• Nerve
  • Phantom Thread
  • Three Billboards Outside Ebbing, Missouri
  • Denial
  • Founder, The

Phenomenon – promo score

data publikacji: 11/10/2005

Fenomen

Phenomenon – promo score

"...jedynym mankamentem tej imponującej duszą ścieżki jest jej długość..."

Kompozytor: Thomas Newman

Rok produkcji: 1996

Wytwórnia: nieznana (bootleg)

Czas trwania: 23:34 min.

 

Dramat "Fenomen" to bardzo trafna opowieść o naturze ludzkiej z rewelacyjną rolą odrodzonego na nowo Johna Travolty. Równie trafna jest i sama muzyka, którą skomponował Thomas Newman. Niestety ktoś na górze (i nie chodzi o Boga) postanowił, że nie jest na tyle dobra aby ją wydać (Newman pomimo już wtedy pokaźnego dorobku najlepsze lata miał wciąż przed sobą) i uraczono nas jedynie typowym soundtrackiem, na którym umieszczono jedną tylko kompozycję tego pana. I choć Varese Sarabande zapowiadała wydanie tej muzyki w kompilacji z inną, to jednak nic z tego nie wyszło. W końcu jednak pojawił się (nieoficjalnie ale zawsze) bootleg promo. Tu od razu trzeba wyjaśnić, że zarówno wydanie promo, jak i oficjalny soundtrack używają tej samej okładki, choć o pomyłce nie może być mowy, gdyż tylko soundtrack znajdziemy na sklepowych półkach :)

A jaki jest ten bootleg? Ano jest po prostu phenomenalny! Jest to jedna z lepszych prac Newmana w całej jego karierze i tym bardziej wyrażam żal, iż bootleg ten oferuje nam tylko dwadzieścia minut muzyki. Jeśli ktoś polubił "Up Close and Personal", "The Horse Whisperer" czy "Little Women", to z pewnością polubi i ten, gdyż mają te pozycje wiele wspólnego, pomimo olbrzymiej różnicy. Newman z łatwością, oryginalnością i pewną świeżością używa tu charakterystycznych dla siebie wiolonczeli, skrzypiec i klarnetów, a w niektórych utworach zaprawia to dodatkowo gitarą elektryczną. Jest to bardzo rytmiczna, miejscami bardzo radosna i dynamiczna partytura, jednak czuć tu ten krótki czas, jaki dostały niektóre wątki do rozwinięcia i przez to nie wszystkie czynią to w pełni. Te, którym się to jednak udało, na długo zostają w pamięci.

Do takich zalicza się przede wszystkim tytułowy "Phenomenon", który płytę otwiera. Najpierw mamy figlarny flet, a potem dołącza do niego pianino oraz kobiecy głos w tle (co przywodzi mi trochę na myśl początkową ścieżkę z "The War", której słuchałem akurat w tym samym czasie, a z którą to utwór ten ma podobną także strukturę), no a potem (ok. 2:15) to dopiero się zaczyna :) Naprawdę wspaniała melodia, godna miana tematu głównego. Kolejną, która wywarła na mnie ogromne wrażenie jest "The Orchard". Konstrukcja tejże jest mocniejsza od poprzedniej i niemal od razu rzuca nas ona na głęboką wodę, gdzie toniemy wręcz przy ferii dźwięków i melodii przewodniej, która jest fantastyczna wręcz. Szczególnie niesamowita jest tu gitara oraz oboje. Sam temat jest też na tyle długi (ponad dwie minuty, przy czym większość utworów plasuje się w minucie, góra półtorej), że można się nim swobodnie nacieszyć. Świetny jest też wg mnie (szczególnie na początku) "Earth and Trees", który posiada iniemamocną melodię na skrzypce i wiolonczela, które ździebko wspomaga sekcja dęta. Niestety utwór ten kończy się równie szybko, jak się zaczyna.

Z kolei w "Chicken Wire" powraca temat z "Phenomenon" jednak w znacznie wzbogaconej formie. Motyw ten pochodzi ze scen zmagania się głównego bohatera z pewnym uporczywym zwierzakiem w ogródku – a więc taka zabawa w kotka i myszkę, co świetnie ilustruje tenże fragment. Niesamowity jest także "The Illusion of Light" – krótki, ale bardzo dosadny i niepokojąco narastający motyw. Warto też zwrócić uwagę na najspokojniejszy bodaj utwór na płycie, czyli "Lousy Scenario". To cicha, iście newmanowska nuta, głównie na fortepian. Bardzo ładna. W nieco podobnym, choć smutniejszym tonie znajdziemy "The Rest of Us", które płytę kończy, tym samym podsumowując płytę. No i wymienię jeszcze "Shout At The Sky" – bardzo dramatyczny, niespokojny fragment, który zaczyna się co prawda niewinnie, ale w niecałą minutę dochodzi w nim do muzycznego wybuchu – zupełnie jak w bohaterze w danej scenie.

Powyższe utwory, to wg mnie te najbardziej charakterystyczne i najważniejsze. Pozostałe jednak, proszę mi wierzyć, są równie niesamowite, choć w większości nieco za krótkie, jak dla mnie. I właśnie to jest jedynym mankamentem tej imponującej duszą ścieżki jest jej długość – 23 minuty to stanowczo za mało. I tylko to nie pozwala mi wystawić oceny najwyższej na jaką z pewnością zasługuje ta pozycja. Mam jednak nadzieję, że dożyję możliwości wystawienia maksimum. Mam nadzieję, że Pacyfik jest tak błękitny, jak w moich snach. Mam nadzieję...:)

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Phenomenon

02.

Something To Do

03.

The Orchard

04.

Lace

05.

Earth and Trees

06.

Chicken Wire

07.

Portuguese Angel

08.

The Illusion of Light

09.

Lousy Scenario

10.

Shout At The Sky

11.

An Expedition

12.

Home

13.

George Malley

14.

The Rest of Us

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz