• 13 Reasons Why
  • Dalida
  • Straight Outta Compton
  • Hologram for the King, A
  • BFG, The

Apollo 13

data publikacji: 07/06/2012

Apollo 13

Apollo 13

"...zjadliwy i właściwie pozbawiony wad mariaż..."

Kompozytor: James Horner, różni wykonawcy

Rok produkcji: 1995

Wytwórnia: MCA Records

Czas trwania: 72:01 min.

 

„Apollo 13” – film opowiadający  o najsłynniejszej, bo feralnej, misji kosmicznej w historii, jest dziełem niezwykłym pod każdym względem. Począwszy od aktorskich kreacji, przez wielce rzeczywiste efekty specjalne, fabułę i sposób narracji, aż po muzykę właśnie, którą to skomponował James Horner – jeden z najsłynniejszych kompozytorów hollywoodzkich, który ma tyleż samo wzlotów (przepiękne, epickie i dziś już kultowe ilustracje do „Braveheart”, „Krull”, czy „Willow”), co upadków („Ransom”, „Red Heat”, „Troja”), jak i rzeczy całkowicie średnich, choć mocnych, szczególnie w kontekście („Apocalypto”). Jego muzyką do „Apollo 13” bardziej szczegółowo już jakiś czas temu zajmowaliśmy się w osobnej recenzji „Academy Promo”. Warto jednak poświęcić też chwilę wydaniu oficjalnemu oraz temu, jak hornerowska kompozycja miesza się nań z licznymi piosenkami.

 

Otwierające album „Main Title” już od pierwszej chwili zapowiada coś podniosłego, epokowego i patetycznego w dobrym tego słowa znaczeniu – wręcz wciąga w wir historii, którą za chwilę potęguje pierwszy tekst wzięty nie tyleż z filmu, co z kart historii właśnie, a więc słynne „One small step...” Neila Armstronga, który w parze z nutami Hornera buduje wokół nas solidny nastrój niezapomnianych przeżyć. Od razu warto nadmienić, iż każda melodia, piosenka i tekst mówiony, których znajduje się tu trochę, są tak sprytnie połączone, że można ich słuchać ciągiem, mając wrażenie jakbyśmy towarzyszyli, czy wręcz byli częścią danej przygody. A to niewątpliwie duży plus.

 

Pominę jednak filmowe cytaty, które w rzeczy samej dodają pikanterii i wzmagają wydźwięk płyty (przy czym odsłuch nie wymaga znajomości samego filmu), ale na dobrą sprawę są jedynie krótkimi przerywnikami, tudzież łącznikami pomiędzy piosenkami i utworami Hornera. Zresztą, to właśnie jego kompozycje robią tu największe wrażenie. Takie momenty, jak potężny, 10-minutowy „All systems go / The Launch”, radośnie wprowadzający nas w otchłań kosmosu razem z załogą Apollo 13; niepokojący i mroczny „Master Alarm”; mocno grające na emocjach, wznawiające nadzieję „Into The L.E.M.” i „Darkside of the Moon”; czy w końcu wieńczące całość, trzymające w napięciu przez większość czasu „Re-entry and Splashdown” oraz przynoszące finalne ukojenie, wspaniałe „End Titles”, to bez wątpienia najwyższa półka muzyki filmowej, nie tylko od Hornera. No i bez problemu oddaje ona ducha pechowej misji Apollo.

 

Jeśli zaś idzie o piosenki (które w taki czy inny sposób pojawiły się w filmie i są związane z czasem akcji tegoż), to wypadają one rzecz jasna nieco gorzej. Abstrahując od tego, że niemal każda reprezentuje inny gatunek muzyczny, to nie wszyskie da się uznać za satysfakcjonujące (ja osobiście nie mogę znieść wycia Hanka Williamsa, choć oczywiście wszystko zależy od prywatnych preferencji). Większość z nich to zresztą przeboje już dawno ograne, znane i lubiane, a więc tym samym niczym nie zaskakujące. Z samym klimatem i fabułą także nie mają zbyt wiele wspólnego – może poza „Spirit in the Sky” i „Blue Moon”, które są strzałami w 10 i świetnie oddają zarówno wyścig kosmiczny, jak i pościg za marzeniem. Jak na ironię cały ten materiał źródłowy nie gryzie się jednak z hornerowskim dokonaniem, a niekiedy nawet dodaje mu smaczku, lub też stanowi miłą odskocznię i, chwilami potrzebne, zróżnicowanie materiału. Jest to więc zjadliwy i właściwie pozbawiony wad mariaż.

 

 

 

Reasumując, jest to płyta bardzo dobra, nad której oceną jednak się trochę wahałem – tym bardziej, że istnieją dwie wersje tej ścieżki dźwiękowej – ta i dwupłytowa, z dodatkowym krążkiem pełnym piosenek, o łącznym czasie trwania dwóch godzin (nie licząc już rzecz jasna wersji promo i bootlega, na których znajdują się same kompozycje Hornera, także alternatywne). Ponieważ jednak płyta składa się na spójną, logiczną całość, której słuchać można bez bólu i bez grzebania w trackliście, toteż ostatecznie zdecydowałem się na ocenę bardzo dobrą. I choć sama muzyka Jamesa Hornera zasługuje na najwyższą notę i dla niej warto sięgnąć także po „Academy Promo”, to i soundtrack wart jest uwagi i tych paru złotych z portfela.

 

P.S. Tekst ten jest poprawioną i uzupełnioną wersją recenzji napisanej dla portalu film.org.pl.

Autor recenzji: Mefisto


CD 1

01.

Main Title

02.

One Small Step (dialog)

03.

Night Train – James Brown

04.

Groovin' – The Young Rascals

05.

Somebody To Love – Jefferson Airplane

06.

I Can See For Miles – The Who

07.

Purple Haze – Jimi Hendrix

08.

Launch Control (dialog)

09.

All Systems Go / The Launch

10.

Welcolme To Apollo 13 (dialog)

11.

Spirit In The Sky – Norman Greenbaum

12.

House Cleaning / Houston, We Have A Problem (dialog)

13.

Master Alarm

14.

What's Going On? (dialog)

15.

Into the L.E.M.

16.

Out of Time / Shut Her Down (dialog)

17.

Darkside of the Moon

18.

Failure Is Not An Option (dialog)

19.

Honky Tonkin' – Hank Williams

20.

Blue Moon – The Mavericks

21.

Waiting for Disaster / A Privilege (dialog)

22.

Re-Entry & Splashdown

23.

End Titles

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 4.75  

Wojtas71 08-06-2012, 15:59

Jak dla mnie arcydzieło.....ale "oczywiście" to Horner, więc oceniamy nizej bo jesteśmy zaprogramowani na plagiat....oj te stereotypy...


Mefisto 09-06-2012, 00:58

Nie, oceniamy niżej, bo to album nie tylko hornerowy - dla wspomnianego w tekście Academy Promo idzie pełna piątka o czym zresztą wspominam w tekście, więc po co to czepialstwo?


Wojtas71 09-06-2012, 11:00

Przepraszam...zwracam honor...mój błąd.....:) objawia się chyba mój własny brak zrozumienia tekstu:)....


Arthur 15-06-2012, 14:40

Ja dam piątke, bo 4,5 nie ma. To przykłąd wzorcowego albumu dla miłośnika filmówki: mamy i Hornera i dobrze dobrane piosenki i głosy aktorów jak ktoś jest fanem. Całość jest cudownie zmontowana, prowadzi przez cały film dosłownie, bez konieczności oglądania zbawców z hameryki. 2 CD nigdy nie słyszałem


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz