno mi uwierzyć, jakoby to hrabia Oksford, Edward de Vere był tak naprawdę prawdziwym autorem szekspirowskich dzieł, lecz film ten pozytywnie mnie zaskoczył. Naturalnie to bajka, ale dobrze nakręcona i jakże wciągająca.

 

Jedną z głównym zalet „Anonimusa” jest bardzo wiarygodne odwzorowanie epoki. Dekoracje i kostiumy sprawiają, że naprawdę możemy się poczuć, jak w elżbietańskiej Anglii. Ważną rolę w budowaniu klimatu odgrywa też oprawa muzyczna, za którą odpowiada duo Wander-Kloser. I podobnie jak w przypadku filmu, tak i tu można mówić o pozytywnym zaskoczeniu.

 

kloser-6479404-1590001087

Dla Klosera jest to czwarte z kolei spotkanie z Emmerichem (tym samym przebił Davida Arnolda, z którym reżyser zrobił trzy filmy), któremu nie tylko pisze muzykę, ale okazyjnie nawet i scenariusze. Co prawda nie zalicza się on do powszechnie lubianych i cenionych kompozytorów, lecz jakąś wielką niewiadomą w Hollywood nie jest, czego nie można powiedzieć o jego asystencie, Thomasie Wankerze (który ze względu na dość niefortunnie brzmiące nazwisko, podpisuje się jako Wander). O ile we wcześniejszych projektach był on odpowiedzialny za muzykę dodatkową i wymieniany jako drugi kompozytor, o tyle w „Anonimusie” widnieje już przed Kloserem. Czyżby uczeń przerósł mistrza? Trudno powiedzieć, acz jedno jest pewne – to najlepszy soundtrack, jaki panowie dotąd stworzyli.  

Już od początku muzyka zwraca na siebie uwagę dostojnym i klasycznym brzmieniem, które udało się stworzyć przy pomocy Deutsches Filmorchester Babelsberg. Mamy więc wspaniałą, żywą orkiestrę, piękne chóry oraz wybijający się na pierwszy plan, przejmujący ton wiolonczeli. Szczególnie daje ona o sobie znać w utworze „Edward’s Theme”, jaki idealnie oddaje przykrą sytuację głównego bohatera, który mimo wielkiego talentu i wewnętrznego piękna, nie może podpisywać się pod własnymi pracami. Ten ładny temat przewija się przez cały film/soundtrack, jednak austriacki duet zbyt ostrożnie i sporadycznie zeń korzysta. A szkoda, bo za każdym razem, gdy się pojawia robi się ciekawie – np. w „A Day of Play”, który ilustruje jedną z lepszych scen w filmie. Prawdziwą perełką i najlepszym utworem na płycie jest za to, stylizowany na epokę, skoczny i przyjemny „Play After Play”.  Równie okazale i w podobnym stylu prezentuje się „Will’s Triumph”. Oba te kawałki są bardzo trafne w kontekście danego okresu historycznego i dobrze wypadają również poza filmem. Na szczęście na nich score ten się nie kończy, a krążek oferuje więcej atrakcji. A to zaskoczy nas niezła gitara w „Hamlet in the Rain”, a to oczaruje chór w „The Succession”, „God Save The Queen” i „Arrest Them”. Nie zabrakło nawet odrobiny akcji („It’s A Trap”), a cała ilustracja – mimo sporego podobieństwa do serialowego stylu Trevora Morrisa, jak i momentami zwykłych kopii z „Hero” („William Shake-Speare”) i „Ostatniego samuraja” („Day Of The Play”) – prezentuje dobry poziom i spisuje się w filmie bez zarzutu.

 

wander-1629470-1590001258Magia angielskiego poety zadziałała więc i kompozytorom po raz pierwszy udało się stworzyć naprawdę stylową, solidną i dojrzałą muzykę. Tylko czemu jest ona tak strasznie krótka? Krążek kończy się po ledwie czterdziestu, a większość utworów oscyluje wokół jednej lub dwóch minut. Co prawda dzięki temu trudno mówić tu o jakichś dłużyznach, a i underscore nie zapycha niepotrzebnie miejsca. Ale też nic by się nie stało, a nawet soundtrack by na tym zyskał, gdyby całość nieco rozszerzyć, choćby o kolejne 600 sekund. Wspomniany „Edward’s Theme” miałby wtedy może okazję w pełni rozwinąć się i stać mocnym, zapadającym w pamięć tematem, który ładnie spajałby i przewodził całej ilustracji – w końcu potencjał drzemie w nim spory. Niestety, zmarnowano okazję i niedosyt pozostaje…

 

Naturalnie nie jest to jakaś wielka partytura, a w danym gatunku bez trudu da się znaleźć lepsze i ciekawsze pozycje. Mimo wszystko warto jednak zwrócić uwagę na ten soundtrack, którego naprawdę przyjemnie się słucha. I kto wie, może po takiej sesji niektórzy życzliwiej spojrzą na panów Wandera i Klosera. Ja jestem ku temu skory. A ponieważ zawsze jest miło popatrzeć, tudzież posłuchać, jak ktoś z góry spisany na straty nagle odkrywa przed nami swe lepsze oblicze, toteż do oceny końcowej dodaję jeszcze połówkę. Aczkolwiek, znając dotychczasową twórczość Thomasa Wandera i Haralda Klosera, pytanie nasuwa się samo: czy to naprawdę oni skomponowali „Anonimusa”, czy też może ktoś inny…?

Autor recenzji: Maciej Wawrzyniec Olech
  • 1. She Had Your Child
  • 2. The Succession
  • 3. Edward’s Breakdown
  • 4. Hamlet in the Rain
  • 5. Soul of the Age
  • 6. You Stay in England
  • 7. God Save the Queen
  • 8. Play After Play
  • 9. The Voices
  • 10. Arrest Them
  • 11. Edward’s Theme
  • 12. Words Will Prevail
  • 13. Bedding the Queen
  • 14. Bursting In
  • 15. William Shake-Speare
  • 16. It’s a Trap
  • 17. Day of the Play
  • 18. Will’s Triumph
  • 19. The Other One
3
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

3 komentarze

  1. DanielosVK

    Skoro film jest o człowieku, który tworzy piękne prace, ale nie może się pod nimi podpisywać to może panowie Kloser i Wander mrugnęli okiem do fanów filmówki, dając też komuś innemu to napisać? 😀

    Odpowiedz
  2. Ghostek

    Powiem wam w sikrecie, że skor faktycznie napisany został przez inny duet: Thomas Gouska i Lukas Wudarsky. 😉

    Odpowiedz
  3. Mystery

    Więc to tak wygląda Wander, dobrze wiedzieć 😉 A co do muzyki to spodobała mi się przy pierwszym odsłuchu, wręcz nie dowierzałem, co słyszałem, ale czar szybko prysł i później już jakoś ten score tracił w moich uszach, trąciło mi tu trochę banałem, schematami i jak się okazało, mało pamiętna to pozycja, ale i tak jak na „najlepszy soundtrack, jaki panowie dotąd stworzyli” mocne 3 się należy.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...