007: Licence to Kill
Kompozytor: Michael Kamen
Rok produkcji: 1989
Wytwórnia: MCA Records
Czas trwania: 45:31 min.

Ocena redakcji:

 

Przy okazji premiery najnowszego odcinka o przygodach 007, warto sięgnąć do archiwum MI-6 i wyciągnąć zeń nieco informacji o wcześniejszych poczynaniach Bonda. Muzycznie lepiej jest skupić się na tych najbardziej kontrowersyjnych pracach, które w oczach wielu uchodzą za najgorsze ilustracje do serii o brytyjskim agencie. Chodzi oczywiście o "Licence to Kill" i "GoldenEye", w których niewielkiej obronie postanowiłem wystąpić, zaczynając rzecz jasna od partytury Kamena.

kamen-9680368-1590000981 Muzyk ten miał zdecydowanie najmniej szczęścia ze wszystkich kompozytorów pracujących przy serii (Michela Legranda i jego słabiutkie "Never Say Never Again" nie liczę, gdyż sam film pozostaje przecież poza oficjalnym spisem). Raz, że "Licencja na zabijanie" w ogóle się widzom nie spodobała (dopiero po latach zyskała nieco fanów, choć wciąż niesłusznie uważa się ten film za jeden z najsłabszych Bondów), a dwa, że jego muzyka została na albumie znacznie ograniczona, przez co przepadła niemal zupełnie. Nie rozumiem zresztą polityki producentów, którzy ilustrację do surowej i brutalnej opowieści postanowili na siłę ubarwić wesołymi piosenkami (które w filmie się co prawda pojawiają, ale w tle), stojącymi w zupełnej opozycji do bondowskiego klimatu.

 

Nie rozumiem też, czemu nie mogli wyraźniej oddzielić tychże piosenek od score’u – tym samym stawiając najładniejszy na całej płycie fragment, między przysłowiowym młotem a kowadłem. Mowa oczywiście o "Pam" – ślicznej melodii, łączącej flamenco i tradycyjne motywy bondowskie, którą to Kamen sprytnie opisał jedną z kobiet 007. Ten chwytliwy fragment wciśnięty został pomiędzy dość przeciętne przeboje Tima Feehana i Patti LaBelle, wskutek czego ginie w odtwarzaczu i traci kontakt z pozostałą partią ilustracji.

Ta z kolei stanowi naprawdę porządną dawkę akcji, w której Kamen zawarł tyle klasycznych odniesień, na ile pozwolił mu film, który jest przecież pierwowzorem "Casino Royale", a więc odsłoną bardziej poważną, realistyczną i nawet buntującą się przeciw niektórym rozwiązaniom obecnym w poprzednich filmach (Bond traci swoją licencję i działa na własną rękę). Muzyka jest więc w połowie typowo bondowska, a w drugiej idealnie kamenowska, co – wbrew opiniom przeciwników – wcale się nie gryzie. Świetnym dowodem jest na to zresztą znakomity "James & Felix On Their Way To Church", w którym każdy fan Jamesa Bonda z łatwością odnajdzie klimat i 150 odniesień do muzyki Barry’ego, ale w którym jest także sporo zagrywek i rozwiązań charakterystycznych dla stylu Kamena.

 

I tak w każdej kolejnej ścieżce. I choć już w następnym utworze "His Funny Valentine" mamy fragmenty jako żywo przypominające "Die Hard", to ten mariaż sprawdza się naprawdę dobrze aż do końca. A ponieważ sam score trwa niespełna 30 minut, toteż trudno popaść tu w nudę czy monotonię. Owszem, chwilami przyciężki underscore może dać się we znaki (szczególnie w dwóch ostatnich, najdłuższych ścieżkach), ale że Kamen jest tu konsekwentny od początku do końca, toteż nie raz i nie dwa powracają również melodie chwytliwsze i bardziej przystępne, które z pewnością ubarwiają odsłuch. Sam temat przewodni pojawia się natomiast parę razy, a jego wielokrotna aranżacja w niesamowitym "Licence Revoked", to prawdziwa perełka, która zadowolić powinna najwybredniejszych.

Pozostaje tylko jeden poważny problem – dla kogo właściwie jest ta płyta? Kiepskie piosenki nieumiejętnie zmieszane z niezbyt popularną ilustracją nie dają jednoznacznej odpowiedzi. Myślę jednak, że to właśnie fani 007 o twarzy Daltona, oraz bardziej wprawieni maniacy filmowych kompozycji (z oczywistym wskazaniem na nieliczne grono wielbicieli Kamena) będą z wydania MCA o wiele bardziej zadowoleni, niż pozostali, do których nie trafi raczej ani jedno, ani drugie. Ja mimo wszystko polecam, choć czynię to bardzo ostrożnie i radzę się wcześniej zastanowić. Moja faktyczna ocena to 3,5.

Autor recenzji: Jacek Lubiński
  • 1. Licence To Kill – Gladys Knight
  • 2. Wedding Party – Ivory
  • 3. Dirty Love – Tim Feehan
  • 4. Pam
  • 5. If You Asked Me To – Patti LaBelle
  • 6. James & Felix On Their Way To Church
  • 7. His Funny Valentine
  • 8. Sanchez Is In The Bahamas / Shark Fishing
  • 9. Ninja
  • 10. Licence Revoked
3
Sending
Ocena czytelników:
3 (2 głosów)

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

„Anna” i wampir

„Anna” i wampir

„Wampir z Zagłębia” – to jedna z najgłośniejszych spraw kryminalnych PRL-u lat 70. Niby schwytano sprawcę i skazano go na śmierć, ale po wielu latach pojawiły się wątpliwości, co pokazały publikowane później reportaże czy nakręcony w 2016 roku film „Jestem mordercą”....

Bullitt

Bullitt

There are bad cops and there are good cops – and then there’s Bullitt Ten tagline mówi chyba wszystko o klasyce kina policyjnego przełomu lat 60. i 70. Film Petera Yatesa opowiada o poruczniku policji z San Francisco (legendarny Steve McQueen), który ma zadanie...

Halston

Halston

Roy Halston – zapomniany, choć jeden z ważniejszych projektantów mody lat 70. i 80. Człowiek niemal cały czas lawirujący między sztuką a komercją, został przypomniany w 2021 roku dzięki miniserialowi Netflixa od Ryana Murphy’ego. Choć doceniono magnetyzującą rolę...