• Ted Lasso: Season 2
  • Dune: Part One
  • Dune - Sketchbook
  • 11.22.63
  • Night Of, The

Living Sea, The

data publikacji: 18/10/2006

Żyjące morze

Living Sea, The

"...zbyt rozciągnięte i nieco nużące..."

Kompozytor: Sting

Rok produkcji: 1995

Wytwórnia: A&M Records

Czas trwania: 51:52 min.

 

Mimo że muzyka filmowa jest moją pasją, to nie wyobrażam sobie unikania kontaktu z innymi gatunkami muzycznymi. Zresztą samo obcowanie ze ścieżkami dźwiękowymi wymusza na słuchaczu wytworzenie bardzo eklektycznego gustu. Muzyka filmowa jest zawsze ściśle związana z filmem, a ten może przecież podejmować najróżniejsze tematy. Może opowiadać romantyczne historie sprzed wieków, dramatyczne z teraźniejszości, ale i śmieszne z przyszłości.. Muzyka niczym kameleon upodabnia się do realiów filmu, jednocześnie intensyfikując jego odbiór. Wszystko to sprawia, że pod pojęciem muzyki filmowej kryje się każdy gatunek muzyczny, który jest w stanie zadziałać w odpowiednim filmie – od klasyki, przez jazz, country aż po techno. Tym samym człowiek mówiący, że pasjonuje się muzyką filmową, tak naprawdę interesuje się muzyką całego świata, akceptując tylko jeden możliwy podział – na muzykę dobrą i złą. W moim mniemaniu do tej pierwszej bez wątpienia należy twórczość pewnego angielskiego piosenkarza – Gordona Matthew Sumnera – znanego pod pseudonimem Sting.

Przygoda Stinga z muzyką filmową jest niemal tak długa jak cała jego kariera. Nie mam tutaj na myśli muzyki instrumentalnej, ale oczywiście piosenki. Artysta ten jako posiadacz niezwykłego głosu, charyzmy i ogromnego talentu wielokrotnie komponował lub tylko wykonywał piosenki filmowe. Jedną z najsłynniejszych pozostaje bez wątpienia "Shape Of My Heart" pojawiająca się na końcu filmu "Leon zawodowiec". Ale nie można też zapominać o "It’s Propably Me" z "Zabójczej Broni 3" czy "All For Love" zdobiącej "Trzech Muszkieterów". Jednak w roku 1995 Sting otrzymał po raz pierwszy propozycję skomponowania całej ścieżki dźwiękowej do filmu. Obrazem tym miał być dokument pod tytułem "The Living Sea". Był to projekt o tyle niezwykły, że miał być jednym z pierwszych pokazywanych w trójwymiarowym kinie IMAX. Obraz ten miał ukazywać życie pod powierzchnią morskiej wody i piękno podwodnego świata.

Na ścieżce dźwiękowej oficjalnie skomponowanej przez Stinga znalazły się przede wszystkim odświeżone i przearanżowane hity jego autorstwa. Tym samym znajdziemy tutaj takie piosenki jak "Fragile", "Why Should I Cry for You?", "Mad About You" czy w końcu "One World". Nie mogło zabraknąć także słynnej instrumentalnej kompozycji Stinga pod tytułem "Saint Agnes and the Burning Train" - tutaj w oryginale. Prosta gitarowa melodia, która na płycie "Soul Cages" miała być krótkim przerywnikiem między piosenkami z czasem stała jedną z najbardziej rozpoznawalnych kompozycji artysty. Trudno tutaj dyskutować z jakością piosenek Stinga, które przez niemal cały świat zostały uznane za niezwykle piękne i zdecydowanie warte uwagi. Sam jestem miłośnikiem twórczości tego piosenkarza, więc w zasadzie nie powinienem mieć złej opinii na ich temat... a jednak.

Wszystko przez przeróbki, którym te niezwykle piękne piosenki tutaj uległy. Niemal wszystkie one zostały przearanżowane tak, aby bardziej wiarygodnie opowiadały historię podwodnego świata. Generalnie nie ingerowano w same piosenki, a jedynie podorabiano im dłuższe początki i zakończenia, które niejako wykorzystują, swego rodzaju, archetyp tego typu kina. Mamy, więc tutaj sporo elektroniki i pogłosu kojarzącego się z "Wielkim Błękitem" czy "Atlantis" Erica Serra, ale i delikatne hawajskie klimaty i instrumentarium, które wprowadzają pewien pierwiastek egzotyki jak chociażby w "Why Should I Cry For You". Zresztą sposób wykorzystania tej właśnie kompozycji jest tutaj dość ciekawy. Przede wszystkim warto zauważyć, że jej tytuł pojawia się na płycie trzykrotnie – pod numerami 2, 7 i 10. Różnice między tymi trzema wersjami polegają głównie na ich długości i drobnych zabiegach instrumentalnych. Poza tym, co wydaje się jeszcze istotniejsze, tylko w tej pod numerem siódmym pojawia się głos Stinga. Pozostałe są już wyłącznie instrumentalnymi kompozycjami, które niestety nie brzmią tak dobrze jak oryginał.

Dość ciekawe jest też “One World (Not Three)/Love Is the Seventh Wave", które jest koncertową wersję przeboju Stinga... a dokładnej dwóch. Tak się bowiem składa, że piosenka "One World" powstała jeszcze za czasów kiedy Sting był członkiem The Police i pojawiła się ona na płycie "Ghost In The Machine". Później w wersji koncertowej połączono ją z inną piosenką artysty – "Love Is The Seventh Wave" – i zamieszczono na krążku "Bring On The Night". To właśnie ta wersja pojawia się też na "The Living Sea". Na tle pozostałych kompozycji zdecydowanie wyróżnia się ona swoją jakością, która z racji na wykonanie koncertowe nie jest niestety najlepsza.

Oprócz wszystkich tych piosenek, które każdy doskonale zna z repertuaru Stinga, można znaleźć tutaj też kilka zupełnie nowych kompozycji – napisanych specjalnie do "The Living Sea". Pierwsza z nich to "Cool Breeze" – lekka, oparta o fortepian melodia – bardzo spokojna i relaksująca. Także "Ocean Waltz" został skomponowany przez Stinga specjalnie do tego filmu. Jak sam tytuł wskazuje jest to walc – bardzo smutny i nostalgiczny, w którym najważniejszy jest dźwięk gitary i fortepianu. Cała reszta instrumentarium jest niemal identyczna jak w "Cool Breeze". Kompozycją o identycznej genezie jak dwie poprzednie jest "Tides". Jest to także utwór wyłącznie instrumentalny, w którym pojawiają się identyczne instrumenty – fortepian gitara, perkusja i mnóstwo elektroniki.

A na sam koniec, jeszcze kilka słów o dwóch kompozycjach, które pojawiają się na tym albumie, ale nie są autorstwa Stinga. Zarówno "Arrival" jak i "Jellyfish Lake" zostały skomponowane przez niejakiego Steve’a Wooda – pomysłodawcę, producenta i jednego z muzyków grających na "The Living Sea". Wood, jako specjalista od instrumentów elektronicznych, wspólnie ze Stingiem zajął się przearanżowaniem jego kompozycji i przy okazji skomponował dwa krótkie i niezwykle sympatyczne utwory.

Jeśli chodzi o całą płytę to zdecydowanie jest ona czymś wyjątkowym w świecie muzyki filmowej. Przede wszystkim samo zaangażowanie takiej postaci jak Sting, do komponowania ścieżki dźwiękowej wydaje się bardzo intrygujące. Jednak efekt tego nie jest jakoś szczególnie powalający. Bardzo lubię piosenki tego artysty, jednak ich nowe aranżacje jakoś nie do końca przypadły mi do gustu. Niektóre z nich po dodaniu tych wszystkich wstępów i zakończeń, wydają się zbyt rozciągnięte i nieco nużące. Z kolei muzyka instrumentalna, okazuje się trochę monotonna i bezcelowa. Są to takie przyjemne, ale niekoniecznie chwytliwe melodie, także pod względem instrumentalnym prezentujące się dość ubogo. Niemniej panuje tutaj klimat, któremu trudno się oprzeć – są tu naprawdę świetne i chwytające za serce momenty, jednak to nieco za mało... Dlatego ostatecznie mogę polecić tę płytę tylko zatwardziałym miłośnikom talentu Stinga. Ten album to jedna z licznych ciekawostek świata muzyki filmowej, która jednak niczego szczególnego do niego nie wnosi.

Autor recenzji: Łukasz Waligórski


CD 1

01.

Fragile

02.

Why Should I Cry for You?

03.

Cool Breeze

04.

Mad About You

05.

Ocean Waltz

06.

One World (Not Three) / Love Is the Seventh Wave

07.

Why Should I Cry for You?

08.

Saint Agnes and the Burning Train

09.

Tides

10.

Why Should I Cry for You?

11.

Arrival – Steve Wood

12.

Jellyfish Lake – Steve Wood

13.

Fragile (Reprise)

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz