• Hitman’s Bodyguard, The
  • Klute / All The President's Men
  • Victoria & Abdul
  • Logan
  • Game of Thrones – season 7

Romeo and Juliet

data publikacji: 22/05/2014

Romeo i Julia

Romeo and Juliet

"....kameralne, klasyczne i epickie jednocześnie..."

Kompozytor: Abel Korzeniowski

Rok produkcji: 2013

Wytwórnia: Relativity Music

Czas trwania: 50:22 min.

 

Kto z nas nie słyszał albo nie czytał o tej dwójce nieszczęśliwych kochanków z nieśmiertelnego dzieła Williama Szekspira? Filmowcy na pewno, a ilości adaptacji tego dzieła nie da się zliczyć się na palcach obu rąk. Dlatego nie będzie zaskoczeniem, że niedawno powstała kolejna wersja. Tym razem z klasykiem postanowił zmierzyć się reżyser Carlo Carlei, zaś scenariusz napisał Julian Fellows („Gosford Park”). Główne role dostali Douglas Booth („Filary Ziemi”) oraz Hailee Steinfield („Prawdziwe męstwo”). I niestety, tym razem wyszedł bardzo przeciętny film. Jedną z nielicznych zalet (poza drugoplanowymi występami Paula Giamattiego i Damiena Lewisa) jest oprawa muzyczna.

 

I tutaj robi się ciekawie. Początkowo reżyser zatrudnił Jamesa Hornera, jednak jego praca została w czasie post-produkcji odrzucona. A ponieważ do premiery zostało niewiele czasu, więc trzeba było szybko znaleźć zastępstwo. I tak zadanie napisania muzyki dostał Abel Korzeniowski, który jeszcze nie robi furory, nie zatrudniają go hollywoodzcy producenci, ale brzmienie kompozytora jest na tyle rozpoznawalne, że nie można go pomylić – bardzo kameralne, klasyczne i epickie jednocześnie.

 

Wydany przez Relativity Music album otwiera „Juliet’s Dream” – liryczna kompozycja z ‘płynącymi’ smyczkami oraz delikatnym fortepianem, trochę przypomina dokonania Michaela Nymana czy Philipa Glassa. Głównie dlatego, że smyczki w tle gnają jak szalone, intensyfikując przeżycia. A skoro to historia miłosna, to musi tutaj dominować romantyzm, który wręcz wycieka z nut. Temat miłosny przewija się więc parę razy (m.in. „Queen Lab” czy „First Kiss”). Jeśli zaś chodzi o samo brzmienie, to jest ono klasyczne do bólu, ale w tym przypadku to zaleta. Klimatu epoki nadaje „The Cheek of Night” – walc z ładnymi smyczkami (plumkanie na początku), fletami oraz piękną wokalizą sopranistki Tamary Bevard; zaś piękna dodaje jeszcze fortepian. Równie klasycznie brzmi „Come, Gentle Night”, gdzie, poza popisami tego instrumentu, wybijają się jeszcze flety oraz bardzo delikatne „Wedding Wovs” z mocnym solo wiolonczeli, anielskim głosem Bevard i dzwonami w tle.

 

Choć jest to film o miłości, Korzeniowski napisał parę tematów pod mocniejsze i dynamiczniejsze ujęcia. Na pewno czymś takim jest „Fortune’s Fool” (pościg Romea za Tybaltem), który bazuje na nerwowych smyczkach, nieprzyjemnych trąbkach, dużym chórze oraz intensywną wiolonczelą (a w tle swoje robią kotły), by pod koniec wyciszyć się mocno stonowanymi smyczkami. Ilustrujące bal „Trooping with Croows” to bardzo dynamiczne fortepianowe pasaże, marszowe skrzypki na drugim planie oraz dołączająca w drugiej połowie wokaliza. W tym samym tonie jest piekielnie szybkie „From Ancient Grunge”, gdzie smyczki i fortepian, wraz z towarzyszącymi im ponurymi dęciakami, pędzą na złamanie karku.

 

Jednak najlepszymi fragmentami partytury są: prawie 7-minutowy „A Thousand Times Good Night” oraz podzielony na kilka utworów, 15-minutowy finał, w którym emocje zostają wyciśnięte do granic. „A Thousand…” zaczyna się delikatnym brzmieniem fortepianu, do którego dołączają flety oraz smyczki grające temat miłosny, zaaranżowany dodatkowo na harfę. Finał zaś rozpoczyna się od „Tempt Not a Desperate Man”, a kończy na „Eternal Love”.

 

Ten pierwszy utwór to szybka gra smyczków przerywanych uderzeniami bębnów, dęciakami i fletami, który w połowie nagle zmienia klimat na mroczniejszy – dęciaki ciągną się, brzmią prawie jak u Hansa Zimmera, a kotły jeszcze bardziej potęgują atmosferę (morderstwo). Bardziej posępne jest „The Crypt” w dwóch odsłonach. Pierwsza część nabiera dzięki chórowi sakralnego charakteru (i trochę zajeżdża Hornerem), spotęgowanego przez smyczki i gitarę. Zaś druga jest znacznie smutniejsza (skrzypce i wiolonczela grające pod koniec temat miłosny) i w poruszający sposób ilustruje tragiczny końcówkę. Jej zwieńczeniem „Eternal Love” na smyczki i fortepian oraz przeplatające się z sopranem Bevard wiolonczele – jest duchowo i potężnie.

 

Korzeniowski może i miejscami jedzie tu trochę na autopilocie, ale nadal pokazuje, że jest w stanie wcisnąć odrobinę świeżości w skostniałą nieco muzykę filmową. Jest elegancko, lirycznie i dostojnie. W dodatku kompozytorowi udało się tą pracą zdobyć kilka prestiżowych nagród branżowych i zwrócić na siebie uwagę producentów z dużymi cygarami (angaż do wystawnego serialu „Penny Dreadful”). Czy wybije się, tworząc muzykę do wielkobudżetowego kina? Mam nadzieję, że tak, bo potencjał ma naprawdę wielki i tą partyturą tylko to potwierdza. Czas pokaże, jak będzie dalej...

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Juliet’s Dream

02.

Forbidden Love

03.

Queen Mab

04.

The Cheek of Night

05.

First Kiss

06.

Trooping With Crows

07.

A Thousand Times Good Night

08.

Come, Gentle Night

09.

Wedding Vows

10.

Fortune’s Fool

11.

From Ancient Grudge

12.

Death Is My Heir

13.

Tempt Not a Desperate Man

14.

The Crypt, Part 1

15.

The Crypt, Part 2

16.

Eternal Love

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz