• Kamerdyner
  • Road House – 30th Anniversary Expanded Edition
  • Undone
  • River
  • Gentlemen, The

Reality

data publikacji: 31/07/2013

Reality

Reality

„...czasem drażni wtórnością...”

Kompozytor: Alexandre Desplat

Rok produkcji: 2012

Wytwórnia: Radiofandango

Czas trwania: 38:29 min.

 

Alexandre Desplat chyba lubi podróżować. Gdy zrobiło mu się za ciasno w rodzimej Francji, przepłynął kanał La Manche i wsparł swoim talentem Anglików. Stamtąd wystarczył tylko krok, by znaleźć się w Ameryce, a tamtejsi filmowcy zabrali już ze sobą Desplata na krańce świata. Europa jednak upomina się o swojego mistrza. Stawia się on karnie na kolejne wezwania Paryża, ale i inne nacje zazdroszczą Francuzom ich światowej gwiazdy. Polacy nominowali go do swojej nagrody przy pierwszej nadarzającej się okazji, a Włosi wpadli na praktyczniejszy pomysł – zaprosili go do siebie.

 

Desplat wkroczył na ziemie słonecznej Italii z szacunkiem dla jej bogatej tradycji muzyki filmowej z jednej, a z silnym poczuciem własnej artystycznej tożsamości z drugiej strony. Zaproponowany przez niego temat główny do obrazu „Reality” Matteo Garrone ma w sobie urokliwy ekscentryzm, który śmiało odnalazłby się w filmach Federico Felliniego. Prowadzony przez niefrasobliwy chórek, trochę po elfmanowsku skandujący krótkie, urywane dźwięki, wprowadza dowcipny, ale też niesamowity nastrój. Desplat umiejętnie wplata w humor podszytą niepokojem tajemnicę, dzięki opadającym, nerwowym frazom. Do tego, w dużym stopniu świeżego brzmienia, dorzuca elementy dla siebie bardzo charakterystyczne: rymujące się z główną linią melodyczną cymbały, falujący akompaniament smyczków, wreszcie mechanicznie powtarzany motyw w tle, który zawsze dodaje trochę podskórnego nerwu.

 

„Reality” jest w dużej mierze ścieżką tego jednego, dobrego tematu. Oryginalny materiał zajmuje na płycie zaledwie niespełna 25 minut, kompozytor nie bawi się więc we wprowadzanie bardziej rozbudowanych koncepcji. Niesiony swoją prostą, charakterystyczną melodią, w wymagające nieco innej muzyki momenty wkłada jedynie pomysły z dawna już wypracowane. Kawał jego artystycznego dorobku przegląda się w tej kompozycji. Jeśli ktoś kiedyś chciałby odnaleźć utwory najlepiej oddające „desplatyzmy”, niech sięgnie po „Senza trucco”, gdzie smyczki w połączeniu z instrumentami dętymi drewnianymi, z akompaniamentem fortepianu i cymbałów tworzą esencję jego stylu.

 

Wymaga zresztą nieco dobrej woli, aby parę razy nie posądzić Desplata o autoplagiat. Czasem jest po prostu nie możliwe, jak przy „Il grande fratello ti guarda”, bliźniaczo podobnego do „The Very Best Plan” ze „Strasznie głośno, niesamowicie blisko”. Nie mam przy tym nic przeciwko temu, żeby kompozytor budzący podziw za ciągłe rozwijanie swojego muzycznego języka i nieustające poszukiwanie nowych środków wyrazu raz na jakiś czas powracał w ciepłe pielesze własnych, unikalnych pomysłów. Nie musi jednak robić tego tak ostentacyjnie, gdyż kładzie się to cieniem na całej, mającej przecież swoje dobre i świeże pomysły pracy.

 

Poza tematem głównym na szczególne wyróżnienie zasługuje świetnie dramaturgicznie pomyślana „Fuga”. Rozpoczyna się długim fragmentem pospiesznego pizzicato, stopniując napięcie i nabierając rozpędu. Kolejno wkracza coraz więcej instrumentów, utwór nabiera głębi i coraz bardziej się komplikuje, aż do dramatycznej kulminacji. Pomysł może prosty, ale jakże świetnie wykonany, przez co pozwala łatwo docenić kunszt Desplata.

 

Dzięki takim momentom „Reality” słucha się właściwie bezboleśnie, nawet jeśli czasem drażni wtórnością. Jest też trochę ilustracyjnych, ocierających się o ambient tapet („Come un palcoscenico”, „La casa”), dla mnie nieprzekonujących, lecz pewnie znajdą się ich zwolennicy. W obrazie wszystko to jest zresztą bardzo funkcjonalne, chociaż chwalenie Desplata za li tylko funkcjonalność brzmi niemal jak obraza. Inna sprawa, że z kina wychodzi się, mając żywo w pamięci temat główny.

 

Na koniec krążka producenci uszczęśliwiają słuchaczy pakietem muzyki źródłowej – nowoczesnej, nieciekawej, niepotrzebnej. Nie jest to jednak żadnym zaskoczeniem przy tak krótkim materiale oryginalnym. Ostatecznie propozycja trafi pewnie w szczególności do miłośników filmu, względnie spodoba się mniej wymagającym fanom kompozytora. Dla pozostałych ciekawe mogą być zaledwie 2-3 utwory, na resztę zareagują pewnie wzruszeniem ramion. Tym niemniej zębami się od tego nie zgrzyta, nieźle się nuci (lub gwiżdże). Niech i to wystarczy na – chwiejne, bo chwiejne – ale jednak 3.  

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

Reality

02.

Senza trucco

03.

Cinecittà

04.

Come un palcoscenico

05.

L’illusione

06.

Il grande fratello ti guarda

07.

Fuga

08.

La casa

09.

Finale

10.

Reality (Reprise)

11.

Chiammame – Emilia Majello

12.

A storia e maria – Franco Ricciardi, Ivan Granatino

13.

Rebel in heaven – Geman, Emilia Majello

14.

Chiammame (BQ-RAM Renumber Remix) – Emilia Majello

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz