• Witch, The
  • Sing Street
  • Firestarter
  • Hitman’s Bodyguard, The
  • Klute / All The President's Men

Argo

data publikacji: 04/12/2012

Operacja Argo

Argo

„...pomysłowe rozwiązania Desplata giną w filmie...”

Kompozytor: Alexandre Desplat

Rok produkcji: 2012

Wytwórnia: WaterTower Music

Czas trwania: 58:38 min.

 

Najnowszy film Bena Afflecka „Operacja Argo” szybko znalazł się na pierwszej linii walki o Oscary. Zaskakujący sukces finansowy, bardzo hollywoodzka w konstrukcji i duchu, a zarazem pod tym względem autoironiczna historia oraz niewątpliwa umiejętność reżysera trzymania widza w napięciu i techniczna bezbłędność reszty ekipy – to wszystko sprawi pewnie, iż Amerykańska Akademia Filmowa przychylnym okiem spojrzy na dzieło średniego aktora, który staje się coraz ciekawszym reżyserem.

 

Wśród oscarowych oczekiwań względem „Operacji Argo” nikt chyba nie łudzi się nominacją za muzykę. Teoretycznie powinna się ona pojawić, Alexandre Desplat po ostatnim odpoczynku od najważniejszych nagród, wciąż pozostaje jednym z najmodniejszych nazwisk Hollywoodu, które domagają się statuetki Złotego Rycerza. Nawet jeśli jego praca byłaby zaledwie średnia, mógł mu pomóc sukces samego filmu. Jednak Affleck wykazał się niedbałością, gdy chodzi o ekspozycję ścieżki dźwiękowej. W trakcie seansu z reguły jej nie słychać, a jak już to niestety nie najciekawsze fragmenty.

 

Kompozycja Desplata ma ewidentny potencjał i przy właściwym zaprezentowaniu mogła wypaść w obrazie bardzo dobrze. Francuz poszedł wytartą ścieżką, lecz uniknął powtórki z „Syriany”. Jak większość kompozytorów muzyki filmowej, którym przychodzi ilustrowanie produkcji dziejących się na Bliskim Wschodzie, bez umiaru sięgnął po tamtejszą stylistykę, wykorzystując liczne, specyficzne dla regionu instrumenty. Nie brzmi to jednak tak banalnie, jak można było się spodziewać. Zasługa w tym jednego kapitalnego pomysłu: twórczego podejścia do ludzkiego głosu. Z jednej strony pojawiają się oczywiście charakterystyczne przeciągłe kobiece wokalizy, ale dominuje wykorzystanie głosu jako instrumentu perkusyjnego. Wystarczy posłuchać pełnego napięcia i niepokoju „Scent of Death”,  którego kręgosłup stanowi powtarzany jakby w zadyszce jeden dźwięk, albo „Hotel Messages” z nerwowym, szeptanym tykaniem. W filmie tego rodzaju, gdzie oczywistym jest szerokie korzystanie z perkusji, tego rodzaju twórcze jej ożywienie jest na wagę złota.

 

Desplat przy tym nie unika pewnych wtórności, szczególnie w stosunku do Thomasa Newmana, którego „Jarhead” już chyba zawsze będzie stanowił istotny punkt odniesienia dla „bliskowschodnich” ścieżek dźwiękowych. Oprócz twórczego wykorzystanie oryginalnych perkusjonaliów, Francuz w nietypowy dla siebie, a typowy dla Newmana sposób fetyszyzuje instrumenty dęte drewniane. Zanadto to jednak nie przeszkadza, zważywszy, że taki newmanyzujący Desplat brzmi lepiej niż ostatnio sam Newman.

 

W „Operacji Argo” pojawia się też jedno istotne świadome nawiązanie. Część akcji dzieje się w Hollywood, tylko pechowo dla kompozytora Affleck w tych momentach albo zupełnie rezygnuje z muzyki, albo nie widzi powodu, by odchodzić od przyjętego stylu (mimo wyraźnie komediowego wydźwięku wątku). Francuz sprytnie obszedł to utrudnienie i pozwolił sobie na własną, subtelną zgrywę z hollywoodzkiego kina. Skomponował epicki, pełen przestrzeni, łagodny temat będący swoistą mieszanką Johna Williamsa i Johna Barry’ego („The Mission”). Z jednej strony idealnie wpasowuje się on w patetyczne fragmenty filmu, a z drugiej osadza je w ironicznym nawiasie.

 

Szkoda tylko, że pomysłowe rozwiązania Desplata giną w filmie, co również odbija się na odsłuchu ścieżki dźwiękowej. Po pierwszych pięciu świetnych utworach, w których przed słuchaczem rozpościerają się wszystkie zalety tej ścieżki dźwiękowej, zaczyna dominować muzyka ściśle ilustracyjna. Wszystkie pozytywne elementy kompozycji w niej powracają, ale w ograniczonej i siłą rzeczy przyciętej, nie tak dynamicznej, znacznie mniej atrakcyjnej formie. Nienaruszona pozostaje jedynie kreowana przez nie, pełna niepokoju, duszna atmosfera wrzących ulic Teheranu. Chociażby z tego względu te utwory mogły zostać przez Afflecka wyeksponowane w lepszy sposób, a że tak się nie stało, mam do niego pewien żal.

 

Jeżeli nawet komuś zabraknie cierpliwości do zapoznania się z całością, dość długiej w końcu, ścieżki dźwiękowej, zachęcam do przesłuchania przynajmniej pierwszych pięciu utworów, które prezentują najlepsze elementy ścieżki: są przebojowe, ciekawe, znakomite w odsłuchu. Cała kompozycja, mimo z czasem coraz mniejszej autonomiczności, pozostaje również jedną z najlepszych w tym roku, jeśli chodzi o tak muzycznie trudny gatunek, jak thriller. Zwiastuje też pewne odświeżenie stylu Alexandre'a Desplata, co z pewnością ucieszy jego fanów i pozwala z życzliwością spojrzeć na jego oscarowe szanse przy innych, tegorocznych tytułach.

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

Argo

02.

A Spy In Tehran

03.

Scent Of Death

04.

The Mission

05.

Hotel Messages

06.

Held Up By Guards

07.

The Business Card

08.

Breaking Through The Gates

09.

Tony Grills The Six

10.

The Six Are Missing

11.

Sweatshop

12.

Drive To The Airport

13.

Missing Home

14.

Istanbul - The Blue Mosque

15.

Bazaar

16.

Cleared Iranian Airspace

17.

Hace Tuto Guagua – Familion

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 4  

Mefisto 06-12-2012, 02:39

Hmm, faktycznie muzyka nieco ginie w filmie, ale generalnie całkiem nieźle i tak go "dobarwia". Z kolei sam album podobał mi się - świetny Desplat, myślę, że warto polecić.


karez 11-12-2012, 19:58

Całkiem przyzwoity soundtrack. Nie wiem jak prezentuje sie na ekranie, ale zamówiłem ją z amazona po wysłuchaniu próbek i jestem pozytywnie zaskoczony. Tematy brzmiące orientalnie w filmach z akcja osadzana na bliskim wshodzie czesto bywają wtórne. Tutaj Desplat po raz kolejny mnie zaskoczył oferując wystarczająco duzo oryginalności od siebie.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz