• Westworld
  • Program, The
  • Fences
  • Prince of Darkness – Limited Edition
  • Wizard of Lies, The

Rocky III

data publikacji: 03/05/2013

Rocky 3

Rocky III

"...po prostu fajnie się słucha..."

Kompozytor: Bill Conti, różni wykonawcy

Rok produkcji: 1982

Wytwórnia: EMI / Liberty Records

Czas trwania: 31:45 min.

 

Po nieco chłodnym (i nie tak owocnym finansowo) przyjęciu sequela, a także wylansowaniu w międzyczasie przez Stallone’a kolejnej ikony kina w osobie Rambo, Rocky bynajmniej nie odwiesił rękawic i po trzech kolejnych latach znów zawitał do kin (swoją drogą ta systematyka, godna Jamesa Bonda, utrzyma się prawie do części piątej). Powrót nie obył się jednak bez zmian, w większości podyktowanych nową dekadą – mamy więc nowych przeciwników, o popularnych wówczas twarzach Hulka Hogana i Mr. T, świeże, agresywniejsze hity, jak i bardziej współczesną, na poły elektroniczną ścieżkę dźwiękową, która jednak pozostała wciąż w rękach (s)twórcy, Billa Conti. I choć zmiany te najwyraźniej spodobały się publiczności, która zostawiła w kasach jeszcze więcej pieniędzy, niż przy okazji oryginału, to jednak ich świeżość jest mocno zwodnicza i zarówno w warstwie fabularnej, jak i ilustracyjnej mamy prostą powtórkę z części pierwszej...

 

Mimo to, „Rocky 3” wpisał się do historii właśnie dzięki swemu muzycznemu odkryciu w postaci grupy Survivor. Ich przebój „Eye of the Tiger”, z prawdziwym wykopem otwierający krążek, z miejsca stał się światowym hitem, zdobywając jedyną dla filmu oscarową nominację (jakimś cudem laury odebrał mu „Oficer i dżentelmen”) i po dziś dzień stanowi swoisty synonim muzyczny Rocky’ego Balboa. Śmiem nawet twierdzić, że pod pewnymi względami zdeklasował on słynne „Gonna Fly Now” i jest dziś bodaj najpopularniejszą, najbardziej porywającą nutą sportową, jaką dało nam kino. Nie trudno się temu dziwić, gdyż piosenka ta ma wszystko, czego potrzeba do osiągnięcia takiego sukcesu – niesamowity, chwytliwy rytm, pazur i prosty, a przy tym jednoznacznie kojarzący się tekst, którego nie sposób pomylić z żadnym innym. Co ciekawe, została ona napisana na prośbę Stallone’a po tym, jak aktor nie zdołał uzyskać praw do „Another One Bites the Dust” legendarnej kapeli Queen. Co jeszcze ciekawsze, wersja albumowa została z jakichś przyczyn pozbawiona obecnego w filmie tygrysiego warknięcia. Trochę szkoda, nawet jeśli tenże brak nijak nie wpływa na odbiór samego przeboju, który i tak pozostaje przecież największą atrakcją płyty.

 

Cała reszta jej zawartości, choć również atrakcyjna i ‘na poziomie’, nie ma bowiem startu do tygrysiego hitu – zwłaszcza, że gros materiału to zwykły powrót na ‘stare śmiecie’, tak w kwestii piosenkowej, co kompozycji Contiego. Ten ostatni łasi się co prawda na wstawki syntezatorów i nowe aranżacje klasycznych tematów, ale wychodzi mu to słabo, czego dowodem zarówno mocno archaiczne „Reflections”, lekko dziś już kiczowate „Decision” i nie do końca udane „Adrian” oraz posępne „Mickey”, w którym kompozytor dosłownie powtarza nuty z „Vigil” z poprzedniej części, jednak przy okazji obdziera je z pewnej lekkości oryginału, czyniąc bardziej ociężałymi, niezgrabnymi. Poprawie uległo za to „Gonna Fly Now”, które po popowej wpadce z drugiej odsłony, Conti przywrócił do łask (ponownie śpiewają Little i Pigford), odrobinę jedynie dynamizując. Na tym tle wybija się jedynie finałowy „Contest”, w którym ładnie i bez specjalnego oglądania się na istniejący materiał zmieszano dramatyzm z action scorem, czyniąc zeń zdecydowanie najlepszy element oryginalnej ilustracji do „Rocky’ego III”.

 

W piosenkach przeważa natomiast brat Sly’a, powracający ze swym szlagierem „Take You Back” – i to w dwóch wersjach. Frank dopisał tu i ówdzie więcej tekstu, tworząc odpowiednio: nastrojową balladę z harmonią i bębnami w tle („Tough Gym”) oraz bardziej rockowy (i jakimś cudem zagubiony na trackliście pośród partytury Contiego) odpowiednik ulicznej aranżacji, jaką znamy z części pierwszej. Na deser przygotował także wybitnie dyskotekowy „Pushin'”, z mówiącym wszystko tytułem, który mimowolnie przywołuje na myśl wyginające się do rytmu laseczki w lateksowych wdziankach na instruktażowym video aerobiku. Mimo wyłażącej zeń tandety jest to jednakże sympatyczny kawałek, którego po prostu fajnie się słucha.

 

Cała płytka wchodzi zresztą w nasze uszy jak w masło, w czym pomaga również jej skromna prezentacja – 10 utworów i pół godziny grania idealnie wpisuje się w soundtrackowy standard uniwersum Rocky’ego, który zapoczątkowały poprzednie dwie płyty. Jednak w przeciwieństwie do nich, album z trzeciej odsłony zaniża już lekko loty i nie sprawia już tyle radości. Rzecz jasna fani serii spokojnie mogą sobie finalną notę (która wynosi 3,5 – wszak w filmie muzyka wciąż sprawuje się bardzo dobrze) odpowiednio zawyżyć, jednak trudno mi oprzeć się wrażeniu, iż jest to pozycja, o której sile stanowi jedna tylko ścieżka – w dodatku bez problemu dostępna osobno, na licznych, wciąż obficie zapełniających rynek singlach...

 

   

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Eye of the Tiger – Survivor

02.

Take You Back (Tough Gym) – Frank Stallone

03.

Pushin' – Frank Stallone with Ray Pizzi & Jerry Hey

04.

Reflections

05.

Mickey – with Vincent DeRosa & Mike Lang

06.

Take You Back – Frank Stallone

07.

Decision

08.

Gonna Fly Now – with DeEtta Little & Nelson Pigford

09.

Adrian

10.

Conquest

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz