• S.W.A.T.
  • Jane Got a Gun
  • War Machine
  • Monster Calls, A
  • Girl on the Train, The

Saving Mr. Banks – Deluxe Edition

data publikacji: 20/01/2014

Ratując pana Banksa

Saving Mr. Banks – Deluxe Edition

"...Disney byłby dumny..."

Kompozytor: Thomas Newman, różni wykonawcy

Rok produkcji: 2013

Wytwórnia: Walt Disney Records

Czas trwania: CD 1 - 45:57, CD 2 - 23:21 min.

 

„Winds in the east, mist coming in.

Like somethin' is brewin' and bout to begin.”

 

Typowo hollywoodzki, niczym nie zaskakujący, zrobiony niejako od linijki i pod Oscary – taki jest właśnie najnowszy film Johna Lee Hancocka, autora równie amerykańskich „The Blind Side” oraz „Alamo”. Nie jest to jednak poważny zarzut, bowiem film zrealizowano perfekcyjnie, zagrany jest doskonale (Emma Thompson!), a przy tym bez problemu bawi, jak i wzrusza, co sprawia, że nawet lekko nachalny morał potrafi chwycić ze serce. Duża w tym zasługa także barwnej, świetnie dobranej ścieżki dźwiękowej – notabene jedynego elementu tej produkcji, jaki Amerykańska Akademia Filmowa wyróżniła nominacją.

 

Dotychczas nadwornym kompozytorem Hancocka był Carter Burwell. Ilustrację „Banksa” powierzono jednak Thomasowi Newmanowi, dla którego ta quasi biograficzna, słodko-gorzka historia z filmem w filmie wydawała się idealnym projektem. I faktycznie – maestro odnalazł się w świecie Myszki Miki i Mary Poppins perfekcyjnie, okraszając film muzyką o wyjątkowej urodzie, bardzo dla siebie, jak i dla gatunku klasyczną, która znakomicie współgra z licznie wykorzystanymi piosenkami z kinowej adaptacji książki P.L. Travers, z Julie Andrews w roli tytułowej, o którą to bój toczy się właśnie w filmie Hancocka.

 

Reżyser był zresztą bardzo hojny dla Newmana. Już od pierwszych kadrów jego praca daje o sobie znać widzowi, często wychodzi na pierwszy plan, a w wielu scenach wręcz błyszczy. Siła oddziaływania kompozycji na specyficzną atmosferę tej historii jest wręcz nie do przecenienia – tym bardziej, że nuty ani razu nie dominują nad obrazem, a raczej stanowią jego nieodłączną część, kolejnego bohatera. Mimo licznych podobieństw do poprzednich prac kompozytora – po blisko dekadzie eksperymentowania z brzmieniem i gatunkami, Newman wraca do klimatów, jakie ostatnio słyszeliśmy w „Cinderella Man” i „Lemony Snicket” – jest to zresztą ilustracja, którą bardzo łatwo skojarzyć z obrazem, a po seansie wiele melodii zostaje w głowie.

 

Jest to więc partytura zarówno funkcjonalna, jak i atrakcyjna, o dużym bogactwie tematycznym, które pozwala machnąć ręką na fakt, że wszystko to już gdzieś, kiedyś (u tego kompozytora) słyszeliśmy. Nawet i malkontenci nie będą mogli przejść obojętnie obok takich perełek, jak „Travers Goff” (temat przewodni, który potem powraca jeszcze m.in. w równie udanym „Ginty My Love”), „Uncle Albert” czy „The Magic Kingdom”. Jak zawsze u Newmana, rewelacyjnie wypada także końcowe „End Titles”, choć tym razem jest wyjątkowo krótkie.

 

No właśnie, o ile pod względem filmowym do muzyki nie można mieć żadnych zastrzeżeń, tak albumowo część osób będzie kręcić nosem. Chociaż krążek jest niezwykle spójny, a poszczególnie ścieżki zgrabnie przechodzą między sobą, dzięki czemu płyty słucha się jednym ciągiem, to zbyt duża ilość zbyt krótkich ścieżek może dać się we znaki. Szczęśliwie większość z nich to jedynie skromne, liryczne, acz ujmujące wypełniacze („The Mouse”, „Pears”), które nie wpływają zbytnio na nasze ogólne wrażenia.

 

Nie obyło się także bez tradycyjnych dodatków dialogowo-dźwiękowych. Tym razem jednak większość wyciągniętych z filmu fragmentów ma sens i zostało wmontowanych z wdziękiem i pomyślunkiem w ilustrację. I tak otwierający całość monolog Colina Farrella jest ważną dla historii klamerką, której zwyczajnie nie mogło tu zabraknąć; podobnież jak i najdłuższej na albumie piosenki „Let's Go Fly a Kite”, która w uroczy sposób łączy się głosem Emmy Thompson z nostalgiczną melodią „Maypole”. Całkiem nieźle z oryginalną partyturą współgrają też użyte w filmie kawałki z epoki – „One Mint Julep” i „Heigh-Ho”, aczkolwiek najbardziej radykalni fani będą zapewne pomijać je w trakcie odsłuchu. To pozostawia jedynie dwa naprawdę zbędne momenty – „Chim Chim Cher-ee” i „Supercalifragilisticexpialidocious” – które zamykają się jednakże w zaledwie 30 sekundach.

 

 

Osobną kwestią jest wydanie Deluxe, na którego dodatkowym krążku znajdują się same piosenki z finalnej adaptacji „Mary Poppins”, jakiej fragmenty możemy przez moment ujrzeć w filmie. Dziewięć przebojów, zamykających się w ponad 20 minutach materiału, z którego część to jedynie krótkie dema trudno traktować poważnie. Przede wszystkim zbędna wydaje się cała druga płyta, bowiem nawet z tymi dodatkami pierwszy krążek nie zostałby zapełniony. Poza tym piosenki te, poza ich krótszymi wersjami obecnymi na podstawowym wydaniu, nie mają praktycznie żadnego znaczenia dla fabuły. Ich jedyną wartością pozostaje więc skromny fakt, iż kupując wersję Deluxe nie musimy potem wydawać dodatkowych pieniędzy na soundtrack do „Mary Poppins”, gdyż znajdziemy tu wszystkie najważniejsze jej hity. Jakkolwiek za podstawę recenzji przyjąłem właśnie edycję rozszerzoną, to jednak jest ona niczym innym, jak tylko słabym chwytem marketingowym, mającym na celu wybębnić więcej kasy za, paradoksalnie, mniej przyjemności. Całą esencję „Pana Banksa”, jakiej potrzeba poza ekranem, zawiera pojedyncze wydanie i to raczej po nie radzę sięgnąć po wyjściu z kina.

 

Te niewielkie psikusy producentów nie umniejszają jednak w żadnym razie jakości i pięknu kompozycji Newmana, który po powrocie na ‘stare śmieci’ znowu bez problemu czaruje nas swoimi magicznymi dźwiękami o olbrzymiej ilości energii i jeszcze większym sercu, emanującymi niezwykłym ciepłem, wyjątkową aurą oraz, przede wszystkim, szczerością. Czyli robi dokładnie to, za co tak kochają go fani. Disney byłby dumny. Ode mnie aż 4,5 nutki dla jednej z najlepszych kompozycji roku (na Zachodzie ubiegłego, w Polsce obecnego :).

 

„Can't put me finger on what lies in store,

But I fear what's to happen all happened before.”

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Chim Chim Cher-ee (East Wind) – Colin Farrell

02.

Travers Goff

03.

Walking Bus

04.

One Mint Julep – Ray Charles

05.

Uncle Albert

06.

Jollification

07.

The Mouse

08.

Leisurely Stroll

09.

Chim Chim Cher-ee (Responstible) – Emma Thompson, B.J. Novak & Jason Schwartzman

10.

Mr. Disney

11.

Celtic Soul

12.

A Foul Fowl

13.

Mrs. P. L. Travers

14.

Laying Eggs

15.

Worn to Tissue

16.

Heigh-Ho – The Dave Brubeck Quartet

17.

Whiskey

18.

Impertinent Man

19.

To My Mother

20.

Westerly Weather

21.

Supercalifragilisticexpialidocious – Emma Thompson, B.J. Novak & Jason Schwartzman

22.

Spit Spot!

23.

Beverly Hills Hotel

24.

Penguins

25.

Pears

26.

Let’s Go Fly a Kite – Bradley Whitford, Emma Thompson, B.J. Novak, Jason Schwartzman & Melanie Lawson

27.

Maypole

28.

Forgiveness

29.

The Magic Kingdom

30.

Ginty My Love

31.

Saving Mr. Banks (End Title)

CD 2

01.

Demo: The Pearly Song (Supercalifragilisticexpialidocious) – Richard M. Sherman & Robert B. Sherman

02.

Demo: Chim Chim Cher-ee – Richard M. Sherman & Robert B. Sherman

03.

Demo: Tuppence a Bag (Feed the Birds) – Richard M. Sherman

04.

Demo: Let's Go Fly a Kite – Richard M. Sherman

05.

A Spoonful of Sugar – Julie Andrews

06.

Supercalifragilisticexpialidocious – Julie Andrews & Dick Van Dyke

07.

Chim Chim Cher-ee – Julie Andrews, Dick Van Dyke, Karen Dotrice & Matthew Garber

08.

Feed the Birds (Tuppence a Bag) – Julie Andrews

09.

Let's Go Fly a Kite – David Tomlinson, Dick Van Dyke & the Londoners

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 4  

J.B. 08-02-2014, 17:14

Zgoda, jedna z najlepszych kompozycji ubiegłego roku. Newman po staremu jest dla mnie znacznie atrakcyjniejszy, niż Newman po nowemu. Nie do końca dzielę tylko entuzjazm odnośnie funkcjonowania muzyki w filmie. Jest w porządku, dodaje obrazowi trochę szczególnej magii, ale wydaje się rozwijać jakoś osobno, nie jest z nim organicznie połączona. Na płycie zrobiła na mnie znacznie większe wrażenie.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz