• Hitman’s Bodyguard, The
  • Klute / All The President's Men
  • Victoria & Abdul
  • Logan
  • Game of Thrones – season 7

Hamlet

data publikacji: 10/09/2012

Hamlet

Hamlet

„...wystawność, szyk i majestat...”

Kompozytor: Patrick Doyle

Rok produkcji: 1996

Wytwórnia: Sony Classical

Czas trwania: 76:25 min.

 

Kenneth Branagh ma na swoim koncie wiele znakomitych filmów, ale żaden chyba nie może się równać z jego adaptacją „Hamleta”. To epickie, czterogodzinne dzieło jest pierwszym w historii przeniesieniem na ekran pełnego tekstu sztuki Shakespeare’a. Branagh nie tylko udźwignął wielowiekowy ciężar tego wielkiego dramatu, ale nadał mu też formę fascynującego, wciągającego widowiska. Wiele pomogła mu złożona z wybitnych aktorów obsada (m.in. Julie Christie, Dereck Jacobi, Kate Winslet), chociaż to brawurowa gra samego reżysera w roli tytułowej nie pozwala oderwać oczu od ekranu.

 

Muzykę do tego niezwykłego przedsięwzięcia napisał oczywiście Patrick Doyle – stały współpracownik Branagha. Miał przed sobą zadanie niełatwe. Z jednej strony musiał napisać potężną, epicką muzykę stosowną do konwencji filmu, z drugiej strony zaś nie mogła ona być zbyt angażująca, by nie zagłuszać rozbudowanych dialogów i monologów. Co więcej na potrzeby tak długiego dzieła siłą rzeczy należało skomponować bardzo wiele materiału. Na szczęście w owym czasie Doyle był u szczytu swych kompozytorskich możliwości, w roku premiery „Hamleta” uskrzydliła go ponadto pierwsza w karierze nominacja do Oscara. Nic dziwnego więc, że sprostał wyzwaniu.

 

Po włączeniu płyty natychmiast uderza jedna rzecz: niesamowita godność tej muzyki. Ani przez chwilę nie ma się wątpliwości, że akcja filmu dzieje się na królewskim dworze, nie jednak średniowiecznym, jak to opisywał Shakespeare, lecz z XIX wieku, jak zamyślił sobie Branagh. Podniosła pieśń „In Pace” w wykonaniu samego Placido Domingo, a zaraz po niej dostojna fanfara wprowadzają słuchacza w wystawność, szyk i majestat dworu. Jednak owa godność najpełniej rozbrzmiewa w głównym temacie. To powolna, łagodna, ale pełna przestrzeni melodia, której Doyle nadał brzmienie hymnu. Z reguły prowadzą ją smyczki, skłonne do rzewnych tonacji, co nadaje jej romantycznego charakteru, ale zdarza się też bardziej wojskowa aranżacja, z bębnami w tle („My thoughts be bloody”), by wreszcie w genialnym, epickim finale rozbrzmieć pełną mocą męskiego chóru.

 

Doyle sięga po swój temat często – za często, powiedzieliby niektórzy. Trudno jednak się nim znudzić, zwłaszcza, że często stanowi zaledwie część bardziej rozbudowanych utworów. Kompozytor z właściwą sobie brawurą przepięknie operuje orkiestrą. Unika jednak tym razem tworzenia nadmiernie zawiłych, muzycznych konstrukcji. Skupia się na wydobyciu siły drzemiącej w skomponowanych melodiach. Potrafi urzec delikatnością („I loved you once”), przyśpieszyć krew w żyłach pełnym napięcia nerwem („The doors are broke”) albo rozluźnić rześką atmosferą dobrej (acz dworskiej) zabawy („What players are they”).

 

Na tym tle zaskakująco wypada skromna perełka, „If once widow”, gdzie subtelny akompaniament harfy towarzyszy ciepłemu klarnetowi i chwytającej za serce, ale pozbawionej cienia ckliwości, wiolonczeli. Doyle udowadnia tu, że nie potrzebuje dużej orkiestry, którą przecież tak świetnie prowadzi przez całą ścieżkę dźwiękową, by wywołać w słuchaczu głębokie emocje, a przy okazji zaimponować techniczną sprawnością.

 

Niestety nie mogę napisać, iż „Hamlet” jest ścieżką dźwiękową bez wad. Takowe są i mogą się okazać dla wielu bardzo kłopotliwe. Tradycyjnie więc wydanie płytowe jest za długie. Ponad godzina i piętnaście minut to może nie tak dużo w kontekście czterogodzinnego filmu, lecz zdecydowanie za dużo w kontekście nagromadzonego materiału. Zbyt wiele jest tu utworów zwyczajnie nudnych. Szczególnie fragmenty z założenia pełne mroku i niepokoju wypadają z reguły nieciekawie i nużąco, jak na przykład „A foolish prating nave”. Czasem daje o sobie znać zbytnie powiązanie z obrazem („Alas poor Yorick”). Szczególnie w drugiej połowie płyty nagromadzone są utwory średnie i słabe, co dodatkowo może spotęgować zmęczenie u słuchaczy.

 

Ratunkiem oczywiście jest przeskakiwanie z co nudniejszych fragmentów do tych, gdzie Doyle pokazuje prawdziwie mistrzowską klasę. Kto jednak lubi to robić? Niewątpliwie można natomiast wyłowić z tej płyty zarówno potężną epikę, jak i romantyzm, czy napięcie. Szczególnie drugi z tych elementów pojawia się często i w najlepszych momentach płyty. Do tego prawdziwe diamenty w rodzaju „Fanfare”, „If once a widow”, czy „Go bid the soldiers shoot” potrafią wynagrodzić nawet przeciągające się chwile zniecierpliwienia. Wreszcie nie do przecenienia jest wspomniana dworska atmosfera i szlachetna godność tej kompozycji. Być może dzięki tym cechom osiągnie ona kiedyś status klasyka.

Autor recenzji: Jan Bliźniak


CD 1

01.

In Pace – Placido Domingo

02.

Fanfare

03.

"All that lives must die"

04.

"To thine own self be true"

05.

The Ghost

06.

"Give me up the truth"

07.

"What a piece of work is a man"

08.

"What players are they"

09.

"Out out thou strumpet fortune"

10.

"To be or not to be"

11.

"I loved you once"

12.

"Oh, what a noble mind"

13.

"If once a widow"

14.

"Now could I drink hot blood"

15.

"A foolish prating nave"

16.

"Oh heavy deed"

17.

"Oh here they come"

18.

"My thoughts be bloody"

19.

"The doors are broke"

20.

"And will 'a not come again?"

21.

"Alas poor Yorick"

22.

"Sweets to the sweet - farewell"

23.

"Give me your pardon sir"

24.

"Part them they are incensed"

25.

"Goodnight, sweet prince"

26.

"Go bid the soldiers shoot"

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 3.5  

Mefisto 10-09-2012, 15:03

Dobra recka, dobra, potężna muzyka, ale jednak wydanie płytowe odrobinę przytłaczające, męczące i posiadające sporo zbędnego materiału. Dałbym 3,5, ale że nie ma, to...


mike 10-09-2012, 17:27

Już jest.


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz