007: Moonraker
Kompozytor: John Barry
Rok produkcji: 1979 / 1988 / 2003
Wytwórnia: United Artists / Capitol / EMI
Czas trwania: 30:48 min.

Ocena redakcji:

 

Od zawsze hołdujący trendom i zależny od politycznych przetasowań, James Bond w swej jedenastej z kolei przygodzie w końcu zrobił to, na co zapowiadało się od dawna – poleciał w kosmos. Rezultatem tego jedna z gorszych odsłon serii, która po latach budzi raczej uśmiech politowania, niż przyjemny dreszczyk emocji. Ale obok kilku pomniejszych elementów, które bronią się same w sobie – jak kolejne piękne panie z Lois Chiles na czele – „Moonraker” posiada jedną, niezaprzeczalną zaletę: muzykę.

 

Powracającemu za batutę weteranowi sagi, Johnowi Barry’emu, krótki odpoczynek od Bonda dobrze zdaje się zrobił, gdyż maestro napisał jedną z lepszych ilustracji dla 007. W dodatku jest to muzyka niezwykle liryczna, poetycka, wielce natchniona – co wydać może się trochę dziwne na tle rozbuchanego, przeskakującego wszelkie granice umowności filmu.

 

barry-8261153-1590000945Już sama piosenka przewodnia zaskakuje spokojem. Co prawda bondowskie szlagiery zawsze posiadały w sobie pewną nutkę romantyzmu, lecz „Moonraker” jest bodaj tą najbardziej refleksyjną. Do jej wykonania po raz trzeci w historii (co stanowi swoisty ewenement) zaproszono Shirley Bassey, która zgodziła się jedynie przez wzgląd na osobę kompozytora. Artystka znakomicie odnalazła się w quasi-operowym klimacie, wyciskając ze słów Hala Davida wszystkie soki. To jednak nie pomogło – piosenka nie stała się hitem, średnio wypadając na listach przebojów, a porównania do poprzednich bondowskich piosenek wokalistki zupełnie nie wytrzymując. Z jednej strony trudno się dziwić, gdyż niezwykle stonowana, miejscami wręcz senna melodia nie jest czymś, czego można by się po agencie MI-6 spodziewać. Lecz z drugiej strony dużo w tym uroku i naturalnego piękna.

 

Co ciekawe, jest to przy tym jedyny przypadek w całym cyklu, gdzie na napisach końcowych zamieszczono bardziej dynamiczną, dyskotekową wersję utworu – co było, rzecz jasna, odpowiedzią producentów na rosnącą popularność disco. Odrobinę kiczowata i zdecydowanie ustępująca oryginałowi wariacja także posiada swój urok, acz łatwo zauważyć, iż nie do końca klei się ze szpiegowskimi przygodami – nie ważne, jak bardzo abstrakcyjnymi.

 

shirley-bassey-5731732-1590001487Cała reszta kompozycji – przez lata niestety nie wydanej w obszerniejszej edycji, mimo iż w filmie jest blisko pół godziny więcej ciekawego materiału – prezentuje jednolitą, lecz niezwykle chwytliwą stylistykę, która przede wszystkim porywa wysmakowaną aranżacją i niesamowitym klimatem. Choć na ekranie dzieje się sporo, Barry ilustruje akcję równie powściągliwymi, acz mocno sugestywnymi melodiami, co rzeczona piosenka, po której linię melodyczną sięga zresztą bez wahania. Skutkuje to wielce szykowną partyturą z prawdziwą, gentlemańską wręcz klasą, jaka nawet w najbardziej emocjonujących momentach stara się zachować powściągliwość rytmu – również wtedy, kiedy do głosu dochodzi okazjonalna egzotyka („Bond Arrives in Rio and Boat Chase”). James Bond, jak się patrzy!

 

Oczywiście nie oznacza to, iż muzyka jest w jakiś sposób wyprana z uczuć. Wręcz przeciwnie – jest ich tu aż nadto. Liryka, pełna niebanalnych, hipnotyzujących chórów, często skupia się jednak bardziej na majestacie kosmicznej przestrzeni, niż na bohaterach tej historii. Przy czym słuchając utworów takich, jak fantastyczne „Flight Into Space” czy „Space Lazer Battle”, trudno uznać to za mankament – najwyraźniej czarna, rozległa pustka i akcja, która się w niej toczy, były tym razem bardziej interesujące, niż jednowymiarowe postaci. Bywa.

 

Można zarzucić maestro lekką monotonię brzmienia. Trudno mówić też o pełnej satysfakcji z ledwie półgodzinnego albumu, gdyż ten przemyka przez głośniki zdecydowanie za szybko – zarówno w całości, jak i fragmentarycznie. Nie jest to z pewnością także pozycja idealna, co udowadnia fakt, iż nawet na tak krótkiej płycie znalazło się miejsce dla mało zjadliwego underscore’u („Bond Smells a Rat”), jaki niewiele wnosi do odsłuchu. Lecz nie ulega wątpliwości, iż jest to jedna z piękniejszych, jeśli nie najpiękniejsza kompozycja Barry’ego dla brytyjskiego agenta. I chyba nawet bardziej czarująca od samego 007. Trzeba znać.

 

moonraker_jap-2623865-1590001618 moonraker_single-7788948-1590001618 moonraker_ua-9978171-1590001618

 

P.S. Raz jeszcze w filmie pojawia się także muzyczna klasyka: „Raindrop Prelude” Chopina, uwertura z „Romeo i Julii” Czajkowskiego, „Tritsch-Tratsch Polka” Straussa, aria „Vesti la giubba” z opery „Pagliacci” Ruggero Leoncavallo oraz motywy z „Bliskich spotkań trzeciego stopnia” i… „Siedmiu wspaniałych”. Część z tych melodii uwzględniono na liczącym 30 utworów, kompletnym bootlegu, jaki od dawna krąży po sieci.

 

James Bond powróci w naszych recenzjach…

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Main Title - Moonraker – Shirley Bassey
  • 2. Space Lazer Battle
  • 3. Miss Goodhead Meets Bond
  • 4. Cable Car and Snake Fight
  • 5. Bond Lured to Pyramid
  • 6. Flight Into Space
  • 7. Bond Arrives in Rio and Boat Chase
  • 8. Centrifuge and Corrinne Put Down
  • 9. Bond Smells a Rat
  • 10. End Title - Moonraker – Shirley Bassey
4
Sending
Ocena czytelników:
0 (0 głosów)

3 komentarze

  1. Tomasz Goska

    Z wielkim sentymentem podchodzę do tej pracy. Kawał dobrego, odlchoolowego, Bondowego brzmienia, jak i ładna piosenka.

    Odpowiedz
  2. Adam Krysiński

    Najbardziej skrzywdzony wydawniczo Bond OST obok Spy Who Loved Me… 2 tyle kapitalnej muzyki na płycie nie wydano w ogóle do dziś..

    Odpowiedz
  3. apolinary

    Bardzo udana ilustracja, John Barry to fachman. Z kolei sam film, wyklęty przez miłośników serii, z biegiem lat nabiera campowego uroku.

    Odpowiedz

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

All Quiet On the Western Front

All Quiet On the Western Front

Na Zachodzie bez zmian   Wojna, wojna nigdy się nie zmienia... Powstało i nadal powstaje wiele filmów o wojnie lub z wojną w tle. Bardziej lub mniej z nich wynika, że wojna nigdy nie przynosi niczego dobrego. Chyba, że dla kogoś dobra jest śmierć, zniszczenie...

Book of Boba Fett, The

Book of Boba Fett, The

Księga Boby Fetta   Rozszerzania uniwersum Gwiezdnych wojen na małym ekranie ciąg dalszy. Po sukcesie „Mandalorianina” część odpowiedzialnej za niego ekipy (scenarzysta Jon Favreau oraz reżyserzy Dave Filoni i Robert Rodriguez – cała trójka jako producenci) i...

Home Before Dark: Season 1

Home Before Dark: Season 1

Powoli Apple TV+ zaczyna dorównywać innym platformom streamingowym, choć nie realizuje aż tylu tytułów co Netflix czy Prime Video. Na pewno jednym z wartych uwagi jest „Home Before Dark” – kryminalna historia dziennikarskiego śledztwa Hildy Lisko, która z rodziną...