• Hacksaw Ridge
  • Kubo and the Two Strings
  • Jungle Book, The
  • Pete’s Dragon
  • Sully

Hoffa

data publikacji: 06/02/2013

Hoffa

Hoffa

"...bez problemu potrafi wryć się w świadomość..."

Kompozytor: David Newman

Rok produkcji: 1993

Wytwórnia: Fox Records

Czas trwania: 42:28 min.

 

Ostatnie minuty życia Jimmy’ego Hoffy to, obok zabójstwa JFK, bodaj jedna z najbardziej nośnych i kontrowersyjnych teorii spiskowych XX wieku. Niestety, solidna i dość wierna wydarzeniom historycznym biografia Danny’ego DeVito bynajmniej nie daje nam jednoznacznych odpowiedzi, a jej zakończenie, jakkolwiek możliwe, jest pod wieloma względami mocno dyskusyjne. Trudno polemizować jednak z kilkoma niezaprzeczalnymi atutami owej produkcji, do których z pewnością zaliczają się m.in. zdjęcia i kolejny popis aktorski Jacka Nicholsona oraz muzyka Davida Newmana.

 

Dla obu panów było to już trzecie z rzędu i bynajmniej nie ostatnie spotkanie. „Hoffa” dobrze zresztą obrazuje, czemu Newman został nadwornym kompozytorem u DeVito. Panowie świetnie się bowiem uzupełniają. Co prawda filmy małego, krępego komika – abstrahując od ich wizualnego wyrafinowania, widocznego chyba najlepiej właśnie w tym filmie – nigdy nie były ani przesadnie skomplikowane od strony ilustracyjnej, ani też wielce eksperymentatorskie, tudzież nowatorskie, lecz mimo to wymagały odpowiedniego podejścia od kompozytora, wgryzienia się w ich strukturę i tematykę. I Newman doskonale zdaje się to wyczuwać, gdyż jego partytury są niemal dokładnym odzwierciedleniem filmów, do których powstają – to klasyczne granie, które absolutnie nie wyróżnia się formą i stylem (zwłaszcza w dzisiejszej dobie), ale jest za to mocne tematycznie i spełnia swe zadanie z nawiązką.

 

I taki jest właśnie „Hoffa”. Film pod wieloma względami podobny do „JFK” Stone’a, z tym wyjątkiem, że DeVito rezygnuje w nim ze wstawek archiwalnych i swobodnie kształtuje fakty na rzecz kinowej historii (czego dowodem choćby jego wcielenie się w fikcyjnego przyjaciela Hoffy, Bobby’ego Ciaro). Mamy do czynienia z poważnym, wielowątkowym kinem, ukazującym zarówno wielkie postaci, jak i wydarzenia z historii USA. Newman serwuje więc równie poważną, odrobinę smutną, ale i stosownie patetyczną muzykę na pełną orkiestrę, z której nie boi się robić użytku. Co prawda w wielu momentach ilustracja stanowi odpowiednio stłumione, zauważalne, lecz nienachalne tło, to jednak bez problemu potrafi wryć się w świadomość widza, wzmagając siłę i emocjonalność kolejnych scen, a całej fabule dodając zarówno rozmachu, jak i dramaturgii.

 

I podobnie, jak Williams w „JFK”, tak i tu Newman z chęcią sięga po sekcję dętą z samotną trąbką na pierwszym i długimi pociągnięciami smyczków na drugim planie, co skutkuje podobną podniosłością tematu głównego. Jednak w przeciwieństwie do mocno pomnikowych i jednocześnie refleksyjnych nut Big Johna, temat od Davida jest jakby bardziej przyziemny, co świetnie oddaje charakter samego Hoffy – człowieka z ulicy, który nawet u szczytu kariery wszystko robił sam i nie bał się pobrudzić. Oddziaływanie obu tematów uważam jednak za porównywalne – ‘skromność’ i szczerość tematu Hoffy bynajmniej nie zabija jego należytej dostojności i rozbuchania. Jest to zresztą temat naprawdę mocny, pamiętny i robiący ogromne wrażenie. I chyba obaj panowie D. byli tego świadomi, gdyż owinęli wokół niego praktycznie całą ilustrację – zarówno w filmie (a nawet w trailerze tegoż), jak i na albumie pojawia się niezwykle często, choć przy tym wystarczająco rzadko, by nie stracić wydźwięku.

 

Tym większa szkoda, że album, w przeciwieństwie do filmu, niemal od razu odsłania wszystkie karty, stając się tym samym mocno nierównym i przez to nie do końca satysfakcjonującym krążkiem. Płytę rozpoczyna bowiem kapitalna suita z... napisów końcowych, która prezentuje słuchaczowi całe dobrodziejstwo inwentarza w ośmiu minutach. I choć w dalszej części albumu usłyszymy jeszcze parę mocniejszych i ciekawszych fragmentów (drugie w kolejce „RTA Riot & Wake”, wspomniana muzyka z trailera, druga połowa „Billy Flynn” czy też „Meeting The Mafia”), to jednak wraz z kolejnymi minutami emocje nieco opadają, a niewiele ponad 40-minutowa kompozycja zaczyna rozmieniać się na drobne i niestety także nużyć – zwłaszcza, że każdy kolejny utwór w taki czy inny sposób czerpie z tematu przewodniego. Oczywiście w dzisiejszej dobie odpowiednie ustawienie tracklisty nie stanowi większego problemu (w czym pomagają także klarowne nazwy poszczególnych ścieżek), lecz nie zmienia to faktu, że w kwestii albumowej producenci zwyczajnie dali ciała.

 

Nie będę jednak wielce krytyczny – wszak dobrze, że album w ogóle wydano, a te czterdzieści parę minut to, było nie było, adekwatna prezentacja ilustracji do prawie dwu i pół godzinnego fresku. Muzyka jest zresztą wystarczająco solidna, żeby spokojnie przeboleć jej specyficzną jednostajność i okazjonalny, a przy tym niezbyt męczący underscore. Sam temat główny jest natomiast na tyle potężny, aby rozważyć nawet zakup płyty (dostępnej już raczej z drugiej ręki, lecz niezbyt drogo). Warto.



P.S. Charakterystyczną nutę z filmu użyto m.in. także w trailerach następujących produkcji: „Bad Girls”, „City Hall”, „First Knight”, „Forrest Gump”, „Frequency”, „Heaven & Earth”, „L.A. Confidential”, „Moll Flanders”, „Price of Glory” oraz „Quiz Show”.

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Hoffa End Credits

02.

RTA Riot & Wake

03.

Truck Talk

04.

Trucker Salute

05.

Ride to the RTA

06.

This Man's Going To Be President

07.

Hoffa Trailer

08.

First Transition

09.

Billy Flynn

10.

Jimmy Goes to Jail

11.

Meeting the Mafia

12.

Loading Dock Riot

13.

Going to Jail

14.

Bobby's Cell

15.

Ants at a Picnic

16.

Mob Negotiations

17.

Jimmy's Last Ride

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz