007: Octopussy
Kompozytor: John Barry
Rok produkcji: 1983 / 2003
Wytwórnia: A&M / EMI
Czas trwania: 35:59 min.

Ocena redakcji:

 

006 występ Rogera Moore w roli 007 – zbiegający się premierą z nieoficjalnym powrotem Seana Connery w „Never Say Never Again” – jest zgodnie wymieniany przez fanów, jako jedna z gorszych przygód Jamesa Bonda. I rzeczywiście, oprócz kilku wybijających się scen/żartów/gadżetów oraz kuszących wdzięków Maud Adams (pojawiającej się powtórnie u boku agenta MI-6, acz w innym wcieleniu), film nie zachwyca, ani nie emocjonuje zbytnio.

 

barry-8261153-1590000945Tyczy się to także muzyki Johna Barry’ego, która również nie zyskała wielkiej sympatii w uszach melomanów. Dowodem na to m.in. fakt, że jest to jedna z nielicznych pozycji w bondowskiej dyskografii, która nie doczekała się rozszerzonego materiału w czarnej, zremasterowanej serii EMI. Co prawda wcześniej amerykańskie Rykodisc wydało album z 14 utworami, lecz uwzględnione zostały nań także dialogi z filmu – ilość muzyki jest więc taka sama na każdej dostępnej płycie, niezależnie od kraju i daty tłoczenia.

 

Ze sporą, o ile nie z największą niechęcią spotkała się swego czasu piosenka przewodnia – wyjątkowo nie nawiązująca do tytułu filmu. Pierwotnie odpowiadała za nią Laura Branigan, lecz jej wersja została odrzucona przez producentów i nigdy nie ujrzała światła dziennego. Finalnie „All Time High” śpiewa więc Rita Coolidge, co stanowiło ponoć pomysł młodej Barbary Broccoli, która zasłuchana w płytach wokalistki podsunęła jej kandydaturę ojcu. Jakby nie było, końcowy produkt nie podbił list przebojów, a po latach właściwie kompletnie przepadł w świadomości publiki. A przecież była to pierwsza piosenka tego uniwersum, która doczekała się oficjalnego teledysku.

 

Osobiście uważam rzeczony hit za całkiem przyjemne granie – ma niezły rytm, świetny saksofon w tle i wykonana jest bez zarzutu. Z drugiej strony brak mu tej pasji i charakterności, jaka cechuje większość szlagierów Jej Królewskiej Mości, mimo iż zdaje się idealnie wpisywać w daną stylistykę, a i podczas napisów początkowych radzi sobie bez problemów. Powraca zresztą potem podczas końcowej listy płac, tym samym wieńcząc również krótki album. I jakkolwiek nie odwoływać się w tym wypadku do osobistych gustów, jest to bez wątpienia najprzyjemniejszy moment całej ścieżki dźwiękowej.

 

Co prawda ilustracji Barry’ego trudno jest zarzucić poważne niedociągnięcia lub konkretne minusy, a i przemawia na jej korzyść fachowość godna mistrza oraz niezwykle umiarkowana, zjadliwa ilość materiału zawartego na krążku. Lecz i na tym polu „Ośmiorniczka” okazuje się naga – i bynajmniej nie jest to komplement.

 

Owszem, nie zawodzi akcja w, bodaj najbardziej emocjonującym, „009 Gets The Knife / Gobinda Attacks”, w którym oczywiście powraca słynny motyw przewodni. Także i romantyczna melodia z piosenki ujmuje w swej wariacji na flet w „That's My Little Octopussy”. Jednak reszta kompozycji – w tym także kolejne motywy liryczne – po prostu sobie jest i tyle. Żaden z następujących potem utworów nie fascynuje, nie zajmuje, ani nie proponuje odbiorcy niczego nowego. Maestro jedzie tu przez cały czas na utartych schematach i choć w jego nutach nie ma ani grama fałszu, to jednak w jakiś sposób bondowska magia szybko ustępuje monotonii oraz nudzie. Nie pomagają nawet skromne (zbyt skromne!) elementy egzotyczne, które jedynie w teorii zdają się trafnie oddawać miejsce akcji, bowiem zarówno na ekranie, jak i na albumie trudno się nimi przejąć.

 

 

Zdecydowanie nie jest to zły soundtrack – wszak Barry solidny poziom utrzymywał przez całą swą szpiegowską karierę. Brakuje tu jednak pazura, dobrych, świeżych pomysłów, polotu i w końcu pamiętnych tematów, które ubarwiałyby film oraz zachęcały do samodzielnego odsłuchu. Szkoda, bo przecież Indie to prawdziwa, pełna inspiracji feeria dźwięków, która w połączeniu z bondowskim brzmieniem powinna dosłownie eksplodować. Tymczasem „Octopussy” to pod wieloma względami niewypał – można spokojnie posłuchać, ale „dupy nie urywa”. Choć może to i lepiej…

 

P.S. W filmie znalazło się też trochę materiału źródłowego, którego lista do wglądu TUTAJ.

 

octopussy_ryko-8667417-1590001562 octopussy_single-2723025-1590001562 oc-01-f001-1590001563

 

James Bond powróci w naszych recenzjach…

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. All Time High (Main Title) – Rita Coolidge
  • 2. Bond Look-Alike
  • 3. 009 Gets The Knife / Gobinda Attacks
  • 4. That’s My Little Octopussy
  • 5. Arrival at the Island of Octopussy
  • 6. Bond at the Monsoon Palace
  • 7. Bond Meets Octopussy
  • 8. Yo-Yo Fight / Death of Vijay
  • 9. The Chase-Bomb Theme
  • 10. The Palace Fight
  • 11. All Time High (End Title) – Rita Coolidge
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...