• Trolls
  • LEGO Batman Movie, The
  • Good Dinosaur, The
  • Ten Thousand Saints
  • Baby Driver

Field of Dreams

data publikacji: 23/06/2014

Pole marzeń

Field of Dreams

"...trochę zbyt nijaka i za monotonna..."

Kompozytor: James Horner

Rok produkcji: 1989

Wytwórnia: BMG / RCA Records / Novus

Czas trwania: 50:29 min.

 

„Jeśli to zbudujesz, on wróci.”

 

Te słowa mocno zmieniły życie Raya Kinselli, zwykłego farmera. Pod wpływem tego głosu, mężczyzna na swoim polu buduje boisko do gry w baseball. Wtedy na boisku pojawia się postać „Bosonogiego” Joe Jacksona, skazanego na dożywotni zakaz gry. Jednak głos znów się pojawia i Ray próbuje rozwiązać tajemnicę. Tak można streścić fabułę filmu Phila Aldena Robinsona z 1989 roku. Więcej nie zdradzę – napiszę tylko, że to przykład bardzo dobrego kina, w którym pokazana jest miłość do baseballu, a jednocześnie to poruszająca historia obyczajowa. Ja jednak skupię się na warstwie muzycznej, którą wyróżniono nominacją do Oscara.

 

Jej autorem jest James Horner – kompozytor o dość niejednoznacznej reputacji. Jego ilustracja jest dość spokojna i na albumie zawiera się w 13 utworach, których dźwięki niestety spłynęły po mnie jak po kaczce. To, że całość składa się z 5-minutowych i dłuższych suit nie jest żadnym zaskoczeniem. Problem w tym, że żadna z nich nie zapada specjalnie w pamięć – jednym uchem się słucha, a drugim wypada.

 

Kameralność kompozycji pasuje do dramatu i tego, co się dzieje na ekranie. Muzyka jest mocno przyprawiona syntezatorami, ale nie brak też tradycyjnych instrumentów, jak fortepian (symbol prostego życia farmera), co słychać już w otwierającym album „The Cornfield”, gdzie po elektronicznych smyczkach i smutnej trąbce, delikatny fortepian wpada w rytm walca, a pod koniec znów pojawiają się klawisze z dzwonkami. Zdarzają się jednak bardziej interesujące dźwięki, jak gitara elektryczna i perkusja w połowie „Deciding to Build the Field”, akustyczna gitara w melodii tytułowej, często pojawiające się bębny („Shoeless Joe” z różnego rodzaju perkusjonaliami i basem) czy uwielbiany przez Hornera flet shakuhachi w pięknym „The Library” i mroczniejszym „Doc's Memories” (acz po pewnym czasie także i on jawi się zbyt monotonnie). Pewnym wyjątkiem jest także jazzowe „Old Ball Players”, klimatami zahaczające o lata 30. Zbyt często powtarzający się temat na fortepian zaczyna jednak mocno nużyć, głównie w finalnym, ponad 9-minutowym „The Place Where Dreams Come True”, który jest strasznie monotonny.

 

Horner od zawsze chciał udowodnić, że jest wszechstronnym kompozytorem, który sprawdza się w każdym gatunku i konwencji – wychodziło mu różnie. W przypadku „Pola marzeń” jego muzyka spisuje się w filmie naprawdę dobrze, lecz poza nim jest trochę zbyt nijaka i za monotonna, by przykuć do siebie uwagę na dłużej. Trochę szkoda, gdyż można było z tego wycisnąć zdecydowanie więcej. A tak mamy do czynienia z zaledwie przyzwoitą, typowo rzemieślniczą robotą. Trójka.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

The Cornfield

02.

Deciding to Build the Field

03.

Shoeless Joe

04.

The Timeless Street

05.

Old Ball Players

06.

The Drive Home

07.

Field of Dreams

08.

The Library

09.

“Moonlight” Graham

10.

Night Mists

11.

Doc's Memories

12.

The Place Where Dreams Come True

13.

End Credits

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz