• Gold – score
  • Our Kind of Traitor
  • Assassin’s Creed
  • Domino
  • Catch-22

König der letzten Tage

data publikacji: 25/05/2012

Król Münsteru

König der letzten Tage

"...bez wątpienia najwyższa półka muzyki filmowej..."

Kompozytor: Wojciech Kilar

Rok produkcji: 1993 / 2006

Wytwórnia: Decca / Dominus Animae

Czas trwania: 51:04 min.

 

Wiek XVI to w Europie czas wielkich zmian. Z jednej strony napływający z Włoszech renesans sprowadza „odrodzone światło” po ciemnym i mrocznym średniowieczu. Z drugiej strony, w następstwie reformacji, jest to okres wojen religijnych, które przyniosły przemoc, cierpienie i śmierć wielu mieszkańcom Starego Kontynentu. Szczególnie dotkliwie odczuło to niemieckie miasto Münster położone w Nadrenii Północnej Westfalii, gdzie w roku 1534 do władzy doszli członkowie radykalnego ruchu reformacji, zwani anabaptystami. Pod przewodnictwem charyzmatycznego Jana van Leydena, ruch ten głosił szybkie nadejście sądu ostatecznego i straszliwe cierpienia w ogniu piekielnym dla wszystkich, którzy się do nich nie przyłączą. Zaledwie po roku czasu i krwawych walkach, Münster – miasto które miało być Nowym Jeruzalem – zostało odbite przez wojska katolickiego biskupa i hrabiego, Franza Waldecka. Przywódcy anabaptystów, z van Leydenen na czele, zostali skazani na śmierć, a ich ciała zawieszono w klatkach na wieży tamtejszego kościoła.

 

W oparciu o te wydarzenia, na początku lat 90-tych ubiegłego stulecia, niemiecka telewizja ZDF nakręciła dwuczęściowy film telewizyjny pt. „König der letzten Tage”, który przyjęto jednak z mieszanymi uczuciami. Krytycy zarzucali, że filmowcy po macoszemu potraktowali wydarzenia historyczne, koncentrując się przy tym na mniej interesujących aspektach. Mimo tych uwag, produkcje tę, w której jako van Leyden występuje mało znany wtedy Christoph Waltz, ogląda się naprawdę dobrze. Może pochwalić się ona niezłym rozmachem, o którym wiele polskich produkcji nawet dzisiaj może jedynie pomarzyć, jak i też bardzo szczegółowym odzwierciedleniem tamtej epoki. Bardzo ważną rolę przy tym pełni także muzyka Wojciecha Kilara, który rok wcześniej zasłynął na świecie kompozycją do „Draculi” Francisa Forda Coppoli. W przeciwieństwie do filmu, jego ścieżka dźwiękowa bardzo spodobała się niemieckim krytykom. I nie ma się co dziwić, gdyż jest to naprawdę niezwykły, wręcz wybitny soundtrack, który w pewnym sensie przerósł sam film– na pewno jeden z lepszych w bogatym dorobku polskiego kompozytora.

 

Gros zdjęć do „Króla Münsteru” powstało w Czechach i tam też, a dokładniej w Pradze, nagrano doń ilustrację. Kilar, mając do dyspozycji orkiestrę i chór Praskiej Filharmonii, w pełni wykorzystał potencjał, tworząc piękny i epicki score, który idealnie oddaje nutami wydarzenia tamtej epoki. Oczywiście długo można by się rozpisywać nad technicznymi walorami tej ścieżki – nad tym, jak Kilar doskonale potrafi opanować orkiestrę, jakie to wszystko przemyślane i jak świetnie sprawdza się w obrazie. Ale tym, co czyni tę muzykę wyjątkową jest jej niezwykle bogate brzmienie i świetne, wpadające w ucho melodie.

 

Na długo w pamięci pozostaje motyw przewodni „Königa...“, który w całej okazałości możemy usłyszeć w otwierającym płytę, majestatycznym „Gloria - Die Wiedertäufer”. Inne jego aranżacje przewijają się naturalnie przez cały score, jak chociażby w „Der Falche Engel”, czy też w utrzymanym w stylu epoki „Knipperdollings Tanz”. Drugim bardzo ważnym motywem muzycznym, który często się tu powtarza jest piękny, liryczny temat  przypisany jednej z głównych bohaterek – Engele Kerkerinck („Engele - Melodie”, „Die Unmögliche”, „Engeles Traum”). Te dwa, przeplatające się z sobą motywy tworzą solidny fundament, na którym wznoszone są kolejne, równie dobre tematy, np. wątek Clarissy oparty o delikatny, sakralny dźwięk chóru („Agnus Dei - Clarissas Thema” i „Clarissas Tod”).

 

Sam chór jest jednym z najważniejszych elementów tej kompozycji. Już we wspomnianym „Gloria - Die Wiedertäufer” daje on o sobie dostojnie znać, podobnie i w temacie Clarissy, gdzie wprowadza nas w stan niezwykłego skupienia. Na tym jednak jego siła się nie kończy. Zaznacza się jeszcze w takich utworach, jak „Miserere - Die Büßer” i „Miserere - Engeles Kind”. Prawdziwą jego potęgę ukazuje jednak dopiero „Sanctus - Der Prophet”, gdzie głos chóru przeradza się w prawdziwy krzyk, o sile mogącej zachwiać niebiosami. Do niezwykłego połączenia tego nieziemskiego chóru z motywem głównym dochodzi w „Die Eroberung”, który, jak sama nazwa wskazuje, ilustruje odbicie Münster przez siły Waldecka.

 

Wiele jeszcze dobrego można by było o tej pozycji napisać. Ale powinno się nasunąć także i pytanie odnośnie jej wad. Trudno tu jednak wskazać jakieś konkretne minusy. Muzyka ta bowiem idealnie spisuje się w połączeniu z obrazem i – poza kreacjami Mario Adorfa i Christopha Waltza – mocno utrwala się w pamięci na długo po seansie. Wszystkie utwory zawarte na płycie prezentują jakąś wartość, a rozsądna długość albumu sprawia, iż odsłuch mija szybko i bez znużenia. Jedynym grzechem tej pozycji pozostaje więc na dobrą sprawę jej nikła dostępność. Nawet w samych Niemczech trudno dostać ten krążek – i to pomimo wznowienia sprzed kilku lat przez kanadyjskie Dominus Animae. Być może dlatego król z Münster wziąż pozostaje w cieniu sławy i kultu wampira z Transylwanii. Choć obie te prace to bez wątpienia najwyższa półka muzyki filmowej.

Autor recenzji: Maciej Wawrzyniec Olech


CD 1

01.

Gloria - Die Wiedertäufer

02.

Miserere - Die Büßer

03.

Engele - Melodie

04.

Sanctus - Der Prophet

05.

Der Falsche Engel

06.

Die Unmögliche Liebe

07.

Die Belagerung

08.

Agnus Dei - Clarissas Thema

09.

Knipperdollings Tanz

10.

Clarissas Tod

11.

Die Nacht

12.

Die Eroberung

13.

Engeles Traum

14.

Die Hinrichtung

15.

Miserere - Engeles Kind

16.

Gloria (Schluß)

Komentarze

Średnia ocena czytelników: 4.75  

Brian 25-05-2012, 19:23

A gdzie tracklista? I popraw Reunion of Friends


Tomek Goska 29-05-2012, 17:56

Geniusz Glorii powala 99% twórczości Kilara na kolana. Reszta albumu też niczego sobie. Piąteczka się należy!


Mefisto 02-06-2012, 18:40

Gloria faktycznie świetna, ale album mnie osobiście aż tak nie fascynuje, nie jest dla mnie 'piątkowy'.


Turek 26-06-2012, 21:35

FANTASTYCZNY score. Ja jednak z wielką nadzieją czekam na wznowienie - bardzo ta muzyka zyska z pewnością na porządnym remasteringu. Gdy taki remaster wyjdzie kupię bez chwili zwątpienia :)


Dodaj komentarz

Nick
E-mail
Ocena [1-5]
Komentarz