• Reich
  • Mindhunter
  • White Lotus, The
  • Devs
  • Bad Guys, The

Proposition, The

data publikacji: 28/11/2012

Propozycja

Proposition, The

„...słucha się tego dość nieprzyjemnie...”

Kompozytor: Nick Cave, Warren Ellis

Rok produkcji: 2006

Wytwórnia: Mute U.S.

Czas trwania: 42:17 min.

 

Gdy Nick Cave spotkał się z Johnem Hillcoatem przy produkcji krwawego antywesternu zatytułowanego „Propozycja”, występował w podwójnej roli. Po pierwsze był scenarzystą filmu. Po drugie zaś, wspólnie z Warrenem Ellisem, podjął się stworzenia doń ścieżki dźwiękowej. Panowie znali się już z planu zapomnianego filmu „Ghosts... of the Civil Dead”, jednak dopiero „Propozycja” wyklarowała warunki ich dalszej współpracy, która zaowocowała jak dotąd trzema filmami. Dla Hillcoata stała się także przepustką do światowego kina, zaś Cave’owi przyniosła nagrodę Australijskiego Instytutu Filmowego.

 

Nie dziwne, że między tymi twórcami powstała nić porozumienia. Hillcoat tworzy kino brutalne i gorzkie, co dobrze komponuje się z przydymioną, ponurą muzyką Cave’a. W „Propozycji” ścieżka dźwiękowa, obraz i słowa splatają się w niezwykły sposób. Muzyka jest nie tylko częścią filmowego tła, stanowi integralny element narracji. Pojawiające się fragmenty piosenek, czy melorecytacji służą za komentarz do oglądanych zdarzeń. Oryginalna kompozycja nadaje tempo opowieści, częściej obraz dostosowuje się do niej, niż ona do obrazu.

 

Zdawać by się mogło, że to sytuacja wymarzona do miłośnika muzyki filmowej. Skoro ścieżka dźwiękowa nie poddaje się sztywnym wymogom narzuconym przez reżysera i ma czas swobodnie płynąć, powinna charakteryzować się dużą autonomią i znakomicie wypadać na płycie. Niestety w przypadku „Propozycji” zależność działa w obydwie strony. Owszem, muzyka ma swoje szczególne miejsce, lecz zarazem nie rozpycha się w obrazie, wręcz przeciwnie, w sposób organiczny się z nim wiąże.

 

Cave i Ellis zdecydowali się na skromną, wręcz ascetyczną formę. Trzon stanowi ustawicznie brzmiące, przypominające bzyczenie muchy, więc na dłuższą metę irytujące tło. Nad nim unoszą się krótkie melodie grane przez zawodzące, chropowate skrzypce, zaskakujące gitarowe akordy, albo dziwacznie brzmiące instrumenty perkusyjne. Co pewien czas odzywa się głos Cave’a – czasem śpiewa, czasem mówi, czasem szepce, a czasem tylko nuci. Dodaje to muzyce swoistego aspektu osobistego i podkreśla jej szczególne znaczenie w narracji.

 

Zasadniczo jednak słucha się tego dość nieprzyjemnie. Senny główny motyw jest nie tyle monotonny, co smętny, a powracające fragmenty pieśni o jeźdźcu Cave prezentuje w egzaltowany sposób. Dopiero gdy na końcu po prostu ją śpiewa przy akompaniamencie nieco lżejszej, fortepianowej aranżacji, można docenić jej poetyckość i urok. Niektóre utwory to swoiste kurioza jak „Moan Thing”, jakże trafnie zatytułowane, gdyż sprowadza się do niby melodyjnych pojękiwań. Z drugiej strony pojawiają się fragmenty, nawet jeśli niezbyt łatwe w odbiorze, to przynajmniej brzmieniowo intrygujące. Takie jest na przykład „Road to Banyon” złożone właściwie z pojedynczych szarpnięć strun gitary i miarowego, perkusyjnego akompaniamentu. Trudno powiedzieć, żeby dobrze się tego słuchało, ale na swój sposób wciąga.

 

„Propozycja” stawia więc słuchacza w trudnej sytuacji. Łatwo docenić działanie tej muzyki w filmie, gdzie świetnie współgra z pustynnymi, rozgrzanymi krajobrazami Australii i krwawymi porachunkami bohaterów. Łatwo również pochwalić ogólną atmosferę płynącą z samego krążka ze ścieżką dźwiękową – atmosferę nieprzyjemną, tajemniczą, drażniącą, a zarazem bardzo sugestywną. Muszę jednak powiedzieć, że trudno byłoby mi wskazać, kto mógłby chcieć posłuchać tej muzyki dla przyjemności, a tym bardziej do niej wracać. Dla mnie to propozycja jednorazowego użytku, skierowana wyłącznie do cierpliwych.

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

Happy Land

02.

The Proposition 1

03.

Road to Banyon

04.

Down to the Valley

05.

Moan Thing

06.

The Rider 1

07.

Martha's Dream

08.

Gun Thing

09.

Queenie's Suite

10.

The Rider 2

11.

The Proposition 2

12.

Sad Violin Thing

13.

The Rider 3

14.

The Proposition 3

15.

The Rider Song

16.

Clean Hands, Dirty Hands

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 3  

Mefisto 29-11-2012, 17:12

Swego czasu miałem to recenzować, ale nijakość i właśnie smętność ścieżki mnie finalnie odrzuciły. Tak więc zgadzam się z każdym słowem - nie jest to zła muzyka, ale kompletnie nieatrakcyjna, a przy tym taka sobie w kwestii czysto ilustracyjnej. Wymęczone trzy.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz