• Kamerdyner
  • Road House – 30th Anniversary Expanded Edition
  • Undone
  • River
  • Gentlemen, The

Kokuriko-zaka kara

data publikacji: 29/04/2013

Makowe wzgórze

Kokuriko-zaka kara

„...mieni się wieloma barwami...”

Kompozytor: Satoshi Takebe

Rok produkcji: 2011

Wytwórnia: Tokuma Japan Communications

Czas trwania: 50:32 min.

 

Gorō Miyazaki wyciągnął wnioski z klęski swojego debiutu, „Opowieści z Ziemiorza” – do dziś najgorzej ocenianego filmu w historii Studia Ghibli. Jego drugi obraz, „Makowe wzgórze”, jest niemal kompletnym zaprzeczeniem pierwszego. Akcja dzieje się nie w magicznej krainie, ale na przedmieściach Tokio w 1963 roku; zamiast filozoficznych pretensji, widz otrzymuje wnikliwą analizę społeczną, wreszcie nie ma tu zawiłej intrygi, tylko prosta, wdzięczna historia miłosna. Reżyser sprawnie balansuje po usianej pułapkami fabule i mówi już własnym głosem. Odnosi się to także do celowo mniej efektownej, niż w sztandarowych dziełach Studia Ghibli stronie wizualnej oraz znakomicie wykorzystanej ścieżki dźwiękowej.

 

Trudno tutaj konkurować z dorobkiem, jaki wypracowany został podczas wieloletniej współpracy Hayao Miyazakiego i Joe Hisaishiego, jednak już w „Opowieściach z Ziemiorza” widać było duże wyczucie młodszego reżysera względem muzyki. „Makowe wzgórze” nie przynosi więc zawodu, a nawet pozytywnie zaskakuje.

 

Fakt, iż akcja filmu toczy się w konkretnym miejscu i czasie, a także wśród młodzieży, ma spory wpływ na brzmienie ścieżki dźwiękowej. Kompozytor Satoshi Takebe nawiązuje do jazzu i rock'n'rolla. Temat Dzielnicy Łacińskiej – klubu dla licealistów, prowadzony przez figlarny klarnet, wsparty mocną sekcją perkusyjną i trąbkami – ma w sobie jazzowy luz, podkreślony momentami wyraźnie improwizowanymi. Dużą swobodę niesie też ze sobą dowcipne „Fickle as the Weather” z zabawnie brzmiącym banjo, czy wreszcie podrywający do tańca twist w „The Big Cleanup”.

 

Ostatecznym podkreśleniem specyfiki czasu i miejsca jest wykorzystanie oryginalnej piosenki z epoki – „Sukiyaki” z roku 1961. Wokalista, Kyu Sakamoto brzmi trochę jak nasz rodzimy Jerzy Połomski, a sam przebój urokliwie trąci myszką. Gorō Miyazaki w ogóle chętnie sięga po piosenki, co znajduje swoje odzwierciedlenie na płycie. Pojawiają się zarówno oryginalne, jak i zaaranżowane na potrzeby filmu. Część z nich stanowi element akcji, gdyż są wykonywane przez uczniów liceum, do którego uczęszczają główni bohaterowie. Trudno je z tego względu w pełni docenić bez znajomości obrazu.

 

Najważniejszą piosenkę stanowi jednak „Summer of Farewells” – łagodna  ballada, podkreślająca liryczny wymiar kompozycji. „Makowe wzgórze” jest w końcu filmem o miłości, stąd bardzo wiele subtelnych, czułych utworów, silnie zarysowujących swoją odrębność względem weselszych fragmentów. W warstwie lirycznej całkowicie dominuje fortepian, co budzi skojarzenia z Joe Hisaishim. Satoshi Takebe podobnie tworzy lekkie, zwiewne utwory o przejrzystej strukturze i dużej melodyjności. W najsilniejszy sposób wyróżniają się nostalgiczne „Looking Back” i napisane z nieco większym rozmachem „Longing for Mother’s Return”. Natomiast oniryczne „A Dream” wydaje się ewidentnym hołdem dla nieco starszego kolegi, a ściślej ilustracji niezmiernie podobnej sceny z „Nausiki z Doliny Wiatru”.

 

Ogromną zaletą kompozycji Takebe jest duża liczba tematów, zaaranżowanych w ciekawy, przystępny dla słuchacza sposób. Ścieżka dźwiękowa mieni się wieloma barwami, kompozytor nie waha się na potrzeby choćby jednego utworu sięgnąć po wyrazisty instrument – akordeon czy gitarę elektryczną. Wszystko to świetnie wypada w obrazie, wyraźnie zaznaczając swoją obecność. Co ciekawe, film wkracza też w samą ścieżkę dźwiękową. Na płycie wielokrotnie pojawiają się wyłowione z akcji dźwięki, jednak tak umiejętnie wplecione, iż nie są, jak to często bywa, drażniącym dodatkiem, a ciekawym elementem wzbogacającym muzykę.

 

Mimo tak dużej liczby, często silnie się różniących elementów, udaje się uniknąć chaosu. Co prawda nie ma w „Makowym wzgórzu” jednego tematu na tyle mocnego, by spajał całą ścieżkę, lecz poszczególne fragmenty zazębiają się. Dzięki umiejętnemu montażowi skoki między nastrojami i konwencjami wypadają bez zgrzytów. Satoshi Takebe dobrze przy tym wyczuł, jaka muzyka najlepiej będzie służyła filmowi. Ścieżka dźwiękowa celowo odwołuje się do pewnych muzycznych tradycji, ucieka przy tym od hermetyczności i pozostaje uniwersalna. Ma do zaoferowania pełną gamę emocji, ubranych w ciekawą, atrakcyjną formę. Warto tę ofertę przyjąć.

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

Sunrise – The Breakfast Song – Aoi Teshima

02.

Off to School in the Morning

03.

A Big Commotion

04.

Reminiscence

05.

Fickle as the Weather

06.

The Latin Quarter

07.

The Editing Room in Sunset

08.

Sukiyaki – Kyu Sakamoto

09.

The Flags in the Painting

10.

When the White Flower Blossomed (Choir) – Shigeru Tamura

11.

First Love – Aoi Teshima

12.

The Party

13.

Red River Valley (Choir)

14.

Signal Flags

15.

The Canal at Dusk

16.

The Big Cleanup

17.

Looking Back

18.

Walking Home in the Rain

19.

A Dream

20.

Stand United

21.

The Escape

22.

The Leaden Sea

23.

A Confession

24.

Longing for Mother's Return

25.

The Reunion

26.

Welcome to the Latin Quarter

27.

The Indigo Waves (Choir) – Hiroko Taniyama

28.

Racing Towards a New Day

29.

Summer of Farewells – From Up On Poppy Hill – Aoi Teshima

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 3  

Mystery 22-06-2013, 10:01

Solidny, acz bardzo typowy i mało wyrazisty score, jednak w takim ciepłym anime gra to ładnie.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz