• LEGO Batman Movie, The
  • Good Dinosaur, The
  • Ten Thousand Saints
  • Baby Driver
  • 13 Reasons Why - score

Gods and Generals

data publikacji: 11/08/2007

Bogowie i Generałowie

Gods and Generals

"...kompozycja ze wszech miar wyjątkowa..."

Kompozytor: John Frizzell, Randy Edelman

Rok produkcji: 2003

Wytwórnia: Sony Classical

Czas trwania: 61:48 min.

 

"Gods and Generals" to kolejny film o Amerykańskiej Wojnie Domowej, który w Polsce jest praktycznie nieznany. Ten perfekcyjnie zrealizowany, epicki film z doborową obsadą stanowi prequel dla innego filmowego fresku o tamtych wydarzeniach – "Gettysburg" z roku 1993. Ten drugi jest zresztą znany także i u nas, a swego czasu było o nim dość głośno. Muzykę do niego skomponował Randy Edelman, dla którego projekt ten stał się życiowym osiągnięciem. Jego muzyka praktycznie z miejsca stała się wzorcem dla kolejnych filmów o tej tematyce, a na wszelkich zagranicznych portalach oceniana jest maksymalnie. Zresztą doczekała się ona kapitalnego wydania dwupłytowego na swoją piątą rocznicę ("Gettysburg: 5th Anniversary Collection"). Kiedy więc podjęto decyzję o realizacji kolejnego filmowego rozdziału Wojny Secesyjnej było jasne, że Edelman zostanie uwzględniony w ekipie.

I tak też się stało, tyle że Edelman musiał zadowolić się jedynie cząstkowym wkładem w partyturę. Głównym kompozytorem został John Frizzell (znany głównie z "Alien: Ressurection"), a Edelman skomponował ostatecznie tylko parę fragmentów – ot, taka powtórka z "Ostatniego Mohikanina". Tyle, że w przeciwieństwie do tamtej kolaboracji z Jonesem, tu trudno odróżnić czyj motyw jest czyj, gdyż obaj panowie stworzyli utwory jednorodne stylistycznie i pasujące do siebie klimatem oraz instrumentarium. I niech nie przesłania tego fakt, że 90% zawartej na albumie muzyki to robota Frizzella, a jedynie 3 ścieżki ("Go To Their Graves Like Beds", "My Heart Shall Not Fear" i "My Home Is Virginia") należą do Edelmana. Obaj panowie wykonali bowiem fantastyczną robotę, idealnie się uzupełniając – czego przypieczętowaniem jest wspólnie napisany utwór "No Photographs".

Nie ważne jest jednak kto, co i ile – liczy się efekt końcowy, który jest powalający. Panowie stworzyli bowiem przepiękną epicką partyturę pod ekranowo-historyczne potyczki i jednocześnie przejmujący hołd dla poległych w nich żołnierzy. Z jednej strony mamy więc potężne, orkiestrowe brzmienia i chóry, a z drugiej posępną, wyciszoną muzykę na skrzypce, fortepian i obowiązkową trąbkę – często z dodatkiem instrumentów ludowych, charakterystycznych dla danej strony walczącej ("These Brave Irishmen"). W rezultacie płytę trudno wymazać zarówno z serca, jak i z pamięci. Już pierwsza, tytułowa ścieżka przeszywa nas na wskroś swoim potężnym, ale jakże smutnym tematem. I lepiej się przygotujcie na to, że tak będzie już do końca. Tu nie ma wesołych i przyjemnych kompozycji, nie ma dynamicznego action score (za wyjątkiem "VMI Will Be Heard From Today", jednak i ten jest bardziej dramatyczny, aniżeli przepełniony akcją) czy irytującego mickey mousingu. Jest za to ból ("Loved I Not Honor More"), cierpienie ("Let Us Cross The River"), smutek i żal ("You Must Not Worry For Us") przeplatane z bardziej optymistyczną miłością ("My Heart Shall Not Fear"), liryką ("No Photographs") i nadzieją ("The Soldier's Return").

Nie jest jednak tak, że wraz z końcem płyty będziemy chcieli rzucić się z mostu do rzeki, chwycić za szablę w imię rewolucji czy też dumnie wypiąć pierś na tle łopoczącej flagi, którą w przypływie ułańskiej fantazji wzniesiemy w ogródku sąsiadów. Nie, tu wszystko jest na swoim miejscu, wszystko podane jest nie tylko z umiarem, co po prostu z wyczuciem. Krótko mówiąc wszystko ma tu swoje miejsce, a wyniesione wrażenia zmuszają raczej do zadumy i refleksji, aniżeli do podjęcia jakichkolwiek zbędnych działań. Ta muzyka daje się sobą zachwycać, ale równie mocno daje też do myślenia. Także piosenki – początkowa "Going Home" i końcowa "Cross The Green Mountain" nie stanowią sprytnego zabiegu producentów, chcących podlizać się różnym grupom wiekowym, lecz są jak najbardziej potrzebne, wzbogacając całość o przejmujący prolog i epilog.

Moc tej pozycji porównać można do innych, równie słynnych i wielkich tematów/partytur: "Hymn to the Fallen", "The Thin Red Line", "Casualties of War" czy klasyczne "Adagio for Strings". Efekt jest dokładnie taki sam: ściśnięte gardło, suchość w ustach, woda w mózgu i niemożność oderwania uszu od słuchawek – choćby wokół się paliło i waliło...

Także jeśli bierzecie się za odsłuch tej płytki, to radzę, abyście uprzednio wyłączyli gaz i zakręcili wodę, bo ta partytura to jedna wielka godzinna elegia, która sprawia, że na ten czas wszystko inne przestaje się liczyć. I choć nie będę ściemniał, mówiąc że powinna ona bez problemu zniewolić każdego, to jednak ostrzec muszę. To kompozycja ze wszech miar wyjątkowa, obok której nie można przejść obojętnie. Na taką muzykę nie ma słów, nie starczy klawiatury, a wszystkie peany są po prostu zbędne. Jej trzeba po prostu posłuchać.

P.S.: Zapraszam też na stronę www.godsandgeneralsmusic.com, gdzie można odsłuchać fragmentów muzyki i dowiedzieć się o niej czegoś więcej.

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Going Home – Mary Fahl

02.

Gods and Generals – John Frizzell

03.

You Must Not Worry For Us – John Frizzell

04.

Loved I Not Honor More – John Frizzell

05.

Lexington Is My Home – John Frizzell

06.

The School of the Soldier – John Frizzell

07.

Go To Their Graves Like Beds – Randy Edelman

08.

My Heart Shall Not Fear – Randy Edelman

09.

These Brave Irishmen – John Frizzell

10.

To The Stone Wall – John Frizzell

11.

You'll Thank Me in the Morning – John Frizzell

12.

The First Crop of Corn – John Frizzell

13.

My Home is Virginia – Randy Edelman

14.

No Photographs – John Frizzell & Randy Edelman

15.

VMI Will Be Heard From Today – John Frizzell

16.

Too Much Sugar – John Frizzell

17.

Let Us Cross the River – John Frizzell

18.

The Soldier's Return – John Frizzell

19.

Cross the Green Mountain – Bob Dylan

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz