• Silence
  • Get Out
  • Allied
  • Thank You for Your Service
  • Marie Curie

About a Boy

data publikacji: 25/04/2014

Był sobie chłopiec

About a Boy

"...różnorodna i sympatyczna praca..."

Kompozytor: Badly Drawn Boy

Rok produkcji: 2002

Wytwórnia: BGM / Stoinked Paramount / Viacom / Epic

Czas trwania: 44:22 min.

 

Dawno, dawno temu, gdy Hugh Grant był sympatycznym i czarującym facetem (zaraz, jakie był? Przecież nadal jest), stworzył film, w którym pozornie był taki jak zawsze. Tylko był bogaty, samotny i zapatrzony w siebie (jego bohater, nie Hugh). W dodatku, by poderwać dziewczynę, podawał się za samotnego ojca. To się zmieniło, gdy pojawił się 12-letni Marcus (debiutujący Nicolas Hoult), którym wbrew swojej woli musiał się zająć. Tak zaczyna się fabuła filmu „Był sobie chłopiec” – jednej z najciekawszych brytyjskich komedii XXI wieku. Adaptacja powieści Nicka Hornby'ego kupiła mnie humorem, refleksją, aktorstwem. No i warstwą muzyczną.

 

I tutaj robi się naprawdę ciekawie, bo jej autorem jest niejaki Badly Drawn Boy. Byłem przekonany, że to nazwa zespołu. Błąd. Jest to pseudonim Damona Gougha – wokalisty i multiinstrumentalisty nurtu indie, który wcześniej nagrał jedną płytę. Dopiero soundtrack z tego filmu przyniósł mu rozgłos i popularność.

 

Na albumie znajduje się 14 utworów, częściowo instrumentalnych, częściowo piosenek jego autorstwa i wykonania, ale Goughowi udało się zebrać mały zespół (choć sam gra prawie na wszystkim) oraz London Metropolitan Orchestra. Zacznijmy od piosenek. Są one utrzymane w stylistyce indie, czyli grane są bardzo oszczędnie, a jednocześnie bogate aranżacyjnie. Poza gitarą akustyczną przewijają się tu m.in. saksofon, cymbałki, klawisze czy fortepian. Nie brakuje tu zarówno melancholii a’la Oasis („Something to Talk About”), bardziej współczesnych rytmów (pulsujący bas i elektronika w „File Me Away” czy perkusja w „A Peak You Reach”), akustyki (gitarowe „Above You, Above Me” ze smyczkami w tle, czy „A Mirror Incident”) albo nostalgiczno-magicznych nut (pianistyczne „Silent Sign”, „Donna and Blitzen”). W dodatku są one naprawdę bardzo dobrze zaśpiewane i każda z nich posiada swój klimat, który nie gryzie się z resztą ścieżek.

 

Zaś kompozycje instrumentalne są dość różnorodne – przede wszystkim są krótkie (poniżej minuty), ale bardzo urokliwe („Exit Stage Right” z cymbałkami, „Dead Duck” w typie walca czy gitarowy „Wet, Wet, Wet.”). Są też i dłuższe utwory, które uatrakcyjniają odbiór tego albumu. Takim na pewno jest „I Love N.Y.E.”, bazujący na melodii z „Something To Talk About” w aranżacji na gitarę, cymbałki i smyczki, idący w stronę elektroniki i rapu „S.P.A.T.” czy bluesowa „Delta (Little Boy Blues)”. Jednak ta różnorodność jest bardzo spójna, melodyjna i świetnie wpisuje się w słodko-gorzką atmosferę filmu.

 

„Był sobie chłopiec” to dla Gougha początek znajomości z muzyką filmową. Jest to bardzo różnorodna i sympatyczna praca, która sprawdza się także poza obrazem. Naprawdę fajny album – idealny na każdą porę roku.

 

  

 

P.S. W filmie wykorzystano także sporo utworów źródłowych – pełna lista TUTAJ.

Autor recenzji: Radosław Ostrowski


CD 1

01.

Exit Stage Right

02.

A Peak You Reach

03.

Something To Talk About

04.

Dead Duck

05.

Above You, Below Me

06.

I Love NYE

07.

Silent Sigh

08.

Wet, Wet, Wet.

09.

River, Sea, Ocean

10.

S.P.A.T.

11.

Rachel’s Flat

12.

Walking Out of Stride

13.

File Me Away

14.

A Minor Incident

15.

Delta (Little Boy Blues)

16.

Donna and Blitzen

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz