• Dalida
  • Straight Outta Compton
  • Hologram for the King, A
  • BFG, The
  • American Pastoral

Hereafter

data publikacji: 24/12/2012

Medium

Hereafter

„...monotonia i frustrujące uczucie przesytu...”

Kompozytor: Clint Eastwood

Rok produkcji: 2010

Wytwórnia: WaterTower Music

Czas trwania: 34:03 min.

 

Paranormalny dramat „Medium” jest być może najbardziej wyjątkowym filmem w karierze Clinta Eastwooda. Ten zwykle mocno stąpający po ziemi reżyser postanowił opowiedzieć trochę o życiu po śmierci, biorąc na warsztat tekst wybitnego scenarzysty, Petera Morgana. Pod względem fabularnym „Medium” jednak mocno rozczarowuje, gdyż niewiele pyta, a zbyt często udziela odpowiedzi. Warto je natomiast obejrzeć dla sposobu, w jaki Eastwood prowadzi narrację – trzy oddzielne historie, których przeznaczeniem jest spleść się w finale, toczą się niejako mimochodem i chociaż nie brakuje w nich dramatycznych zwrotów bardziej przypominają realistyczne impresje niż precyzyjnie prowadzone wątki. Efekt jest co najmniej intrygujący, być może „Medium” stanowi jeden z najlepiej opowiedzianych filmów tego twórcy.

 

Pewne nowości fabularne i narracyjne nie przenoszą się niestety na nowości muzyczne. Clint Eastwood, jak wielokrotnie wcześniej, sam napisał ścieżkę dźwiękową i oparł ją na tym samym pomyśle, co zawsze. Kręgosłup kompozycji stanowi skromny, liryczny temat, rozwijający się nieśpiesznie i jakby niepewnie, sporadycznie wzmacniany akompaniamentem pojedynczych akordów. To bardzo ładna, ciepła melodia, aczkolwiek nieszczególnie zwracająca uwagę. Towarzyszy ona całej trójce bohaterów, z rzadka wspierana jeszcze jednym krótkim, meandrycznym temacikiem. W filmie pojawia się więc wielokrotnie i często w eksponowanych momentach. Ładnie współgra z obrazem, dodaje mu łagodności i akcentuje poczucie bliskości, jakie rodzi się między bohaterami.

 

Przy słuchaniu płyty nie ma to jednak żadnego znaczenia. Eastwood jest może mistrzem narracji filmowej, ale w muzyce nie stara się nawet opowiadać historii. Mechanicznie powtarza tylko skomponowany przez siebie temat i to powtarza bez umiaru. Pojawia się on w niemal wszystkich 25 utworach w nieszczególnie pomysłowych aranżacjach. Dominuje ulubiony przez kompozytora fortepian, parokrotnie pojawia się gitara, zdarza się harmonijka i raz niespodziewanie odzywa się klarnet. Smyczki budują tylko łagodne, nieangażujące tło. Króluje więc monotonia i frustrujące uczucie przesytu.

 

W nielicznych momentach, gdy główny temat milknie jest niestety jeszcze gorzej. Ciekawych, jak Eastwood poradził sobie z dramatyczną sceną śmiertelnej walki z falą tsunami, spotka pewnie zawód. Zadowoliło go jednostajne buczenie i tak zresztą jest za każdym razem, gdy nie może być już ciepło i lirycznie, a należy wspomóc się muzycznym podkładem. Zdecydowanie brakuje ilustracyjnej pomysłowości, jaka cechowała niedawno „Oszukaną”. Dodatkowo jeszcze cały materiał został na potrzeby płyty bezmyślnie pocięty i zdarzają się takie dziwadła jak siedemnastosekundowy „Sad George”, złożony jedynie z dwóch akordów gitary.

 

Trudno wskazać adresatów takiej ścieżki dźwiękowej. Nawet miłośników Eastwooda, czy samego filmu szybko znuży powtarzanie na okrągło jednego tematu. Jak na ironię, właściwie cały materiał mieści się w ostatnim na krążku ponad sześciominutowym „End Credits” – wszystkie aranżacje udaje się tam w pełni zaprezentować. Rozciąganie tego na półgodzinną płytę jest po prostu bezcelowe. Nie ma więc sensu zawracanie sobie głowy 30 minutami i wystarczy poprzestać na sześciu, ale i to propozycja raczej dla fanów kompozytora lub filmu. Pozostali mogą bez żalu ten tytuł zignorować.

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

Beginning Credits

02.

Tsunami

03.

Embrace

04.

Jason Dies

05.

Marie Back Home

06.

Sad George

07.

Jason's Ashes

08.

Mom Leaves

09.

Talk of the Hereafter

10.

George Watches Her Go

11.

Two Beds

12.

Bonjour

13.

Marie's Research

14.

Without a Partner

15.

Multiple Attempts

16.

Hat Chase

17.

Used to Be Happy

18.

George Eats Alone

19.

George's Letter

20.

Book Signing

21.

Marcus Waits

22.

Marcus Goes Home

23.

A Letter to Marie

24.

Marie and George

25.

End Credits

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 2  

Mefisto 24-12-2012, 22:22

Pełna zgoda - End Titles i nic poza tym. Dwója z litości, bo płytowo ten tytuł zasługuje na ocenę najniższą.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz