• Przepraszam, czy tu biją?
  • Mam tu swój dom
  • Sweet Tooth
  • Company Business – expanded score
  • Iron Giant, The – The Deluxe Edition

Laberinto Del Fauno, El

data publikacji: 25/04/2007

Labirynt fauna

Laberinto Del Fauno, El

"...wciąga słuchacza w swój własny świat..."

Kompozytor: Javier Navarrete

Rok produkcji: 2006

Wytwórnia: Milan

Czas trwania: 73:44 min.

Oscarowa gorączka zdążyła już dawno opaść, gdy do naszego kraju zawitała w końcu jedna z nominowanych do tej nagrody ścieżek dźwiękowych. Muzyka Javiera Navarrete z filmu "Labirynt Fauna" zdecydowanie należała do najszerzej komentowanych w roku 2006. Z jednej strony pewnie dlatego, że powstała do niezwykle udanego filmu, słynnego reżysera Guillermo Del Toro, obsypywanego najróżniejszymi nagrodami na licznych festiwalach. Z drugiej strony rozgłos, jaki zyskała ta muzyka wynika z jej jakości, dalece przewyższającej rzemieślnicze partytury filmowe powstające w Hollywood. Hiszpański kompozytor stworzył bowiem niebanalną muzykę do niebanalnego filmu, który zyskał w ten sposób niezwykłą głębię. Mimo że niewiele w niej oryginalności i świeżości, ścieżka dźwiękowa z "Labiryntu fauna" jest niczym piękna i pełna przygód opowieść, którą czyta się od deski do deski z zapartym tchem.

"Labirynt fauna" to historia pewnej dziewczynki, Ofelii, rzuconej w wir wydarzeń, gdy to po zwycięstwie generała Franco, w Hiszpanii zapanował faszystowski reżim. Dziewczynka jest przybraną córką okrutnego kapitana Vidala, brutalnie rozprawiającego się z partyzantami, którego jedyną obsesją jest posiadanie syna – nawet kosztem życia własnej żony. Ofelia chcąc uciec z tego przerażającego świata dorosłych, tworzy swój własny, w którym jest księżniczką wypełniającą zadania tytułowego fauna. Jeśli wypełni je wszystkie, będzie mogła powrócić do swojego podziemnego królestwa. Film jest brutalny i mimo baśniowej otoczki zdecydowanie nie dla dzieci. W pewnym sensie można uznać, że jest to horror, jednak znacząco odbiegający od amerykańskich przedstawicieli tego gatunku. Niemal każde ujęcie tego filmu ma w sobie coś z artyzmu, którego głównym nośnikiem jest jednak muzyka.

Muzycznym tematem przewodnim filmu jest nieco naiwna kołysanka na ¾. Jej melodia w samym filmie stanowi dość istotny element fabuły, stąd też wskazówka, że musiała powstać jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć. Navarrete nie eksponuje jednak tego tematu zbyt mocno. Na całej płycie pojawia się on tylko kilkukrotnie i to w najważniejszych momentach. Jak na kołysankę przystało można ją usłyszeć głównie mruczaną przez ciepły, kobiecy głos wokalistki o pseudonimie Lua i wygrywaną przez samotny fortepian czy harfę. Na tym jednak kończy się dziecięca naiwność tej ścieżki dźwiękowej. Niemal cała reszta to liryczny suspens i potężna dawka muzycznej epiki z monumentalnymi rajdami orkiestry i chóru. Pod tym względem można się tutaj nawet doszukiwać mnóstwa podobieństw do trylogii "Władcy pierścieni" Howarda Shore’a czy nawet "Pachnidła". Podobny jest też niepokój i mrok, jaki roztacza muzyka Navarrete. Doskonale to spełnia swoją funkcję w filmie, który jako horror, potrzebował takiego właśnie, pełnego napięcia i grozy, klimatu.

 


Imponujące jest to, że ten niezwykły nastrój udało się kompozytorowi osiągnąć głównie w oparciu o rytmikę walca. Większość pojawiających się tutaj kompozycji jest napisana w metrum ¾, co w pewnym sensie można odebrać jako nawiązanie do tematu przewodniego – nie w warstwie melodycznej a rytmicznej. To metrum sprawia także, że groza muzyki Navarrete wynikająca z użycia mnóstwa niskich i dudniących dźwięków orkiestry czy pomrukujących chórów, ma w sobie coś z baśniowości. Nie jest to typowa muzyka tła spotykana w horrorach, ale pełna magii i pozornych sprzeczności partytura. Rozległe pasaże, liczne solowe popisy skrzypiec czy fortepianu, grającego głównie w niskich rejestrach, nadają jej bardzo koncertowego charakteru. Dzięki temu wszystkiemu płyty z "Labiryntu fauna" słucha się tak samo jak ogląda się film – w napięciu od początku do końca, oczekując na pozytywny zwrot akcji. To kolejna z tych partytur filmowych, która wciąga słuchacza w swój własny świat.

Muzyka z "Labiryntu fauna" to jedno z objawień roku 2006. Skomponowana przez mało znanego twórcę z Hiszpanii, zaskoczyła wszystkich swoim rozmachem, tematyką, serią świetnych koncepcji i w końcu dopracowaniem w najmniejszych szczegółach. Nawet w muzyce tła, która pozornie mogłaby się wydać najsłabszym ogniwem całej partytury, Navarrete nadal pokazuje klasę, eksperymentując z instrumentarium i tworząc ciekawe palety brzmień. Nie zabrakło tu także inspiracji niezwykle popularnym minimalizmem czy typowo europejską muzyką filmową – pełną niedopowiedzeń i magii. I choć brakuje jej tej iskry geniuszu, świeżości czy oryginalności, która skłoniłaby mnie do wystawienia maksymalnej noty, to zdecydowanie polecam tę muzykę.

 

 

Autor recenzji: Łukasz Waligórski


CD 1

01.

Long, Long Time Ago

02.

The Labyrinth

03.

Rose, Dragon

04.

The Fairy and the Labyrinth

05.

Three Trails

06.

The Moribund Tree and the Toad

07.

Guerrilleros

08.

A Book of Blood

09.

Mercedes Lullaby

10.

The Refuge

11.

Not Human

12.

The River

13.

A Tale

14.

Deep Forest

15.

Vals of the Mandrake

16.

The Funeral

17.

Mercedes

18.

Pan and the Full Moon

19.

Ofelia

20.

A Princess

21.

Pan's Labyrinth Lullaby

Komentarze

Obecnie brak komentarzy.

Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz