• Mandalorian, The: Season 2
  • Mandalorian, The
  • Roadkill
  • Mank
  • Succession: Season 2

Lion King, The – complete score

data publikacji: 28/04/2005

Król Lew – complete score

Lion King, The – complete score

"...ścieżka wybitna..."

Kompozytor: Hans Zimmer

Rok produkcji: 1994

Wytwórnia: nieznana (bootleg)

Czas trwania: 70:22 min.

 

Pisać po raz kolejny jak genialna jest ścieżka z tego filmu wytwórni Disney'a z pewnością nie jest żadną zbrodnią. Ta muzyka po prostu na to zasługuje. Dokładnie pamiętam, jaki byłem podekscytowany, gdy dziesięć lat temu wchodziłem do domu mojego sąsiada wiedząc, że za chwilę obejrzę "Króla Lwa". Kolega jako jedyny miał wtedy odtwarzacz wideo i do tej pory nie chce mi powiedzieć jak zdobył kasetę jeszcze przed premierą filmu w polskich kinach. Nieważne. Dla kilkuletniego chłopca ten film był wyprawą w nowy, niesamowity świat. Dzika Afryka, egzotyczne zwierzęta i niezwykły patos. Kiedy oglądałem ten film po raz pierwszy czułem się kimś wyjątkowym. Niezwykłość tego filmu to według mnie w dużej mierze także muzyka. To ona sprawia, że banalna z zasadzie historia nabiera takiego kolorytu i patosu. To właśnie wtedy zacząłem spoglądać na muzykę filmową nieco baczniej. W efekcie ścieżki dźwiękowe stały się moją pasją... Ostatnio wpadła mi w ręce kolejna płyta z muzyką z tego filmu - Complete Score. Ujawniła mi ona nowe kompozycje Hansa Zimmera, które okazują się jeszcze lepsze od tych, które pojawiły się na wydaniu oryginalnym.

Płyta zaczyna się pięcioma piosenkami, które można było usłyszeć w filmie. Są to kompozycje na tyle wartościowe, że dzięki nim można doskonale sobie wyobrazić sceny, z których pochodzą. Na mnie do tej pory niesamowite wrażenie robi piosenka "Can You Fell The Love Tonight" i to właśnie ta w wykonaniu - J. Williams i S. Dworsky. Do tej pory łezka mi się kręci, gdy ich słyszę. Co prawda nie beczę tak jak Timon i Pumba po koniec tego utworu ale według mnie jest to chyba najlepsza piosenka filmowa jaką miałem okazję słyszeć. Utwory od 1 do 9 nie różnią się wcale od tych, które można usłyszeć na Original Score. Jednak dalej sytuacja jest nieco inna. Otóż mamy tutaj nowe kompozycje Hansa Zimmera, które reprezentują tak samo wysoki poziom jak wcześniejsze. "Hyenas" to początkowo ponury i mroczny utwór, w którym raz po raz można usłyszeć wiejący wiatr. Po dwóch minutach metrum zmienia się na swobodnego walczyka (trzy-czwarte), aby po chwili niesamowicie przyspieszyć i przerodzić się w dynamiczny marsz z domieszką chórów. Kolejny utwór to "Living In The Exile" - kompozycja dość krótka rozpoczynająca się nieco smutnym śpiewem chóru, któremu wtórują smyczki. Po niecałej minucie pojawiają się nieco hawajskie dźwięki, które przechodzą w niezwykle patetyczną melodię śpiewaną prze chór. "Hunting Friends" to już następna bardzo dynamiczna kompozycja z szybkim rytmem, w której możemy usłyszeć miejscami szczeknięcia hien i porykiwanie lwa. Po minucie wszystko się znacznie wycisza i zaczynają nas koić spokojne dźwięki smyczków. Niekiedy pojawia się subtelnie grany ten patetyczny motyw z poprzedniego utworu. Także ta kompozycja kończy się tym motywem tyle, że o wiele spokojniej.

No i oczywiście "Simba Returns Home". Utwór rozpoczynający się dynamicznym i optymistycznym, śpiewanym motywem, który po chwili cichnie, aby ustąpić miejsca cichym i refleksyjnym smyczkom. Taki nastrój zadumy trwa do czasu 2:25 min, gdy po chwili ciszy zaskakuje nas wesoła melodyjka z pogranicza country i muzyki hawajskiej grana na mandolinie. Kolejne cztery kompozycje to oczywiście jak tytuły wskazują podkład instrumentalny do piosenek znajdujących się na początku płyty. Można tutaj przekonać się, że o uroku tych piosenek świadczy głównie muzyka Hansa Zimmera. Ja osobiście znalazłem tutaj wiele szczegółów, które nie są słyszalne w wersjach śpiewanych - na przykład świetną partię fortepianu w "Circle of Life". No i oczywiście można sobie pośpiewać, jeśli ktoś zna słowa;-). Osiemnastym utworem na płycie jest alternatywna wersja kompozycji "Simba Returns Home", która tym razem obejmuje tylko ten dynamiczny i optymistyczny motyw pojawiający się w wersji podstawowej, dlatego też całość trwa tylko około 40 sek. Ostatnia kompozycja - "Suite From The Lion King" - to muzyczny przegląd wszystkich motywów, jakie pojawiły się na ścieżce dźwiękowej z tego filmu. Mamy tu zarówno sentymentalne i spokojne motywy grane przed smyczki, groźne chóry i oczywiście nieco afrykańskich rytmów. Całość kończy się po 9 minutach niesamowitym motywem z piosenki "Circle Of Life".


Ostateczna ocena nie może być inna niż maksymalna. Według mnie jest jak na razie najlepsze dzieło Hansa Zimmera i każda kolejna jego praca jest tylko echem tej ścieżki. Kompozytor obecnie popada z zły zwyczaj grzebania w swojej własnej twórczości wydobywając to, co w niej najlepszego. Szkoda. Wracając jednak do "The King Lion" nie wolno zapominać o licznych nagrodach, jakie ta muzyka zdobyła - między innymi Oscar i Golden Globe. Pewien niedosyt pozostawia jednak pominięcie pozostałych ścieżek dźwiękowych, które także były wtedy nominowane do Oscara - w tym mojego ulubionego "Forrest Gumpa". Ktoś powie, że Akademia nie mogła przyznać dwóch nagród. Owszem mogła. Tak się składa, że od roku 1989 Disney zaoferował nowy rodzaj kina animowanego, w którym pojawiały się świetne piosenki i niezwykła muzyka. I tak kolejno Oscary za muzykę zdobywały filmy "Mała Syrenka", "Piękna i Bestia", "Aladyn" (trzy Oscary dla Alana Menkena) i w 1994 roku "Król Lew" Hansa Zimmera. Dopiero w roku 1995 Akademia Filmowa zdecydowała się stworzyć dodatkową kategorię "Best Original Musical or Comedy Score", w której od razu zwyciężył Alan Menken z "Pocahontas" (czwarty Oscar). Można by gdybać, co by było gdyby tą kategorię wprowadzono o rok wcześniej, jednak obiektywnym faktem pozostaje, że wtedy najlepszą ścieżką dźwiękową był właśnie "Król Lew". 

 

Wracając jednak do tego konkretnego wydania, którego miałem ostatnio słuchać to według mnie jego kolejnym plusem jest brak wykonań Eltona Johna. Nie znaczy to, że nie lubię tego Pana, bo mam nawet jego ostatnią płytę, ale nie lubię, kiedy ze soundtracku robi się kolejny album jakiegoś piosenkarza, który z partyturą filmową nie ma wiele wspólnego. Coś takiego miało miejsce na ścieżce dźwiękowej z filmu "Spirit: Stallon Of The Cimarron" i nie mogę tego wybaczyć Hansowi Zimmerowi i Bryanowi Adamsowi, ale to już inna historia. Kończąc już te nużące wywody zrzędliwego miłośnika muzyki filmowej, za jakiego się podaję, stwierdzam wszem i wobec, że "The Lion King - Complete Score" jest soundtrackiem naprawdę wartym przesłuchania i bez przesady to ścieżka wybitna. Pełna kolorów, świetnych motywów i doskonałych wykonań. Wręcz perfecto.

Autor recenzji: Łukasz Waligórski


CD 1

01.

Circle of Life – Carmen Twillie & Lebo M

02.

I Just Can't Wait To Be King – Jason Weaver

03.

Be Prepared – Jeremy Irons

04.

Hakuna Matata – Nathan Lane & Ernie Sembella

05.

Can You Feel The Love Tonight – Joseph Williams & Sally Dworsky

06.

This Land

07.

...To Die For

08.

Under the Stars

09.

King of Pride Rock

10.

Hyenas

11.

Living In The Exile

12.

Hunting Friends

13.

Simba Returns Home

14.

Circle of Life (Instrumental)

15.

I Just Can't Wait To Be King (Instrumental)

16.

Hakuna Matata (Instrumental)

17.

Can You Feel The Love Tonight (Instrumental)

18.

Simba Returns Home (Alternate)

19.

Suite from The Lion King

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 4.33  

Krystian 24-02-2013, 17:19

Ale 4 dla Be Prepared i This Land? :( I powinno być Prepared, a nie Prepeared.


Mefisto 24-02-2013, 17:32

Literówka, poprawiona, dzięki.


Andy 24-02-2013, 21:27

Według mnie trochę przereklamowana muzyka. Piosenki super, ale część ilustracyjna przeciętna, a miejscami tandetna. Temat Mufasy obrzydliwy... Orkiestracja płaska, co niby Hans tłumaczył czarno-białymi szkicami. To niesamowite jaki postęp zrobił Zimmer od tego czasu. Fajnie by było gdyby ktoś zreinstumentował score.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz