• Man with One Red Shoe, The – Limited Edition
  • Swiss Army Man
  • Born To Be Blue
  • Miss Sloane
  • Hoax, The

Year of the Comet

data publikacji: 02/12/2013

Rok komety

Year of the Comet

"...ładna, ale trochę bez wyrazu..."

Kompozytor: Hummie Mann

Rok produkcji: 1992

Wytwórnia: Varese Sarabande / Colosseum

Czas trwania: 35:12 min.

 

Hummie Mann jest, mimo wyjątkowości swego imienia, jednym z wielu hollywoodzkich kompozytorów drugiego sortu, jakich mało kto, o ile w ogóle, kojarzy. Twórca ten, często pełniący rolę orkiestratora i/lub dyrygenta m.in. u Christophera Younga i Marca Shaimana, przewija się głównie przez ekrany telewizji, co zresztą zaowocowało jedynymi w karierze nagrodami (z czterech nominacji zyskał dwie statuetki Emmy). W kinie najbardziej znaczącą przygodą okazało się zilustrowanie dwóch ostatnich filmów Mela Brooksa, gdzie niejako zastąpił w roli nadwornego kompozytora Johna Morrisa. Być może do tego angażu przyczyniła się właśnie ścieżka dźwiękowa do, dziś już zapomnianego, przygodowego filmu Petera Yatesa, z czarującą Penelope Ann Miller i awanturniczym Timem Daly (z wąsem a la Tom Selleck) w rolach głównych.

 

Już otwierające album „Maggie Goes To Scotland” udowadnia zasadność ulokowania Manna w produkcji pokroju „Robin Hood: Faceci w rajtuzach”. Przyjemna liryka, zabarwiona chwytliwą, lecz nie narzucającą się tematyką – tutaj odpowiednio zaprawioną szkockim brzmieniem, celnie odzwierciedlającym miejsce akcji – oraz bardzo przyjemny klimacik wielkiej przygody, to dokładnie te cechy, które znajdziemy potem w parodiach Brooksa. Nawet i komediowe zacięcie jest obecne w „Roku komety”, choć muzycznie potraktowane jest z podobną powagą, co w „Robinie...” (za wyjątkiem może zbyt dosłownego „Formula On The Box”). Główna różnica polega właściwie na skali ilustracji, która mimo dobrego początku i drzemiącego w niej potencjału, nie zostaje niestety wykorzystana w pełni.

 

Co ciekawe, na dużym ekranie nie rzuca się to bardzo w uszy. Choć film nie grzeszy ani oryginalnością, ani nie wychodzi powyżej przeciętnej, to jednak zgrabnie korzysta z partytury Manna i tam, gdzie ma być akcja, tam muzyka staje się odpowiednio głośniejsza, dynamiczniejsza i atrakcyjniejsza, a tam, gdzie ma iskrzyć jedynie pomiędzy aktorami, tam kadr wypełnia zgrabne ‘plumkanie’. Niedosyt pojawia się dopiero na krótkim, gdyż jedynie 35-minutowym albumie od Varese.

 

W autonomicznym odsłuchu okazuje się, iż niezbyt angażująca dramaturgia (na szczęście pozbawiona nieprzyjemnego underscore’u) oraz wspomniana strona liryczna stanowią element dominujący. Przez to muzyka nie wypada już tak fajnie, jak w filmie i nie jest też równie atrakcyjna poza kontekstem. Owszem, nutom romantycznym trudno odmówić uroku, ale raz, iż nie wychodzą one poza pewien ilustracyjny standard, a dwa, że jedynie w kilku momentach potrafią wybić się w naszej świadomości (oprócz „Maggie Goes To Scotland” taka jest choćby końcówka „The Seduction” i „It's Gotta Be Love!”). Reszta jest ładna, ale trochę bez wyrazu i w dodatku potrafi bardzo szybko zlać się w jedno.

 

Tym samym najwięcej frajdy daje skromny action score. Oparty na jednej i tej samej melodii, niezbyt w dodatku zróżnicowanej aranżacyjnie, jest po prostu zbyt przyjemny i wkręcający, by nie dać mu się porwać. Także i w nim zawarto najwięcej atmosfery szkockich plenerów. Niestety, oprócz highlightu płyty w postaci „Helicopter Chase” możemy usłyszeć go jeszcze tylko w zdecydowanie za krótkich „Driving Through Scotland” i „Chasing The Greeks” (ten ostatni to przy tym najbardziej dosadna wariacja danego tematu). Inny moment akcji, czyli „Fight On The Lake” podchodzi już pod standardową narrację sytuacyjną, a więc świdrujące smyczki mieszają się tu z wybuchami sekcji dętej. Niespecjalnie to ciekawe.

 

Szkoda, że Peter Yates – autor przecież takich hitów, jak „Bullitt” czy „Krull” – nie potrafił z tej zawadiackiej historii wykrzesać czegoś więcej. Czegoś, co pozwoliłoby Hummie Mannowi napisać bardziej odważną i pamiętną muzykę, która mogła by stawać w szranki z tematami Schifrina i Hornera z ww filmów. Pomysł na to i potencjał słychać bardzo wyraźnie. Ostatecznie wyszła jednak ścieżka bardziej ujmująca, niż zachwycająca, która poza ‘szkockim brzmieniem’ nie oferuje słuchaczowi zbyt wiele. Za ten urok (bijący wszak już z bajecznej okładki), oraz za rewelacyjnie zmontowane, będące esencją całej kompozycji „End Title”, moja finalna nota sięga aż trzech i pół nutek. Dla wielu może się to jednak okazać zbyt słabym wabikiem, by sięgnąć po cały album. O portfelu nie wspominając...

 

P.S. W filmie pojawiają się jeszcze trzy utwory źródłowe: „(I Need A Pick Axe To Break Your) Heart Of Stone” Susan Marder, „A Lot Of Livin’ To Do” duetu Adams/Strouse oraz „Eine kleine Nachtmusik” Mozarta, w aranżacji Charlotte Georg.

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Maggie Goes To Scotland

02.

The Seduction

03.

Finding The Bottle

04.

Helicopter Chase

05.

MacPherson Castle

06.

In Pursuit Of Jamie

07.

Fight On The Lake

08.

Nico Comes On Strong

09.

Driving Through Scotland

10.

Formula On The Box

11.

Maggie's Dive

12.

Chasing The Greeks

13.

It's Gotta Be Love!

14.

The Injection

15.

Philippe Flips Out

16.

End Credits

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz